Ile zarabia pan doktor?

0
146
REKLAMA

Zanim ceniony lekarz – specjalista zacznie w Polsce osiągać wysokie dochody, przez wiele lat pracuje dzień i noc za stosunkowo niskie wynagrodzenie z nadzieją, że kiedyś będzie inaczej. Stażysta zarabia średnio 1,9 tys. zł na rękę. Według raportu Ministerstwa Zdrowia pensje zależą od tego, ile lekarz bierze dyżurów i czy zatrudniony jest na etat, czy może pracuje na kontrakcie. Medyk na etacie bez specjalizacji otrzymuje 2,9 tys. zł brutto, ale z dyżurami może dostać nawet 5,6 tys. zł, a będąc pracownikiem kontraktowym – 7,4 tys. zł. Specjalista z pierwszym stopniem zarobi na etacie 3,4 tys. zł, z dyżurami – 7,1 tys. zł i na kontrakcie – 8,8 tys. zł. Ordynator zatrudniony na etacie otrzyma 4,5 tys. zł, z dodatkami – 11 tys. zł, a na kontrakcie może brać nawet 14 tys. Chcąc zarobić więcej, lekarze biorą dyżury – za godzinę w niektórych szpitalach dostają 80 zł, co daje blisko 2 tys. zł za 24‑godzinny dyżur.
Wynagrodzenia tarnowskich medyków niewiele różnią się od krajowej średniej. – Po zakończeniu specjalizacji lekarz dostaje około 4 tys. złotych brutto. Zarobi więcej, jeśli weźmie dyżury – wyjaśnia Tadeusz Zych, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Tarnowie.
Podstawowa lekarska pensja nie jest może oszałamiająca, ale plusem jest, że medyk ma możliwość dorobienia na dyżurach, może pracować w kilku placówkach lub przejść na kontrakt. I wielu to wykorzystuje.
– Zarobki są na tyle niewystarczające, że jeśli chcemy osiągnąć godziwy poziom życia, musimy pracować w kilku miejscach. A to powoduje duże koszty związane z dojazdami oraz ciągłe zmęczenie, bo po prostu nie ma wolnego czasu – wyjaśnia jedna z tarnowskich lekarek – ginekologów. – Jestem zatrudniona na kontraktach, ale za to od Krynicy, przez Nowy Sącz i Brzesko, aż po Tarnów. Pracując w jednym szpitalu, właściwie nie ma szans, by utrzymać rodzinę. Szczególnie ciężko mają młodzi lekarze, nawet nie wiem, czy im na benzynę starcza. Jednak wiele osób stara się o pracę w szpitalu nie dla pieniędzy, lecz by zrobić specjalizację. Później otwiera prywatny gabinet, który staje się podstawą jego utrzymania.
Inny specjalista z drugim stopniem kończy pracę praktycznie w nocy. – Niedawno otworzyliśmy gabinet, więc nie stać nas na recepcjonistkę czy obsługę finansową – mówi. – Sami wypełniamy niezbędne druki, zajmując się całą papierkową robotą. Robimy to dopiero wtedy, gdy zamkną się drzwi za ostatnim pacjentem, więc na uzupełnianiu dokumentów czasami schodzi nawet do północy.
Szef Okręgowej Izby Lekarskiej podkreśla, że trudno obliczyć, ile w rzeczywistości pracują lekarze. – Zazwyczaj biorą cząstki etatów w kilku placówkach – przyznaje.
Wielu tarnowskich medyków dorabia w dwóch lub czterech przychodniach, gabinetach i szpitalach. Rekordzista jest zatrudniony aż w dziewięciu miejscach, większość medyków pracuje na ponad dwa etaty.
– Jeżdżą od Krosna i Dębicy po Brzesko – mówi Tadeusz Zych. – Można to wytrzymać przez pewien czas, ale nie jest to dobry sposób na całe życie.
Lekarze wiedzą, że znacznie więcej mogą zarobić za granicą. Przykładowo w Wielkiej Brytanii lekarze zarabiają miesięcznie nawet 6 tys. funtów, a średnie zarobki specjalistów są na poziomie 4,3 tys. funtów. We Francji dostają 4,4 tys. euro, w Norwegii od 3 tys. euro, a w Hiszpanii i we Włoszech około 2,3 tys. euro. Z kolei w Niemczech ordynator otrzymuje przeszło 8 tys. euro brutto, neurolog – 7,5 tys. euro, pediatra – 7,1 tys. euro, a radiolog – 7 tys. euro.
Jeszcze na początku tego roku z Tarnowa i okolic wyjeżdżało za chlebem dużo mniej lekarzy niż przed kilku laty, ale teraz sytuacja powoli zaczyna się zmieniać. Okręgowa Izba Lekarska otrzymuje od medyków coraz więcej podań o wydanie świadectw niekaralności i nabytych w kraju specjalnościach, które są potrzebne do zatrudnienia w zagranicznych szpitalach. Lekarze, którzy zdecydowali się kiedyś wyjechać z Tarnowa, już nie wrócili, zostali za granicą i tam pracują.
Tymczasem sytuacja w kraju nie nastraja medyków zbyt optymistycznie. Działacze Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy obawiają się, że w wyniku przekształceń szpitali w spółki prawa handlowego może dojść do cięcia lekarskich zarobków, dlatego zadecydowali o rozpoczęciu przygotowań do akcji „Dziękujemy, odchodzimy”, która ma polegać na masowym zwalnianiu się lekarzy zatrudnionych w placówkach służby zdrowia finansowanych przez NFZ, zwłaszcza w szpitalach. Działacze OZZL żądają, by specjaliści zarabiali trzy średnie pensje krajowe, czyli około 11 tys. zł, bowiem tylko wtedy nie byliby zmuszeni brać tak dużo dyżurów i dorabiać w prywatnych gabinetach.
Zdaniem Tadeusza Zycha, zapowiadana akcja budzi sporo kontrowersji. – Trudno będzie ją zrealizować, bo jest zbyt radykalna. Nie każdy, myśląc o przyszłości i rodzinie, podejmie ryzyko zwolnienia się z pracy – twierdzi prezes OIL. – Pewnie łatwiej będzie przeprowadzić akcję w szpitalach, gdzie są złe warunki pracy i wszyscy pracownicy lub ich spore grupy postanowią złożyć wypowiedzenia. Na taki krok nie zdecydują się lekarze zatrudnieni w placówkach o lepszej atmosferze pracy i korzystnych wynagrodzeniach. Jak dotąd nie otrzymaliśmy żadnych sygnałów, by do ogólnopolskiej akcji mieli przystąpić lekarze z regionu tarnowskiego, choć wszyscy popierają postulaty wyższych zarobków.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments