Jak miasto przegrało z… gawronem

0
112
REKLAMA

Pani Ewa, która mieszka przy ul. Głowackiego, do parku przychodzi czasem z wnuczką. – Mamy niedaleko, a w parku zawsze trochę ciszej niż na ulicy – mówi. – Tylko ptaszyska są okropne i trzeba uważać. Mieszkam w tym rejonie od prawie 40 lat i pamiętam, że zawsze był z nimi problem. Zapamiętałam też, że jakieś ponad 30 lat temu strażacy systematycznie polewali wierzchołki drzew wodą, ale to też nic nie dawało.
Przełomem w walce z kłopotliwym ptactwem było zainstalowanie w latach 2002‑2005 specjalnych elektronicznych odstraszaczy –emiterów dźwięków, które co pewien czas odzywały się w parku, naśladując odgłosy sokoła, naturalnego wroga gawronów i wron.
– W dłuższej perspektywie i to rozwiązanie okazało się zawodne – informuje Marek Kaczanowski z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Tarnowa, który w tamtym okresie zajmował się problemem. – Z czasem ptaki przyzwyczaiły się do tych „wrogich” odgłosów i przestały się ich bać.
Dzisiaj planty kolejowe całkowicie zostały opanowane przez ptaki. Niebezpieczne stały się z tego powodu alejki parkowe oraz chodnik przy ul. Dworcowej prowadzący na stację PKP. Odchody spadają nie tylko na przechodniów. Na jednym z dłużej zaparkowanych tutaj samochodów waarstwa zaschłych odchodów ma już miejscami grubość kilku centymetrów… W każdej chwili inne samochody, które zatrzymują się obok, mogą liczyć na podobne niespodzianki z góry. Ptasie odchody są groźne dla powłok lakierniczych; nieusunięte w porę mogą je trwale uszkodzić, gdyż mają właściwości żrące.
W najbliższym czasie nic się pod tym względem nie zmieni. – Obecnie nie podejmujemy żadnych bezpośrednich działań względem ptactwa, istniejący kiedyś elektroniczny system odstraszania nie zdał egzaminu, ponadto pojawiły się skargi mieszkańców, których drażniły te dźwięki. System także sporo kosztował z uwagi na konieczność cyklicznego ładowania baterii. Widzimy w mieście dużo ważniejszych potrzeb – mówi Jacek Kułaga, dyrektor Centrum Usług Ogólnomiejskich UMT
Problem ptaków zanieczyszczających miasta istnieje nie tylko w Tarnowie. To nie tylko problem estetyczny, ale i higieniczny. W innych miastach, także z marnym skutkiem, stosowano elektroniczne „odstraszacze”, zdejmowano gniazda, przycinano korony drzew, zakładano siatki ochronne; niektóre z tych sposobów wzbudzały protesty miłośników ptaków. W Jaśle zastosowano radykalne rozwiązania: wynajęto sokolnika, który dysponuje drapieżnymi ptakami mogącymi zniechęcić gawrony do zakładania w parku kolonii. Sposoby trzeba starannie dobierać, ponieważ gawrony objęte są w Polsce częściową ochroną gatunkową.
Planty kolejowe w Tarnowie opanowane są głównie przez gawrona, w znacznie mniejszym stopniu przez wronę. Gromadzą się one głównie pod wieczór, gdy powracają z okolicznych żerowisk (np. osiedlowych śmietników). Gawrony są uparte. Mimo prób zniechęcenia ich często wracają w to samo miejsce, by uwić nowe lęgowiska. Na niektórych drzewach jest po kilka, a nawet kilkanaście gniazd.
– Firma utrzymująca porządek w parku otrzymała dyspozycję zwiększenia działań porządkowych związanych z uciążliwością ptaków – mówi dyrektor Kułaga.
Mimo to spieszący na dworzec pasażerowie powinni w tym miejscu – na wszelki wypadek – rozkładać parasol…

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o