Jak narkotyki trafiają za kraty?

0
268
wiezienie
REKLAMA

– Jeden z zakładów karnych w naszym okręgu „odwiedzał” co pewien czas kotek z niewielkim zawiniątkiem pod szyją. Przedostawał się na teren więzienia sobie znanymi drogami i, jak się okazało, wnosił susz marihuany odbierany potem przez jednego z osadzonych. Szybko jednak wykryto prawdziwy cel jego wizyt i kariera kociego kuriera skończyła się – opowiada kpt. Tomasz Wacławek, rzecznik Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Krakowie.
Zakłady karne otoczone murem, okratowane i strzeżone przez strażników nie są jednak dość szczelne, by całkowicie udaremnić przemyt zakazanych produktów, w tym środków odurzających. Więźniowie i współpracujące z nimi osoby z zewnątrz wykazują się niemałą inwencją w próbach przechytrzenia strażników więziennych.
– Skazani, w przeciwieństwie do nas, mają mnóstwo czasu i mogą obmyślać sposoby przemycania i ukrywania niedozwolonych produktów – zwraca uwagę kpt. Przemysław Renda z półotwartego Zakładu Karnego w Tarnowie‑Mościcach.
– W naszym więzieniu sytuacja jest pod kontrolą i w ostatnich kilku latach nie stwierdziliśmy przypadku odurzania się osadzonych. A zwracam uwagę, że jesteśmy w trudniejszym niż inne jednostki położeniu – u nas panuje złagodzony rygor i więźniowie w większej liczbie wychodzą do pracy na zewnątrz. Wychodzący i powracający do cel są jednak drobiazgowo kontrolowani, a poza tym więźniowie z tzw. grupy ryzyka poddawani są wyrywkowo testom na obecność narkotyków.
Kontrole są coraz bardziej szczegółowe, ale narkotyki i tak przenikają do więzień, a arsenał sposobów przemycania jest imponujący. Środki odurzające (najczęściej susz marihuany, amfetamina, extasy) ukrywane są np. w bieliźnie osobistej dostarczanej skazanemu, w listach, butach, słodyczach i innych artykułach spożywczych, owocach, środkach higienicznych, pieluszkach, długopisach. Narkotyki trafiają za kraty w przesyłkach adresowanych do osadzonych, są też wnoszone przez osoby odwiedzające więźniów. Często w roli kurierów występują matki odsiadujących wyroki, ich dziewczyny lub żony.
– W ciągu roku ujawniamy w więzieniach naszego okręgu średnio kilkanaście przypadków obecności narkotyków, to nie jest niepokojąca skala – uspokaja kpt. Wacławek.
W największym tarnowskim Zakładzie Karnym przy ul. Konarskiego ostatnią udaremnioną próbę przemycenia narkotyku zanotowano w ubiegłym roku. Jeden z krewnych osadzonego zjawił się tam z wizytą, mając w kieszeni zapakowany w folię metalową susz marihuany. Już w bramie wejściowej zapiszczał wykrywacz metalu i marihuanę skonfiskowano. Kilka lat wcześniej narkotyki trafiały do tarnowskiego więzienia w większych ilościach za sprawą gangu Beaty K. Kobieta zorganizowała przerzut narkotyków do więzienia przy Konarskiego, gdzie siedział jej mąż. Przestępcza grupa działała w latach 2005‑2008, korzystając m.in. z usług strażnika, który informował o planowanych akcjach z udziałem psa tropiącego narkotyki. Przemycano je zwykle w paczkach żywnościowych lub woreczkach foliowych przyklejanych do bielizny. Trafiały nie tylko do tarnowskiego więzienia, ale i zakładów karnych w: Rzeszowie, Nowym Sączu, Nowym Wiśniczu. Śledczy ustalili, że narkotykowy gang przemycił do więzień: 3,5 kilograma amfetaminy, kilogram marihuany i 1 200 tabletek extasy.
Kpt. Cecylia Hajduk, rzeczniczka ZK przy ul. Konarskiego, twierdzi, że dziś nie ma zagrożenia ze strony narkotyków, a osadzeni wiedzą, że znajdują się pod baczną obserwacją. Szczególna uwaga skupiona jest na grupie wytypowanych skazanych, których przestępcza przeszłość i zachowanie rodzą podejrzenia o skłonność do narkotyzowania się.
Prowadzone są drobiazgowe kontrole nie tylko przesyłek pocztowych, ale i osób odwiedzających skazanych, na co zezwalają przepisy. Funkcjonariusze służby uczestniczą w szkoleniach, wymieniają się doświadczeniami i potrafią skutecznie przeciwdziałać przemytowi zakazanych produktów. Jeszcze przed kilku laty wspierał ich pies tropiący „Nektar”, dziś na zasłużonej emeryturze.
– W mijającym roku wykonano w naszym zakładzie 120 testów na obecność narkotyków. Jeden więzień odmówił poddania się temu badaniu i tylko w dwóch przypadkach wynik okazał się pozytywny, czyli stwierdzono środki odurzające w organizmie. Te proporcje pokazują wyraźnie, że panujemy nad sytuacją – przekonuje Cecylia Hajduk.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments