Jak nie zawadzić… o komin

0
542
Przekaźnik na Górze św. Marcina
Poważną przeszkodą lotniczą w najbliższej okolicy Tarnowa może być przekaźnik radiowo – telewizyjny należący do ośrodka nadawczego, usytuowany na Górze św. Marcina | fot. Dawid Drwal
REKLAMA

Wczesną wiosną tego roku zgasły światła przeszkodowe na tarnowskiej „bani”. Wysoki obiekt wieczorem i nocą zaczął tonąć w mroku. Niektórzy się zastanawiali, czy wieża ciśnień, ginąc w ciemnościach, jest dla obiektów latających bezpieczna. W tej sprawie nie ma wątpliwości: „bania” nie jest na tyle wysoka, ani nie jest zlokalizowana w takim miejscu, by podobne zagrożenie stwarzać, ale są w mieście obiekty, które muszą być rzęsiście oświetlone.

Tarnowska „bania” przez wiele lat nie świeciła nocą. Nikt nie dostrzegał takiej potrzeby. Po latach funkcjonowania obiektu zamontowane zostały czerwone sygnalizatory u szczytu zbiornika, widoczne z dalszych odległości.

REKLAMA

Jak informowaliśmy w ubiegłym roku, któregoś wieczora eksperymentalnie rozświetlono całą banię, a iluminacje spowodowały interesujące efekty. Niestety, na razie właściciel i zarządca obiektu, spółka Tarnowskie Wodociągi, nie przewiduje kontynuowania tego pomysłu z powodów finansowych.

„Bania” została wzniesiona na wysokość 37 metrów i – gdyby się opierać tylko na przepisach – nie musi być oświetlana nocą. Podobnej wysokości są położone w sąsiedztwie 11-piętrowe wieżowce, które też nie są oświetlone z góry. Ale o zamontowaniu reflektorów przeszkodowych – jako jednego z najważniejszych elementów bezpieczeństwa ruchu lotniczego – decyduje nie tylko wysokość obiektu.

Sześć samolotów

Są one instalowane na wszystkich obiektach naturalnych oraz budowlanych, stałych bądź tymczasowych, które zostały zakwalifikowane jako przeszkody lotnicze, jeśli – jak mówią przepisy – ze względu na położenie, wysokość lub mały kontrast z tłem w czasie dnia lub w nocy, mogą spowodować zagrożenie w ruchu lotniczym.

Tarnów nie jest liczącym się ośrodkiem lotnictwa. W mieście lub okolicy jest w użyciu sześć prywatnych lekkich maszyn latających, które wznoszą się na poziom 2 – 2,5 km. Samoloty pasażerskie przelatują nad miastem na wysokości 10-11 km lub niższej – 5-6 km – gdy wystartowały z lotniska Rzeszów Jasionka w kierunku zachodnim, bądź gdy z tego samego kierunku nadlatują w stronę Jasionki. W miejscowym aeroklubie działa też sekcja para- i motolotniarzy.

Łukasz Tomala wzbija się w powietrze od 9 lat dzięki paralotni z napędem plecakowym. Niektóre swoje podniebne podróże dokumentuje, a zdjęcia panoramiczne umieszcza w mediach społecznościowych.

Uwaga na druty

– Z góry oczywiście dobrze widać najwyższe punkty, wznoszące się ponad ziemię, w przypadku Tarnowa chodzi głównie o kominy fabryczne, ale to są specjalne strefy przemysłowe, nad którymi prawo zabrania nam latać – mówi Łukasz. – Wybieramy inną przestrzeń, cały czas mając na uwadze obiekty, które ze względu bezpieczeństwa powinno się omijać. Lotnicy bardziej obawiają się drutów sieci wysokiego napięcia, także niskiego, które nie zawsze są dobrze widoczne. Już były w kraju przypadki zawadzenia o nie, co nigdy nie kończyło się dla lotnika szczęśliwie. Żeby nie dochodziło do tragedii, zawsze trzeba być czujnym, ostrożnym, przestrzegać pewnych procedur i polegać na zdrowym rozsądku.

Podróż para – lub motolotnią odbywa się na wysokości zwykle kilkuset metrów, ale niektórzy wzbijają się znacznie wyżej.

Już wieczorem łatwo zauważyć oświetlenie przeszkodowe na niektórych obiektach. Na czoło wybija się komin fabryczny Zakładów Mechanicznych, wybudowany na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych poprzedniego stulecia. Ma wysokość 120,3 m i uchodzi za najwyższą budowlę w mieście.

Setki metrów w górę

Rząd innych kominów, czy to w Zakładach Azotowych, czy na terenie ciepłowni MPEC na Piaskówce, są już nieco niższe. Warto przy okazji przypomnieć, że w latach 1927 – 30 dźwignięto w górę dwa wielkie kominy w budowanej Państwowej Fabryce Związków Azotowych w Mościcach, które były najwyższe w Rzeczypospolitej Polskiej i jedne z najwyższych w Europie. Liczyły po 114 metrów; dla porównania podajmy, że obecnie najwyższy komin fabryczny w Polsce mierzy 306 (elektrociepłownia Jaworzno III), a w Europie 360 metrów (Trbovije, Słowenia).

Poważną przeszkodą lotniczą w najbliższej okolicy Tarnowa może być przekaźnik radiowo – telewizyjny należący do ośrodka nadawczego, usytuowany na Górze św. Marcina. Wprawdzie nie jest to obiekt dorównujący wysokością kominowi w „Mechanicznych”, ale naturalne położenie, ponad 370 metrów n. p. m., w dodatku w dość bliskiej odległości od lotniska Aeroklubu Ziemi Tarnowskiej, robi swoje.

Czerwony punkt

Przekaźnik został zbudowany w 1960 roku, lecz początkowo miał tylko 42-metrowy prowizoryczny maszt. Obecna wieża antenowa z lat 1984 – 87 mierzy już 90 metrów. Po zapadnięciu zmroku jest dobrze widocznym na niebie czerwonym punktem, dostrzegalnym nawet z perspektywy kilku kilometrów. Jest też jednym ze znaków rozpoznawczych Tarnowa.

Lotnikom na pewno nie zagrożą liczne w mieście wieże kościelne. Najwyższą ma katedra, bo liczy 72 metry, wieże kościoła Misjonarzy są o kilkanaście metrów niższe. Ratusz w rynku, który jest punktem widokowym, ma wraz z wieżą nieco ponad 30 metrów.

Dla lotników poważniejszą przeszkodą bywają zwykłe drzewa. W 2007 roku o rosnące w pobliżu lądowiska przy ul. Lotniczej zawadził podczas schodzenia w dół pilotujący awionetkę Władysław Gollob, przewożąc na mecz Unii Tarnów swego syna Tomasza i drugiego zawodnika, Rune Holty. Samolot z niewielkiej już wysokości spadł na ziemię, ale na szczęście nikt nie zginął.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o