Jak skończyć z korkami?

0
119
REKLAMA

Kierowcy mają sporo uwag i proste pomysły na zmniejszenie ulicznych korków w godzinach szczytu.
Największe utrudnienia drogowe praktycznie skończyły się wraz z zakończeniem modernizacji ul. Krakowskiej. Nie przyniosło to jednak spodziewanej radykalnej poprawy w ruchu ulicznym w mieście. Urzędnicy przekonują, że dopiero po zakończeniu budowy ronda przy ul. Błonie i Jana Pawła II oraz u zbiegu ulic Czystej i Mościckiego będzie można wiarygodnie ocenić sytuację. Kierowcy obawiają się jednak, że wówczas rozpoczną się kolejne remonty i modernizacje, i sytuacja wcale się nie poprawi.
Wbrew początkowym opiniom, kierowcy chwalą natomiast tarnowskie ronda, nawet to tymczasowe. – Nie ma porównania: w rejonach rond poprawiła się płynność ruchu. Nieco gorzej jest z bezpieczeństwem: naprawdę trzeba uważać, bo wciąż nie wszyscy potrafią się na rondzie prawidłowo poruszać – słychać opinie.
Gdy pytamy taksówkarzy, jak oceniają obecny układ komunikacyjny miasta, opinie są rozbieżne. – Co z tego, że oddali Krakowską, skoro Mościckiego jest znowu rozgrzebana. Swoją drogą, który to już raz w ostatnich latach? –mówi taksówkarz z prawie 30‑letnim stażem. – Inna sprawa to ul. Narutowicza, która jest komunikacyjnym wąskim gardłem. Jeśli nie będzie alternatywnej drogi w kierunku wschód – zachód w południowej części miasta, to tu zawsze będą korki i jazda 5 kilometrów na godzinę. O drodze wzdłuż rampy kolejowej mówiło się już z pięć lat temu i do dzisiaj palcem nie kiwnięto. W ubiegłym roku miał być dokończony remont Narutowicza na odcinku od Wita Stwosza do Krakowskiej. Jezdnia jest tu fatalna, ale magistrat się tym nie przejmuje.

REKLAMA

Stan ulic to bolączka, na którą wskazuje więcej taksówkarzy, twierdząc, że szczególnie w nocy, kiedy ruch jest mniejszy, można by przez miasto szybciej się przemieszczać, ale trzeba jeździć wolno, bo wciąż pełno dziur w jezdniach.
– Muszę przyznać, że miasto jest obecnie w miarę przejezdne, chociaż roboty przy ulicach Mościckiego i Błonie dają kierowcom popalić – ocenia inny taksówkarz, Andrzej Mikrut. – W samym centrum, ale także w Mościcach w rejonie „Azotów” zdecydowanie najgorsza sytuacja jest w godzinach szczytu. Jazda między godziną 7 i 8 oraz między 15 i 17 to droga przez mękę. Może troszkę się poprawiło po oddaniu Krakowskiej, nieco lepiej jest też na ul. Sitki. Na początku wszyscy psioczyli na te progi zwalniające, bo utrudniają nieco jazdę, ale jest tam na pewno bezpieczniej. Poza tym łatwiej wydostać się z ulicy Goldhammera czy Żwirki.
Na korki w godzinach szczytu narzekają nie tylko taksówkarze. Dłużej trwa wówczas jazda także autobusami komunikacji miejskiej. – W Tarnowie zbyt mało pasów ruchu jest przeznaczonych tylko dla autobusów miejskich. Jeśli porównać choćby do takiego Krakowa, to tam – mimo większego ruchu – autobusy poruszają się szybciej. Wiem, że w wielu miejscach nie da się fizycznie wyodrębnić takich pasów, ale też w wielu spokojnie można je zrobić – twierdzi pan Michał.

– Inny prosty pomysł, by nieco zmniejszyć korki w godzinach szczytu, to wprowadzić w określonym rejonie zakaz poruszania się samochodów nauki jazdy. Wystarczy, że wyłączy się na trzy, cztery godziny dziennie strefę centrum z Narutowicza, odcinki Krakowskiej i Słonecznej, i Słowackiego – efekt będzie natychmiastowy, a kursanci mogliby wówczas szkolić się w innych rejonach miasta. Powinni się tym szybko zająć radni. W niektórych miastach wprowadzono takie ograniczenie i nikomu korona z głowy nie spadła.
Propozycja z samochodami nauki jazdy nie jest nowa, ale dotąd nikt się nią poważnie nie zajął. – Pomysł mi się podoba, bo sam często mam w godzinach szczytu taką sytuacj, że stoję na skrzyżowaniu za trzema „elkami” i czekam trzy zmiany świateł, gdy normalnie przejechałbym przy pierwszej zmianie – mówi przewodniczący Rady Miejskiej w Tarnowie Grzegorz Światłowski. – Mogę zadeklarować, że sprawdzę, czy takie ograniczenie jest dopuszczalne od strony prawnej, bo chodzi też o to by nie utrudnić normalnego funkcjonowania szkół nauki jazdy. To jest przecież ich praca. Wstępnie uważam, że da się to rozsądnie pogodzić, bo ograniczenie dotyczyłoby wybranych fragmentów miasta i tylko w określonych godzinach. W moim odczuciu wystarczyłoby wprowadzić zakaz poruszania się „elek” tylko między godziną 7 a 9 rano oraz między godzinami 15 a 17. To z pewnością ułatwiłoby sytuację pozostałych kierowców. Zakaz nie obowiązywałby oczywiście w weekendy.
Czy proponowane przez kierowców zmiany uda się wprowadzić, pokaże czas. Sytuacja komunikacyjna w mieście jest cały czas monitorowana, a według urzędników każda wprowadzana modernizacja, głównie dotycząca skrzyżowań czy rond, ma na celu usprawnienie ruchu. – Trudno obecnie wiarygodnie ocenić, jaka jest sytuacja z komunikacją w mieście. Co prawda zakończyły się prace przy ulicy Krakowskiej, ale prowadzone są roboty przy ulicy Mościckiego i Błonie – powiedziano nam w Biurze Inżynierii Ruchu Urzędu Miasta Tarnowa. – Przykładowo: część osób, które dojeżdżały do pracy z tarnowskich osiedli przez ulice Błonie czy Spokojną, teraz korzysta z zupełnie innych ulic, chwilowo więc ruch w innych rejonach się zwiększył. Podobnie na ul. Mościckiego. Według naszych przewidywań za około dwa miesiące będzie można ocenić już bardziej rzetelnie. Trzeba jednak pamiętać, że nie wszystkie rozwiązania zmierzają do ułatwienia czy przyspieszenia ruchu. Pewne rzeczy robi się wręcz po to, by ruch spowolnić. Chodzi o bezpieczeństwo mieszkańców.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o