Jakie barwy dla Tarnowa?

0
45
REKLAMA

Większość kamienic Tarnowa została wybudowana w drugiej połowie XIX lub na początku XX wieku. Często są to kilkupiętrowe budynki o tradycyjnej bryle, ale typowo secesyjnej dekoracji. Mają podkowiaste łuki nad oknami i drzwiami, bogate zdobienia, rzeźbione balustrady balkonów i loggie. Były malowane w ciepłych słonecznych barwach, wśród których dominowały beże, łososie, odcienie piasku, ale po latach pozostała jedynie brudna szarość. Wiele tych budynków zostało już wyremontowanych, bo miasto zachęcało właścicieli do prac modernizacyjnych, obiecując w zamian zwolnienie z podatku od nieruchomości. Odnawiano więc elewacje, wymieniano okna i drzwi, podświetlano najbardziej atrakcyjne detale zdobiące kamienice. Przy wyborze koloru zewnętrznych ścian często decydowały badania, podczas których ustalano, jaki odcień miała pierwotna elewacja budowli. Tak było chociażby przy remoncie siedziby I LO czy kamienicy, gdzie mieści się Sala Lustrzana.
Jakie są efekty tych prac?
– Nie jest źle – uważa Jacek Adamczyk, plastyk miejski. – Tarnowianie często nie doceniają tego, co się w mieście pozytywnie zmienia, tymczasem tarnowską architekturą zachwycają się nie tylko turyści, ale też przyjezdni urbaniści i architekci. Niedawno japońskim dziennikarzom najbardziej spodobała się iluminacja wielu budynków w mieście. Dlatego w tym roku planujemy podświetlić kilka tarnowskich szkół, np. I LO. Jest też wiele właścicieli budynków prywatnych, zainteresowanych montażem iluminacji, bo jeszcze w tym roku będą zwolnieni z podatku.
Niektóre wyremontowane kamienice mogą zachwycać bardziej, inne mniej. Jednak gdyby na wspólnej liście umieścić budynki odnowione z klasą oraz te kłujące w oczy pstrokatymi kolorami lub topornie wykonanymi detalami, mogłoby się okazać, że tych pierwszych mamy w mieście zdecydowanie więcej. Tak przynajmniej uważa Andrzej Cetera, szef tarnowskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Krakowie. Te najładniejsze kamienice możemy oglądać na rogu Wałowej i Piłsudskiego, samej Wałowej, Krakowskiej, Brodzińskiego.
– Urok niektórych budynków trudno dostrzec, bo zasłaniają je reklamy, ale wśród małopolskich miast Tarnów i tak wyróżnia się pozytywnie – zapewnia konserwator.
Wciąż jednak zdarza się, że właściciele kamienic starają się je upiększać samowolnie, bez konsultacji z konserwatorem. Przykładem typowej samowolki jest siedziba dawnego hotelu „Polonia” przy Wałowej lub inne budynki na tej samej ulicy. Najcięższe grzechy przy odnawianiu zabytkowych budowli to umieszczanie szyldów na całej elewacji lub wstawianie aluminiowych drzwi i okien.
W strefie zabytkowej Tarnowa znajduje się 706 budynków, 76 z nich wymaga natychmiastowego remontu.
– Są to trzy obiekty w pobliżu ul. Krakowskiej, w tym m.in. kamienica przy Placu Sobieskiego, będąca kiedyś siedzibą książąt Sanguszków, a do niedawna – starostwa powiatowego, oraz budynek znajdujący się niżej na ul. Krakowskiej, naprzeciw księgarni niedaleko ul. Malczewskiego – wymienia Jacek Adamczyk. Do gruntownego remontu nadają się też dwie piękne kamienice z secesyjnymi detalami i kutymi balkonami, znajdujące się tuż obok teatru przy ul. Legionów. Koszt modernizacji każdej z nich obliczono na około 500 tys. zł, lecz takich pieniędzy nie mają właściciele. Podobny problem jest z kamienicą przy ul. Targowej, gdzie ponoć urodził się gen. Bem.
– Budynek ma aż 11 współwłaścicieli, dziewięciu z nich w ogóle nie jest zainteresowanych remontem, a dwóch pozostałych nie stać na takie prace – wyjaśnia plastyk miejski.
Najpiękniejszą kamienicą Tarnowa mógłby zostać budynek z atrakcyjnym tarasem na Starówce, ale jak na razie nikt nie pokusił się o jego odnowienie. Na modernizacje czekają też stare kamienice przy ul. Brodzińskiego.
– Stan wielu budynków jest fatalny, ale miasto nie może finansować remontów prywatnych obiektów – podkreśla J. Adamczyk.
A co z nowszymi dzielnicami Tarnowa, które straszą blokami z wielkiej płyty pomalowanymi w pstrokate, kłujące w oczy barwy? Wyobraźnia zarządców czy mieszkańców, podsuwających pomysły na kolorystykę, nie zna granic. Agresywnymi barwami niepasującymi do otoczenia rażą dwa bloki na osiedlu Jasna i niektóre przy ul. Rolniczej.
Jednak pomysły na odnowienie budynków konsultuje z plastykiem miejskim tylko Spółdzielnia Mieszkaniowa „Jaskółka”, a będące w jej administrowaniu osiedle Zielone jest uważane za najładniejsze blokowisko w mieście – budynki pomalowano w oliwkowo‑zielonej tonacji, autorem projektu kolorystyki był tarnowski plastyk Maciej Sroka, który miał też pomysł na elewację dwóch bloków przy ul. Rolniczej. Mają one tę samą piaskową barwę, ale inaczej rozmieszczoną geometrycznie.
–Konkretne osiedle powinno wyglądać jak przemyślana całość, tymczasem często mamy bloki należące do różnych spółdzielni i wspólnot i rozmaicie pomalowane –mówi plastyk.
Nawet jeden niefortunnie odnowiony budynek lub źle dobrana kolorystyka elewacji może wprowadzić rażący dysonans w krajobrazie i zaważyć na długie lata na wyglądzie całej dzielnicy. Mocne odcienie, jak niebieski, fiolet czy róż – na dodatek zestawione bardzo kontrastowo, na elewację bloków raczej się nie nadają.
– Źle wyglądają i szybko się znudzą – dodaje Maciej Sroka. – Osobiście wolę stonowane ciepłe barwy z jednej lub dwóch palet kolorystycznych, które harmonijnie ze sobą współgrają.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o