Jakie samochody kradną w Tarnowie?

0
171
zlodzieje-samochodow
REKLAMA

W Tarnowie, choć liczba samochodów rośnie, z roku na rok maleje liczba kradzieży. W 2012 roku skradziono 35 aut, w 2014 roku – 14, a w 2015 roku – 8. W minionym roku skradziono: seata leona, seata toledo, volvo S40, najdroższym skradzionym samochodem był peugeot boxer (ponad 60 tys. zł, nie licząc przewożonego towaru), a najtańszym renault laguna (2 500 zł).
W tym roku zniknęły dwa samochody. Nieznanego do tej pory sprawcę skusiło bmw o wartości 70 tys. zł, rocznik 2009, zaparkowane na osiedlu domów jednorodzinnych przy ulicy Marii Vetulani de Nisau. W Tarnowcu zniknął volkswagen polo za 6 tys. zł, ale on akurat znalazł się dość szybko. Kradzież zgłosił ojciec, nie wiedząc, że auto zabrał syn.
Wykrywalność tarnowskiej policji w przypadku samochodowych kradzieży wynosi obecnie około 40 procent. – Stworzyliśmy mocną grupę, jeśli chodzi o zwalczanie tego rodzaju przestępczości, mamy na koncie kilka spektakularnych akcji – podkreśla Paweł Klimek, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie.
Coraz rzadziej złodzieje stosują tzw. siłowe metody kradzieży aut, czyli na przykład „na koło” (przebijanie opon) czy zajechanie drogi i rozbój. Teraz łamakiem otwierają drzwi, a do kradzieży używają komputerów samochodowych, doskonaląc oprogramowanie tak, by maksymalnie skrócić czas akcji. – Sprawnemu złodziejowi wystarczy 30 sekund – ocenia rzecznik. – Paradoksalnie, im więcej elektroniki w samochodzie, tym łatwiej go ukraść.
Nie każdy złodziej jest fachowcem w swojej dziedzinie, ten który chciał wejść w posiadanie iveco daily, co prawda włamał się do garażu, ale potem wjechał w ogrodzenie i rozbił auto podczas ucieczki. – Co jakiś czas pojawiają się również fałszywe zgłoszenia dotyczące kradzieży aut. Zgłoszeń nie przyjmujemy ślepo, wszystko sprawdzamy, by się przekonać, czy nie chodzi czasem o próbę wyłudzenia odszkodowania – kontynuuje Paweł Klimek. – Tak było na przykład, gdy kierowca citroena jumpera wartego 40 tysięcy złotych zgłosił kradzież auta wraz z towarem wycenionym na 100 tysięcy złotych. Cała historia od początku do końca okazała się zmyślona. Podstęp nie udał się również mieszkance powiatu tarnowskiego. Zaalarmowała mundurowych, że ukradziono jest volkswagena passata zaparkowanego na ul. Grottgera w Tarnowie. – Udowodniliśmy jej, że w ogóle nie było jej w tym czasie w mieście. Sama dogadała się ze złodziejami. Passat był wart około 30 tysięcy złotych, często się psuł, właścicielka nie była z niego zadowolona i wymyśliła taki właśnie sposób na pozbycie się auta bez straty dla siebie.
Oprócz właścicieli‑oszustów są jeszcze właściciele roztargnieni. Zgłaszają kradzież, zarzekając się, że auto zostawili właśnie na tej ulicy i dokładnie w tym miejscu, które teraz wskazują palcem. Gdy policjanci odnajdują samochód cztery przecznice dalej, nie wierzą własnym oczom. Jedna z tarnowianek mocno się zdenerwowała, gdy otworzyła garaż a w środku było pusto. Pojąć nie mogła, w jaki sposób złodziej wyprowadził auto, nie zostawiając żadnych śladów. Była skłonna uwierzyć w kradzież doskonałą, ale stróże prawa dość szybko znaleźli jej wóz zaparkowany w niedużej odległości od domu przed sklepem.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments