Jedni śmiecą, drudzy sprzątają. Frajerzy?

0
135
Ubiegłoroczne sprzątanie „Marcinki”
REKLAMA

Widzę, bo spaceruję – mówi krótko pan Kazimierz, z zawodu elektryk, obecnie na emeryturze – I do kogo mieć tu pretensje? Do tych, którzy jeszcze tego nie posprzątali czy do tych, którzy śmieci wyrzucają gdzie popadnie, bo nie chce im się podejść do kosza?

REKLAMA

Co leży w krzakach: opony od traktora i spodenki z ładowarką
O porządek dbają w Tarnowie służby miejskie oraz społecznicy, którzy dla jednych są frajerami, dla innych ludźmi, którzy po prostu troszczą się o „swoje podwórko”. Jeden z nich mówi: – Bliżej wiosny skrzykujemy się w Internecie, zakładamy rękawice, bierzemy worki i porządkujemy wyznaczone tereny rekreacyjne, żeby nam samym było przyjemnie w tych miejscach przebywać. Nie czuję się frajerem sprzątając cudze śmieci, a przynajmniej staram się tak nie czuć. Wiem, że musimy to robić, bo inaczej utoniemy w odpadach. Wyrzucona w krzaki butelka będzie tam zawsze, dopóki ktoś jej stamtąd nie zabierze.
W tym roku jako pierwsi przystąpili do akcji ochotnicy, którzy 9 marca sprzątali linię brzegową Wątoku i nie zamierzają na tym poprzestać (23 marca akcję powtórzyli). Do worków wrzucali szklane i plastikowe butelki, worki foliowe, puszki, kartony, stare ubrania, części do małego i dużego AGD. Jak zapewniają, lepiej jest spacerować w przyjaznym, czystym otoczeniu niż odpoczywać w zaśmieconej przestrzeni. Inicjatorką była Dorota Kozłowska-Lada.
Radny Mirosław Biedroń pochwalił społeczników i zapowiedział: – My także planujemy wiosenne porządki w Parku Piaskówka.
W niedzielę 7 kwietnia wolontariusze posprzątają Górę św. Marcina (zbiórka o godzinie 9.30 w Parku Biegowym na „Marcince”, w pobliżu siłowni). Pierwszą taką akcję przeprowadzili w ubiegłym roku. Przyszło wtedy 30 osób, które śmieciami wypełniły aż 90 worków o pojemności 120 litrów, nie licząc odpadów wielkogabarytowych, takich jak zniszczone materace ze sprężynami czy wyrzutnie po fajerwerkach. Zaskoczeniem była wielka opona od traktora i męskie spodenki z ładowarką w kieszeni. – Będzie co robić, dlatego zapraszamy wszystkich, którzy chcieliby nam pomóc – apeluje Katarzyna Zych, organizatorka akcji, nauczycielka języka angielskiego z Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 w Tarnowie. Przyznaje, że w sprzątanie włączają się przede wszystkim tarnowscy biegacze. – Spędzamy na Marcince dużo czasu. To świetny teren do treningów biegowych i piękne miejsce, ale bardzo przykro jest patrzeć na leżące wszędzie śmieci. Rok temu mieliśmy nadzieję, że nasz przykład coś zmieni. Niestety, dwa dni później na ruinach i w zaroślach znowu leżały butelki i puszki, głównie po alkoholu.
To jednak ochotnikom skrzydeł nie podcięło, nadal wierzą w zmianę złych nawyków tych, którzy śmiecą. Dlatego po raz kolejny będą porządkować Park Biegowy, las i zamkowe ruiny. Miejskie służby bezpłatnie odbiorą i zwiozą zebrane śmieci, tylko w takim zakresie mogą włączyć się do akcji – teren „Marcinki” formalnie nie jest własnością miasta, a przedmiotem sporu sądowego.

Tu i ówdzie coś się odsłania…
W kwietniu odbędzie się także kolejna akcja „Posprzątajmy razem Tarnów” organizowana przez magistracki Wydział Ochrony Środowiska i tarnowskich wędkarzy, przy zaangażowaniu uczniów, przedszkolaków oraz więźniów. Rok temu z okazji obchodzonego Dnia Ziemi uczestnicy akcji posprzątali między innymi brzegi Wątoku, tereny przy popularnych zbiornikach wodnych oraz częściowo rejon kilku tarnowskich osiedli.
Zebrano w sumie 540 kilogramów odpadów. – Trochę się zmieniło, bo nie spotykamy już odpadów niebezpiecznych, na przykład opakowań po olejach czy akumulatorów – podkreśla Marek Kaczanowski, szef miejskiej ochrony środowiska. – Oczywiście nie zamierzamy wyręczać służb porządkowych, ta akcja ma przede wszystkim wymiar edukacyjny.
Stefan Piotrowski, zastępca dyrektora Wydziału Infrastruktury Miejskiej Urzędu Miasta Tarnowa przypomina, że miasto podzielone jest na sześć rejonów, które są w całorocznym utrzymaniu. Sprzątaniem zajmują się firmy wyłonione w przetargach, łączny miesięczny ryczałt dotyczący tych sześciu obszarów wynosi 101 tys. zł. Najdroższym w utrzymaniu rejonem jest Starówka – 31 tys. zł, najtańszym Piaskówka – 10 tys. 800 zł miesięcznie. – Tu nie ma znaczenia czy to jest wrzesień czy kwiecień. Ma być czysto na skwerach, zieleńcach, w parkach i w wielu innych miejscach. Ale są takie okresy, jak teraz, kiedy tu i ówdzie coś się odsłania, bo nie ma trawy i nie ma liści. Chodzi o miejsca, które nie są w naszym stałym utrzymaniu i w takich przypadkach reagujemy na zgłoszenia od naszych pracowników i od mieszkańców. Należy też pamiętać, że wiele działek, na przykład sąsiadujących z Wątokiem, należy do osób prywatnych i tam kosić, grabić i sprzątać nie możemy.
O czystość ulic i pasów drogowych, czyli chodników (tam, gdzie nie przylegają do prywatnych posesji) dba tarnowski Zarząd Dróg i Komunikacji, który podpisał stosowne umowy z Miejskim Przedsiębiorstwem Gospodarki Komunalnej – na sprzątanie ulic oraz z Przedsiębiorstwem Usług Komunalnych – na sprzątanie chodników i ścieżek rowerowych.
– Sprzątanie pozimowe to sprzątanie generalne, które ma na celu usunięcie spod krawężników resztek błota i piasku, czyli tego, co uzbierało się od jesieni. Odbywa się ono popołudniami, a nawet nocą. Pojazdy sprzątające poruszają się z prędkością czterech – pięciu kilometrów na godzinę, a poszczególne odcinki pokonują czasem kilkakrotnie – informuje Krzysztof Kluza ze ZDiK.
Roczna kwota przeznaczona na oczyszczanie tarnowskich ulic i chodników sięga 4,5 mln zł i mieści się w niej finansowanie akcji „Zima”.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments