Jestem chory, mój pies potrzebuje opieki…

0
233
biedne zwierzaki
REKLAMA

W sierpniu „animalsi” otrzymali informację, że w jednej z podtarnowskich wsi mocno zaniedbane jest stadko psów. Na miejscu okazało się, że chodzi o pięć dorosłych psów i trzy szczeniaki. Pojawili się też policjanci i lekarz weterynarii. Wspólnie uznano, że sytuacja na razie nie wymaga odebrania gospodarzowi zwierząt w trybie interwencyjnym. Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt zadbało o to, by odrobaczyć, odpchlić i zaszczepić psy, dowieziona została karma, a dla szczeniąt poszukano nowych domów.
Okazało się, że wszystkie psy należą do starszego, samotnego człowieka, który nie radzi sobie z opieką nad zwierzętami, ponieważ sam wymaga troski.
– To jest coraz częstszy problem, z którym się spotykamy – mówi Agnieszka Kamiński, inspektorka OTOZ Animals w Tarnowie. – Ludzie, którzy przez lata trzymali zwierzęta domowe, starzeją się, chorują, niedołężnieją. Tracą możliwość, by zajmować się własnymi psami czy kotami, sami oczekują konkretnej pomocy. Wtedy często my staramy się rozwiązać problem z opieką nad ich zwierzętami, bo do tego jesteśmy powołani.Niedawno w innej podtarnowskiej wsi „animalsi” interweniowali w sprawie trzech małych piesków trzymanych na łańcuchach przy byle jakiej budzie. Ich właścicielkami były dwie schorowane, ponad 80‑letnie kobiety, które próżno czekały na pomoc rodziny czy sąsiadów.Inspektorzy OTOZ dobrze zdawali sobie sprawę z tego, że w tej sytuacji sami muszą zadbać o lepszy los zwierząt. Dość prędko dla jednego pieska znalazła się solidna buda, która zabezpieczy go przed zbliżającymi się chłodami. Schronienie dla drugiego też powinno się wkrótce znaleźć.
Zdarza się, że wielu starszych ludzi nie chce pozbywać się swoich pupilów, choć powoli dociera do nich, iż nie są w stanie już zapewnić im właściwej opieki. Z niechęcią oddają zwierzęta w inne ręce, gdyż często to są ich ostatni przyjaciele.
– Kiedy samotny, chory opiekun nie daje już rady zajmować się swoim zwierzęciem, czasem najlepiej byłoby poszukać zwierzakowi nowego domu. Ale bywa, że pies czy kot to już jedyna istota, która tym ludziom pozostała…
Kiedy rozmawiamy z Agnieszką Kamiński, opowiada ona historię starszego mężczyzny, który zachorował, szedł na dłużej do szpital i nie wiedział, co zrobić z trzema swoimi suczkami.
– Stanął w naszych drzwiach z tabliczką czekolady i skierowaniem do szpitala. Prosił, żebyśmy zajęli się jego psami. Sprawa nie jest łatwa, ponieważ przybywa zwierząt, którymi, z różnych powodów, trzeba się zaopiekować. W tymczasowych domach, które współpracują z OTOZ, już znajduje się ich nadmiar, hotel dla zwierząt nie wchodzi w grę, ponieważ Animals nie dysponuje wystarczającymi funduszami, azyl, który działa w Tarnowie – też nie, bo psy – przynajmniej teoretycznie – nie są bezdomne.
„Animalsi” poprzez portale społecznościowe szukali schronienia dla zwierząt. Przy okazji okazało się, że dwa psiaki mają silny stan zapalny skóry i trzeba było je zawieźć do lecznicy. Pan Józef, który prosił o pomoc w sprawie trzech suczek, znany jest już inspektorom OTOZ. W przeszłości miał… 18 psów.

REKLAMA

 

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments