Kapłanówka azylem darmowego parkowania

0
278
Od kiedy parkowanie w mieście stało się droższe, Kapłanówka całkiem zapełniła się samochodami | fot. Wiesław Ziobro

Nigdy wcześniej tarnowska Kapłanówka nie była tak popularna jak teraz. Nawet wtedy, gdy znajdował się tu bazar. Przedtem też przyjeżdżały i zatrzymywały się w tym miejscu samochody, ale nie tak często, jak obecnie. Dziś obszerny plac na Kapłanówce służy za wielki parking. Tutaj jest za darmo. Po podwyżce cen za postój w mieście kierowcy jeszcze częściej poszukują takich miejsc.

Już z ulicy Matki Bożej Fatimskiej roztacza się dość niezwykły widok. Panorama obejmuje dawny bazarowy plac, który samozwańczo stał się miejskim parkingiem. Kiedy przed kilku laty wyprowadzony został stąd handel, wielu właścicieli samochodów zaczęło tu regularnie parkować.
– Patrz pan po rejestracjach. Prawie sami ludzie z okolicy – mówi pan Janusz, który mieszka niedaleko stąd, w bloku przy Szpitalnej. – Dużo jest studentów, którzy mają stąd blisko do pewuezetki. Ale sporo jest takich, którzy gdzieś tu niedaleko pracują i do Tarnowa dojeżdżają samochodem. Nigdy jednak tych aut nie było aż tyle, co teraz. Smrodzą tylko i nas trują…
Cały plac zastawiony jest samochodami, do tego stopnia, że niektóre z konieczności znalazły się już poza jego obrębem. Z panem Januszem staramy się policzyć wszystkie. Szybko jednak rezygnujemy, bo trzeba byłoby długo liczyć.
– Uciekają miastu pieniądze – chichocze mój rozmówca, ale chyba bez złośliwej satysfakcji.

Ile do zaoszczędzenia?
Pewnie uciekają. Widać to szczególnie teraz, gdy obowiązują nowe stawki opłat za parkowanie. Od jesieni ubiegłego roku płaci się więcej. Za godzinę już nie 2,50, ale 3,30 zł. A jeśli ktoś chciałby zaparkować na cały dzień? Po zmianach sytuacja trochę się skomplikowała. Wcześniej wystarczyło wykupić w kioskach bilet papierowy za 17 zł. A obecnie?
– Tych biletów już nie ma. Teraz zapłaci pan w zależności od tego, jak długo będzie pan parkował. Za pierwsze trzy godziny jest to 11,80, za każdą kolejną 3,30 – informuje nas pracownik spółki Targowiska Miejskie.
Wyobraźmy sobie, że w strefie płatnego parkowania stawiamy pojazd na 8 godzin, na czas naszej pracy. Wyjdzie wówczas 28,30 zł. Tyle dziennie oszczędza kierowca, który pozostawia samochód na placu przy Kapłanówce i który nie korzysta z jakichkolwiek abonamentów.
Oszczędzają chyba i inni. Od października, gdy podwyższono opłaty, łatwiej zaparkować w śródmieściu, chociaż nie na wszystkich ulicach. Niektórzy zrezygnowali z korzystania z samochodu w mieście.

Więcej i mniej
Potwierdza to Jacek Chrobak, dyrektor Targowisk Miejskich: – Na głównych ulicach, jak Krakowska, Urszulańska, Targowa czy Nowy Świat, te zmiany są mniej zauważalne, ale na przykład na ul. Najświętszej Marii Panny, Piłsudskiego czy częściowo na Bema dużo łatwiej znaleźć miejsce do parkowania niż kiedyś. Rotacja pojazdów generalnie jest większa i cel został osiągnięty. Wcześniej po zapłaceniu kilkunastu złotych wiele pojazdów blokowało miejsca cały dzień.
A jak z wpływami do budżetu miasta? Jest drożej, ale jest też mniej zaparkowanych pojazdów.
– Trudno na razie to ocenić, za krótki czas. Trzy ostatnie miesiące ubiegłego roku wykazały kilkuprocentowy wzrost w stosunku do analogicznego okresu w 2018, lecz na ostateczne wnioski przyjdzie jeszcze poczekać – odpowiada Jacek Chrobak.

Przepłacają, bo nie wiedzą
Okazuje się, że niektórzy kierowcy niepotrzebnie przepłacają, zwłaszcza ci spoza Tarnowa. Na stronach Targowisk umieszczona jest istotna informacja:
„Opłata za parkowanie pojazdów samochodowych w SPP naliczana jest za każdą minutę – proporcjonalnie do deklarowanego czasu postoju w SPP, przy czym najniższa opłata, która winna być uiszczona za parkowanie w SPP wynosi 1,00 zł”. Ale kierowcy tej informacji na parkomatach nie znajdą, więc po tym, co mogą tam przeczytać, sądzą, że najniższa opłata to 3,30 za godzinę. Denerwują się, że mają do załatwienia sprawę na kwadrans, a muszą tyle płacić.
– Trudno na urządzeniu zmieścić wszystkie informacje – tłumaczy szef Targowisk Miejskich.

Postój w zakamarku
Na razie wielu właścicieli aut stara się unikać jakichkolwiek opłat. Po podwyżce cen za postój poszukują w mieście różnych zakamarków, w których mogliby zaparkować i nie płacić. Najlepszym przykładem jest Kapłanówka, ale nie tylko. Parking po upadłej Almie, w sąsiedztwie kompleksu budynków sądowych, w ciągu dnia również zapełnia się pojazdami, lecz to jest teren prywatny. Duże sklepy wymyślają rozmaite sposoby, żeby przeciwdziałać parkowaniu na dziko przez osoby, które nie są klientami. Część placówek handlowych w swojej determinacji wykosztowała się na zakup automatów do wydawania biletów. Na Kapłanówce ich nie będzie.
– Na pewno jakąś część pieniędzy miasto przez to traci, ale strefy płatnego parkowania lokalizujemy wzdłuż ulic. Ostatnio strefa została w mieście powiększona – mówi dyrektor Chrobak. – Poza tym z Kapłanówką miasto wiązało pewne plany inwestycyjne, coś miało tam powstać.
Istotnie. Kiedy w 2011 roku miasto zlikwidowało tu handel, pojawiły się wielkie ambitne zamiary. Najpierw była mowa o nowoczesnym centrum administracyjnym za około 100 mln zł, później o obiektach Tarnowskiego Gniazda Inteligentnych Specjalizacji. Ostatecznie pozostał kawał placu, do czego nie była już potrzebna jakakolwiek inteligencja. Dziś ta nisza świetnie przydaje się tym, którzy nie chcą płacić za parkingi. Dlaczego mieliby to robić, skoro pojawiła się możliwość darmowego postoju?
Kiedy rozmawiamy z panem Januszem, mija już piętnasta. Powoli od strony miasta nadchodzą ludzie, niektórzy już ze zrobionymi po drodze zakupami. Nie spiesząc się wsiadają do samochodów i ruszają z placu. Z każdą godziną pojazdów będzie ubywać. Aż do jutra, do rana.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o