Kasa jednak dla żużlowców…

0
117
REKLAMA

Podział dokonany przez powołanych przez prezydenta Ryszarda Ścigałę „ekspertów”, czyli przede wszystkim miejskich urzędników, wygląda prawie dokładnie tak, jak napisaliśmy w maju, gdy jeszcze władze Tarnowa oficjalnie zaprzeczały, że poważną kwotą pieniężną chcą wesprzeć żużel.
Gdy na początku maja napisaliśmy, że prezydent Ścigała chce z miejskiego budżetu dać milion na żużel, bo spółka żużlowa część pieniędzy otrzymanych od sponsorów na ten sezon przeznaczyła na spłatę ubiegłorocznych długów, magistrat zdecydowanie zaprzeczył tej informacji. Rzeczniczka Dorota Kunc‑Pławecka oświadczyła, że szef samorządu nikomu nie obiecywał miliona, ale wkrótce okazało się, że miasto postanowiło dodatkową kwotą wesprzeć tarnowski sport i na ten cel przeznacza właśnie milion złotych. Początkowo w magistracie można było usłyszeć, że pieniądze te miasto zdobyło ze źródeł zewnętrznych, ale – jak ustaliliśmy – dodatkowe środki do miejskiego budżetu wpłynęły z podatku od „Azotów” w związku z księgowym wzrostem majątku przedsiębiorstwa.
Już wówczas wielu przypuszczało, że konkurs na rozdział miliona będzie fikcją, bo decyzje odnośnie sposobu jego rozdysponowania wcześniej zostały podjęte.
Pisaliśmy, że 900 tys. zł dostać mają żużlowcy, którym klub zalega z wypłatą wynagrodzeń. Wedle naszych informacji znacznie mniej, bo odpowiednio 70 i 30 tys. zł dostać mieli piłkarze nożni i szczypiorniści z Mościc.
W ubiegłym tygodniu poznaliśmy wyniki konkursu i… 900 tys. zł idzie na żużel. Piłkarze „Jaskółek” otrzymali 71 tys. zł, szczypiorniści – 25 tys. zł, wsparto jeszcze 4 tys. zł działalność Parafialnego UKS Hesed, który bierze udział w rozgrywkach Polskiej Ligi Futsalu. – Żużlowcy są najbardziej rozpoznawalną wizytówką Tarnowa, a ponadto mają świetny sezon – uzasadnia dyrektor Wydziału Sportu Urzędu Miasta Tarnowa Marek Baran. – Mecze żużlowe gromadzą znaczną liczbę kibiców zarówno na stadionie, jak i za pośrednictwem radia oraz telewizji. Dzięki temu promujemy się jako miasto stwarzające warunki dla rozwoju sportu.
Rozczarowani są zwłaszcza działacze i kibice piłkarskiej Unii, bo spodziewali się znacznie większej kwoty. Zwłaszcza po zapowiedziach prezydenta przy okazji towarzyskiego meczu z Wisłą Kraków, że młody zespół, który w imponującym stylu awansował do drugiej ligi, będzie mógł liczyć na mocniejsze wsparcie od samorządu. A na najbliższy sezon potrzeba piłkarzom co najmniej… milion złotych.
W Internecie aż roi się od krytycznych komentarzy. „Tarnów nie wspiera sportu, tylko zabawę drogich gwiazdek na motorach”; „Żużel nie potrzebuje pieniędzy, bo ma bogatych sponsorów. Bardziej przydałyby się piłce nożnej. Dlaczego nie dofinansuje się Tarnowskiej Akademii Piłkarskiej, uczącej dzieci grać w piłkę? ”; „To jakaś kpina”; „Na najemników żużlowych miasto daje 900 tys. zł, a na piłkę, która nie ma kasy, a pnie się w górę, jakieś ochłapy. Piłka nożna na całym świecie jest najpopularniejszym sportem, a w tarnowskiej drużynie, która osiągnęła sukces, grają sami wychowankowie. Ponadto w klubie jest 13 drużyn młodzieżowych.”
Rzecznik prasowy sekcji piłkarskiej Unii, Michał Żurowski mówi, że są zadowoleni z pomocy, bo każdy grosz dla nich jest cenny, ale liczyli na nieco więcej. – Rozumiem, że żużel ma największą widownię, ale zasadne są też głosy, że samorząd powinien w pierwszej kolejności wspierać sport masowy – twierdzi.
Według dyrektora Marka Barana, trzeba jednak widzieć różnicę w poziomie sportowym między żużlowcami a piłkarzami. – Piłkarze uzyskali awans dla drugiej ligi, ale my ocenialiśmy jeszcze pierwsze miejsce w trzeciej lidze, bo takie ostatnio zajęli. Natomiast żużlowcy są na czele ekstraligi – przekonuje.
Idąc tym tropem rozumowania, to zasadne wydaje się zadanie pytania, dlaczego w takim razie tylko 25 tys. zł, czyli blisko trzy razy mniej od futbolistów, otrzymali piłkarze ręczni, którzy awansowali do I ligi, zajmując niedawno pierwsze miejsce w II lidze?
Swojej irytacji konkursowymi rozstrzygnięciami nie ukrywają również trenerzy tarnowskich klubów, którzy pracują z uzdolnioną sportowo młodzieżą w różnych dyscyplinach, a brakuje im pieniędzy na najpilniejsze rzeczy, choćby na wyjazdy na zawody. – Szkoda myśleć, ilu tutejszych sportowców można byłoby obdzielić tymi 900 tys. zł, które zgarnie garstka żużlowców – denerwuje się jeden z nich.
Niektórych zastanawia też, dlaczego konkurs ograniczono dla trzech dyscyplin: żużla, piłki nożnej i piłki ręcznej. W ten sposób nie mogli do niego przystąpić np. siatkarze Tarnovii, którzy po niedawnym awansie do III ligi poszukują pieniędzy na grę w wyższej klasie rozgrywkowej.
Dziwi w tej sprawie postawa tarnowskich radnych. Najpierw, gdy dowiedzieli się od nas o pomyśle przelania miejskich pieniędzy na konto żużlowej spółki, byli temu zdecydowanie przeciwni. Mówili, że miasta nie stać obecnie na luksus finansowania żużla, a jeśli dodatkowe pieniądze mają być przeznaczane na sport, to powinien to być sport młodzieżowy. Powątpiewali, by propozycja wsparcia żużla mogła zostać przegłosowana przez radę. Potem jednak, gdy prezydent rzeczywiście wystąpił z inicjatywą przeznaczenia dodatkowego miliona na organizacje pozarządowe (czytaj: przede wszystkim na żużel), większość radnych zmieniła zdanie i podniosła ręce do góry. Protestowali tylko niektórzy radni PiS, wedle których nie było sensu robić farsy zwanej konkursem, skoro w TEMI można przeczytać, jaki scenariusz został przygotowany.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o