Kiedy wezwać pogotowie?

0
154
REKLAMA

Blisko 4 miliony wyjazdów w ciągu roku odnotowują stacje pogotowia ratunkowego w całej Polsce. Większość zgłoszeń dotyczy sytuacji, w których zagrożone jest ludzkie życie i zdrowie. Pozostałe mogą być nieuzasadnione. Nie powinniśmy obawiać się wezwania karetki, ale warto wcześniej zastanowić się, czy rzeczywiście taka interwencja jest konieczna.
Zespoły ratownicze Powiatowej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Tarnowie, obejmującej swym zasięgiem miasto i powiat, wyjeżdżają w ciągu roku około 20 tysięcy razy. Nikt nie prowadzi tu osobnych statystyk i wyliczeń dla nieuzasadnionych wezwań. – Próby oszacowania skali tego zjawiska podejmowane są w skali kraju. Ocenia się, że blisko połowa wezwań może być uznana za nieuzasadnione. Ale wszystko zależy od interpretacji zgłoszenia i oceny sytuacji na miejscu zdarzenia. Można wskazać trzy główne grupy wezwań, które mogą być uznane za niepotrzebne. Osoby dzwoniące do pogotowia to często najbliżsi poszkodowanych, obawiający się o ich zdrowie i życie. W ich ocenie stało się coś bardzo poważnego, są zdenerwowani, nie wiedzą jak zareagować, zatem najprostsze jest wybranie numeru pogotowia. Dyspozytor w Centrum Powiadamiania Ratunkowego musi w krótkim czasie dopytać dzwoniącego o sytuację i podjąć decyzję o wysłaniu karetki lub odmowie jej wysłania. A czasami trudno jest w takiej rozmowie uzyskać dane o adresie zgłaszającego, nie mówiąc o dodatkowych informacjach. Wychodzimy z takiego założenia, że lepiej jest wysłać karetkę, nawet gdyby na miejscu okazało się, że to zagrożenie nie wymagało interwencji pogotowia, niż nie pojechać w ogóle, a nasza pomoc mogłaby być niezbędna. Takich wezwań jest sporo, ale trudno je bardzo jednoznacznie ocenić jako nieuzasadnione – wyjaśnia lek. med. Witold Wiatr, zastępca dyrektora ds. medycznych w Powiatowej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Tarnowie.
Druga grupa wezwań, do których pogotowie wyjeżdża, a też nie zawsze są uzasadnione, to sytuacje, w których zgłaszający świadomie wprowadzają dyspozytorów w błąd. Wiedzą, że podanie prawdziwych dolegliwości właśnie występujących nie zostanie uznane za wystarczający powód wysłania karetki, a zatem podają inne objawy. Na przykład ból nogi tylko w szczególnych sytuacjach będzie zagrać życiu, wysłanie karetki nie jest konieczne. Ale dzwoniący na pogotowie mówi o bólach w klatce piersiowej. Na miejscu okazuje się, że nic takiego nie miało miejsca i zaakceptowanie powodu wezwania już jest dyskusyjne.
Dyspozytor pogotowia może odmówić wysłania karetki. Powinien wtedy powiadomić chorego, do jakiego lekarza i gdzie może się zgłosić. Będzie to na przykład przychodnia pełniąca całodobowy dyżur. Nie wszyscy zgadzają się z taką decyzją i wdają się w dyskusje z dyspozytorami. Każda rozmowa jest nagrywana i archiwizowana.
Ratownicy medyczni i lekarze jeżdżący w karetkach pogotowia są przygotowani do tego, aby na miejscu zgłoszenia wykonać czynności ratujące życie pacjentowi i odwieźć go do najbliższego szpitala. Tymczasem wzywani są także m.in. do osób przewlekle chorych. – Takich zgłoszeń również jest sporo. Ktoś od dłuższego czasu skarży się na jakieś dolegliwości, ale nie zgłasza się do lekarza, czeka, aż wszystko samo ustąpi. Gdy dzieje się inaczej, dzwoni po pogotowie. Wezwanie jest uzasadnione, bo często pacjent jest w stanie wymagającym naszej pomocy, ale z drugiej strony takiemu choremu powinien dużo wcześniej pomóc lekarz rodzinny czy specjalista – dodaje Witold Wiatr.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, kosztami przyjazdu karetki obciążane są osoby, które nadużyły alkoholu i to był jedyny powód wezwania pogotowia. Ewidentnie niepotrzebne wezwanie karetki pogotowia skończyć się może interwencją policji i mandatem w wysokości 400 zł.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o