Kiedy wrócą „przypominacze”?

0
67
przypominacz
REKLAMA

Władze miasta szukają sposobu na poprawę bezpieczeństwa ruchu i dyscyplinowanie kierowców, szczególnie w okolicach placówek oświatowych. Zdecydowały się więc za radą policji na przetestowanie owych „przypominaczy”. Zainstalowano je na ulicach: Mościckiego w pobliżu Szkoły Podstawowej nr 11 oraz Słonecznej za DH Zenit w kierunku Rzędzina. Te lokalizacje radarów ostrzegawczych wybrano po konsultacji z wydziałem ruchu drogowego tarnowskiej komendy policji. W tych rejonach dochodzi często do groźnych zdarzeń drogowych, były też w przeszłości ofiary śmiertelne.Kierowca, który nie zwalniał przed „przypominaczem”, widział błysk lampy fotoradaru (choć zdjęcie nie było robione) i wyświetlała się informacja, ile punktów karnych i jak wysoki mandat groziłby mu, gdyby znalazł się w obiektywie prawdziwego urządzenia.Innych konsekwencji, oprócz napomnienia, nie było, ale kierujący pojazdami na ogół zwalniali w tych miejscach. Tarnowianie zwracali też uwagę, że radary ostrzegawcze częstokroć były nieaktywne, na co magistrat odpowiadał, że dzieje się tak, bo prowadzone są analizy porównawcze. Producenta interesuje, jak kierowcy stosują się do znaków ograniczających prędkość, kiedy radary są włączone lub wyłączone.
– Urządzenia testowaliśmy nieodpłatnie przez blisko trzy miesiące i w mojej opinii zdecydowanie poprawiają bezpieczeństwo na ulicach – mówi Zbigniew Ostrowski, doradca ds. bezpieczeństwa w Urzędzie Miasta Tarnowa. – Kierowcy zwalniają na ich widok i tym samym powodują mniej zagrożeń w ruchu drogowym. A pamiętajmy, że główną przyczyną wypadków, i to tych poważnych, jest nadmierna prędkość. Wszystko, co ogranicza jazdę z nadmierną prędkością należy oceniać pozytywnie i wspierać.
Funkcjonariusze tarnowskiej drogówki potwierdzają, że elektronika w służbie bezpieczeństwa to bardzo dobry pomysł.
– Te atrapy fotoradarów mają odświeżyć pamięć kierowcom i wzmocnić ich czujność przed przejściami dla pieszych. Dotychczasowe doświadczenia potwierdzają ich przydatność, kierowcy zauważają wyświetlające się komunikaty i zmniejszają prędkość – twierdzą policjanci.Mobilne radary ostrzegawcze mogą być instalowane w różnych miejscach w zależności od potrzeb. Niektórzy uważają, że w wielu miejscach te urządzenia powinny być montowane na stałe.Tak jest np. na Słowacji, gdzie wyświetlają one prędkość, z jaką porusza się pojazd, i każą zwolnić w razie jej przekroczenia.
Radary ostrzegawcze potwierdziły swą przydatność, ale zniknęły z tarnowskich ulic i nie ma pewności, czy wrócą – niestety to urządzenia kosztujące od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych w zależności od ich dodatkowego wyposażenia i funkcji. Potrafią np. uchwycić i wyświetlić numer rejestracyjny przejeżdżającego samochodu.
– Czy znajdą się w przyszłości na ulicach miasta, zależy od możliwości finansowych. Zwolennikiem radarów ostrzegawczych jest wiceprezydent Henryk Słomka–Narożański, który poczynił już starania, aby uzyskać fundusze na zakup tych urządzeń z krakowskiego oddziału GDDKiA – informują w tarnowskim magistracie.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments