Kierowcy bronią się przed „suszarkami”

0
137
Policja kontrola predkosci
REKLAMA

O ile wykaz stacjonarnych urządzeń pomiarowych znany jest od dawna, to wciąż trwa dyskusja w sprawie mobilnych mierników szybkości. W internecie można natknąć się na wiele podpowiedzi, na których odcinkach dróg należy zachować czujność, by nie zapłacić kary za zbyt szybką jazdę, ale – jak zapewniają policjanci – w tej sprawie nie ma reguły.
Pan Sławomir z Tarnowa codziennie używa samochodu i twierdzi, że wie już, gdzie można się spodziewać policyjnych „suszarek”, jak popularnie nazywa się urządzenia mierzące prędkość.
– Moim zdaniem, najbardziej należy uważać na al. Jana Pawła II, na wysokości bloków na osiedlu Westerplatte, w pobliżu dawnej stacji paliw. Tam łatwo zapłacić, gdyż szosa w kierunku Słonecznej i Lwowskiej łagodnie opada od strony ronda i jeśli nie kontrolujemy prędkości, pojazd rozpędza się i wpada prosto w ręce policjantów, którzy stoją z radarem na skraju drogi.
Jak się dowiadujemy, tarnowska policja ma obecnie do dyspozycji siedem ręcznych mierników prędkości wykorzystywanych w czasie codziennej służby oraz dwa wideorejestratory zamontowane w radiowozach.

REKLAMA

Wiedz, gdzie zwolnić
Zdaniem pana Sławka, trzeba też uważać na Nowodąbrowskiej, w pobliżu skrzyżowania z ul. Wojska Polskiego, gdzie droga prowadzi do centrum z górki i trzeba trzymać nogę na hamulcu, żeby nie zapłacić mandatu.
– Kiedyś jechałem szosą w Skrzyszowie w kierunku Szynwałdu. Aż się prosiło, żeby rozpędzić się przynajmniej do siedemdziesiątki. Było prawie pusto, droga jest tam prosta, nie było widać niebezpieczeństwa, choć to teren zabudowany – wspomina nasz rozmówca. – Na szczęście na liczniku nie miałem pełnej sześćdziesiątki, bo niedaleko stacji benzynowej zaczaił się patrol policji z radarem. Pewnie zatrzymaliby mnie, gdybym jechał szybciej. Słyszałem od kolegi, że policja dość często stoi w tamtym miejscu.
Kierowcy, którzy regularnie jeżdżą po mieście i okolicy, starają się zapamiętywać miejsca, w których pojawiają się patrole z radarami. Część z nich swoją wiedzą dzieli się w mediach społecznościowych i tym sposobem powstają mapy miejsc w Tarnowie i regionie, w których operują policyjne „suszarki”. Takie mapy opracowywane są przez internautów w całym kraju. Nieprzypadkowo, przed długą majówką, użytkownicy funkcjonującego w sieci systemu Yanosik zaznaczyli fragmenty dróg najczęściej kontrolowanych przez patrole policji. Wyszło na to, że najwięcej „suszarek” znajduje się na drodze krajowej nr 7, z południa na północ Polski; zaznaczono między innymi dolny odcinek „zakopianki”.

Zmieniamy miejsca
– Nie ma stałych punktów na drodze przypisanych patrolom, które dokonują pomiarów prędkości – twierdzi kom. Sebastian Bąk, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie. – To nie są również miejsca przypadkowe. Pojawiamy się tam, gdzie jest to najbardziej niezbędne, punkty kontroli wyznaczamy w oparciu o comiesięczne analizy sytuacji na drogach. Staramy się być przede wszystkim tam, gdzie istnieje największe zagrożenie wypadkami i kolizjami. Możliwe więc, że w niektórych miejscach zjawiamy się częściej, co może sprawiać wrażenie, że są to nasze stałe punkty kontroli. Ale powtarzam: w tej sprawie nie ma reguły, bo nie może być. Nasze działania dyktuje zmieniająca się sytuacja.
Niektórzy kierowcy skłonni są uwierzyć w te zapewnienia, dlatego biorą pod uwagę, że któregoś dnia patrol z „suszarką” może zaskoczyć ich w całkiem innym miejscu. Ci, którzy nie znają terenu, po którym przyszło im się poruszać, tym bardziej zastanawiają się, jak uniknąć zapłacenia kary i naliczenia obciążających konto kierowcy punktów. Do legend należy już dawna opowiastka o tym, że sposobem na policyjne radary są zawieszone nad przednią szybą samochodu, przy lusterku, płytki CD… Dziś już nikt nie wierzy w takie cuda, one mogą tylko śmieszyć, ale w sieci co rusz pojawiają się nowe „przepisy” na poskromienie sprzętu pomiarowego policji. W sprzedaży znajduje się mnóstwo modeli najbardziej zmyślnych tzw. antyradarów w cenie od 200 do kilku tysięcy złotych, których skuteczność oceniana jest bardzo różnie. Dostępne są również specjalne aplikacje, mające ostrzegać przed „suszarkami”. Warto jednak przy okazji przypomnieć, że w Polsce antyradary można mieć, ale zabronione jest ich używanie w celu wykrywania lub zakłócania drogowych urządzeń kontrolnych.

Bezkarni na autostradzie
Najbardziej pewnie czują się kierowcy podróżujący autostradami. Na drogach tych dopuszczalna prędkość w Polsce wynosi 140 km na godz., ale osób, które ją przekraczają, jest sporo. Nawet ci, jadący 180 – 200 na godzinę, zdają sobie sprawę, że najczęściej pozostaną bezkarni.
– Autostrada to specyficzna droga, na której dominują duże prędkości. Interweniujemy tam w szczególnych przypadkach, pamiętając, że bezpieczeństwo ludzi, którzy znaleźli się na autostradzie, jest najważniejsze. Jeśli kogoś chcemy zatrzymać, dążymy do tego, aby zrobić to w miejscach bardziej bezpiecznych, na zjazdach autostradowych czy w punktach obsługi pasażerów (MOP) – przypomina naczelnik Bąk.
Ale bywa, że z powodu zbyt dużych prędkości, albo takich, które nie zostały dostosowane do warunków jazdy, płacą sami kierowcy. Wystarczy dodać, że przykładowo tylko w ciągu czterech deszczowych dni, od 27 do 30 kwietnia, na odcinku A4 od Bochni po Starą Jastrząbkę wypadkom lub kolizjom uległo łącznie osiem pojazdów – kilka osób zostało rannych.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o