Kim jest tajemnicza Anna P. z billboardów?

6
20391
Kim jest tajemnicza Anna P. z billboardów?
Fot. Dawid Drwal
REKLAMA

Od końca ubiegłego tygodnia przechodzących ulicą Gumniską w Tarnowie, w bezpośrednim sąsiedztwie sądu, wzrok przykuwa dużej wielkości billboard umieszczony na fasadzie kamienicy, która jest siedzibą agencji reklamowej. Otóż widzimy na nim zdjęcie kobiecych nóg z opuszczonymi do kolan czarnymi stringami. Ekspozycja opatrzona jest podpisem: „Po siódme, Anna P(roszę) nie kradnij”.

Nieco dalej, idąc w stronę Parku Sanguszków widzimy podobne dzieło. Acz inaczej podpisane. „Po ósme, Anna P(roszę) nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu”. W tym przypadku detale kobiecej bielizny zastąpione zostały maską teatralną.
Tuż po ekspozycji plakatu lokalny internet dosłownie się „zagotował”. Komentatorzy tarnowskiej rzeczywistości zachodzili w głowę, kim jest tajemnicza Anna P. i czym komuś aż tak mocno zalazła za skórę, że delikwent potrafił odżałować kilka tysięcy złotych, by dać upust swoim emocjom.
W pierwszej chwili uwaga internautów skierowana została na jedną z lokalnych posłanek koalicji rządzącej, która w ostatnich wyborach byłą liderką listy do parlamentu i znokautowała konkurencję, uzyskując grubo ponad 70 tys. głosów. Politycy Zjednoczonej Prawicy, z którymi rozmawialiśmy, bezbłędnie rozszyfrowywali inicjały, ale nie wierzyli, iż ich partyjna koleżanka mogłaby paść ofiarą aż tak brutalnego hejtu. Wypowiadać pod nazwiskiem się jednak nie chcą.

REKLAMA

– Po pierwsze, Anka nie bierze udziału w wewnętrznych gierkach, jakie mają miejsce w lokalnym Prawie i Sprawiedliwości. A takowe się toczą, co widać po ostatnich rezygnacjach choćby wiceminister zdrowia Józefy Szczurek-Żelazko, czy Edwarda Czesaka z zarządu województwa. Obie „z przyczyn osobistych”. Po drugie, nie zbliżają się żadne wybory, nie ma kampanii. Po trzecie, z tego, co wiem, firma, która powiesiła ten baner, drukowała dla wielu kandydatów prawicowych materiały wyborcze, więc czy za kilka złotych traciłaby w perspektywie dobrego klienta i płatnika? Szukałbym raczej gdzie indziej. Proszę próbować poza polityką – radzi jeden z parlamentarzystów.
Umieszczający komentarze na portalach społecznościowych zwrócili uwagę na miejsce, w których eksponowany jest billboard i proponowali przyjrzeć się liście pracowników gmachu przy ul. Dąbrowskiego. Okazuje się, że inicjały identyczne z zaprezentowanymi na plakatach ma jedna z prokuratorek, która oskarża w „okręgu”. Pochodzi z Podkarpacia. P. wcześniej była szefową Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie. Na to stanowisko została mianowana zaledwie w wieku 40 lat. Miało to miejsce w 2006 roku. Wcześniej prowadziła między innymi śledztwo w sprawie afery paliwowej. Tym prestiżowym stanowiskiem długo się nie nacieszyła, bowiem okazało się, że rok wcześniej, dokładnie we wrześniu, będąc jeszcze prokuratorem okręgowym, została przyłapana na próbie kradzieży biustonosza, dwóch par stringów oraz żelu w jednej z rzeszowskich galerii handlowych. Wartość mienia oszacowano na około 80‒100 zł. Jej zarobki oscylowały wówczas w okolicach 6 tys. złotych. Przybyli na miejsce zdarzenia policjanci sporządzili jedynie notatkę, a sprawie nie nadawali biegu, bowiem, jak stwierdzili, strony doszły do porozumienia. Teoretycznie Annie P. groziłby proces przed sądem dyscyplinarnym, bo chronił ją immunitet. Sytuacja odbiła się jednak bardzo szerokim echem w podkarpackich mediach, a pani prokurator stała się mało chlubną bohaterką programu „Uwaga” emitowanego w stacji TVN. We wrześniu 2006 roku poszła na urlop, a następnie zrezygnowała z pracy w rzeszowskiej Prokuraturze Apelacyjnej.
Nie udało nam się ustalić, kto wykupił wspomniane billboardy. Nie wiemy też, jak długo będą wisiały.

REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
6 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze