Klikowa, czyli gra na zwłokę

0
226
W Klikowej do zrobienia jest ciągle bardzo dużo. Potrzeba na to milionów | fot. Paweł Topolski

Przed laty przez Tarnów przemknęła pogłoska, że w obrębie dawnego Państwowego Stada Ogierów w Klikowej znajdują się pokaźne pokłady żwiru, cennego budulca, dlatego sprawa ta ma wpływ na losy podupadających obiektów, należących kiedyś do PSO. Choć dziś nikt nie potwierdził obecności tam kruszywa, pogłoska zaczęła żyć swoim życiem i – jak twierdzi prezes fundacji dzierżawiącej Klikową – pokutuje ona do dzisiaj.
Klikowa spóźniła się o jakieś kilkanaście lat. Taki pogląd wyrażają niektórzy nasi rozmówcy. Podobnie uważa dr inż. Zenon Podstawski, pracownik naukowy z Krakowa, prezes Fundacji Klikowska Ostoja Polskich Koni, która od sześciu lat dzierżawi obiekt dawnego PSO.
– W przeszłości można było skorzystać z funduszy unijnych, ale dziś niektóre projekty już przeminęły i brak jest możliwości sięgnięcia po te środki – mówi.
Pieniądze z Unii wykorzystane zostały między innymi przez ośrodek hodowli koni w Neustadt Dosse, na terenie dawnej Niemieckiej Republiki Demokratycznej, który przed upadkiem muru berlińskiego był placówką państwową. To nie przypadek, że mowa jest o tym ośrodku. Kiedy Klikową obejmowała Fundacja, często się o nim mówiło. Polscy hodowcy koni, którym na sercu leżały losy byłego stada ogierów pod Tarnowem, specjalnie odwiedzili Neustadt Dosse, zachwycając się całkowicie odnowionym w Niemczech ośrodkiem, uważanym obecnie za klejnot niemieckiej hodowli koni, jego organizacją i ambitnymi przedsięwzięciami.

Dramatyczne chwile
Podobnie miało być w Klikowej. Zapowiadano, że odbuduje się podupadły majątek, sprowadzi konie hodowlane i rozwinie działalność. Były marzenia, aby dawna, sławna na całą Rzeczpospolitą hodowla książąt Sanguszków była zdolna podtrzymać przedwojenne tradycje.
Nikt jednak nie twierdził, że będzie łatwo. Po 1989 roku placówka w Klikowej wciąż pozostawała w gestii państwa i tak jest do dzisiaj. Po drodze przeżyła ona wiele dramatycznych chwil. Od kiedy wchłonęło ją Państwowe Stado Ogierów w Białce, w 2003 roku, następował powolny upadek. Dziesięć lat temu w ostatniej chwili uratowano – na pewien czas – około 100 klikowskich ogierów, które miały zostać przetransportowane do innych państwowych placówek w kraju. Ale obiekty Klikowej, od dawna nieremontowane, już zaczęły się sypać. Agencja Nieruchomości Rolnej, do której należały wraz z otaczającym terenem, nie przejmowała się tym specjalnie. Co pewien czas zmieniali się tylko dzierżawcy majątku.
Kiedy już się wydawało, że widać światełko w tunelu, kiedy marszałek województwa małopolskiego chciał nieodpłatnie przejąć Klikową, ANR zgodził się tylko na jedną dziesiątą całego gospodarstwa. Województwo zrezygnowało ze swego planu.
To wtedy pojawiła się pogłoska, że w sprawie Klikowej jest drugie dno. Że ktoś jest zainteresowany pokładami żwiru, które mają występować na terenie należącym do stada ogierów i dlatego podstępnie utrąca wszystkie plany związane z ośrodkiem.

Ambitne zamiary
– Szczerze mówiąc, nigdy nie wierzyłem w te opowieści, w to bogactwo złóż otaczających stado ogierów – zaznacza Zenon Podstawski. – Wystarczy dokładnie obejrzeć ten teren, żeby zwątpić w prawdziwość owych doniesień. Ale ponieważ do dzisiaj wciąż się o nich słyszy, nasza Fundacja, by odciąć się od tej historii i ewentualnych podejrzeń, nie podjęła dzierżawy tego fragmentu działek, na których ma zalegać wspomniane „bogactwo”.
Fundacja złożona od początku z kilkudziesięciu podmiotów, w tym z regionalnych związków hodowców koni, miała spore aspiracje. Sześć lat temu TEMI pisało: „Jakie atrakcje mają czekać na miłośników koni i turystów w Klikowej? W planach są czempionaty, próby dzielności koni, zawody jeździeckie, wystawy hodowlane. Fundacja ma zorganizować stałą wystawę maszyn i urządzeń napędzanych przez konie, zamierza się ponadto utworzenie ekspozycji, na której prezentowane byłyby tabory cygańskie, wozy maziarskie i dawny transport konny. Jest nadzieja, że wreszcie lepiej zostaną wykorzystane piękne, zabytkowe powozy zgromadzone w klikowskich stajniach. Fundacja ma spore ambicje hodowlane. W planach jest prowadzenie stada ogierów zapewniającego materiał genetyczno-hodowlany, ma powstać baza materiału genetycznego pochodzącego od wybitnych ogierów. Myśli się o nawiązaniu współpracy z wyższymi uczelniami oraz instytutami naukowymi w kraju i za granicą”.
Wzorem miał być właśnie ośrodek w Neustadt Dosse.

Już się nie leje
– Nie mogło się to wszystko udać, gdyż nie było wystarczających funduszy. Korzystając tylko z pieniędzy naszych fundatorów, pomocy urzędu marszałkowskiego, w ramach ogłaszanych przez ten urząd projektów, i lokalnych przedsiębiorców i tak, naszym zdaniem, w ciągu sześciu lat udało się zrobić wiele.
Prezes wymienia częściowe remonty niektórych ważnych obiektów: dwóch stajni, budynku gospodarczego, budynku „Hubert”, dawnej kuźni czy stolarni.
– Może tych remontów na pierwszy rzut oka nie widać, bo w większości przypadków objęły wymianę przeciekających dachów, ale gdyby nie one, dzisiaj niektóre budynki byłyby już ruiną. Regularnie organizujemy w Klikowej imprezy, zajęcia z hipoterapii i naukę jazdy konnej, utrzymujemy pensjonat dla koni, mamy też cztery fundacyjne ogiery reproduktory, które są do dyspozycji hodowców, gromadzimy dawny sprzęt rolniczy, który był wykorzystywany za pośrednictwem koni roboczych w Galicji. Liczymy na to, że kiedyś będzie on eksponowany, podobnie jak kolekcja cennych powozów.
Do zrobienia jest ciągle bardzo dużo. Potrzeba na to milionów. Na dokończenie remontu czekają na przykład budynek administracyjny i jeden z budynków gospodarczych, którego fundamenty trzeba odkopać, odwodnić i osuszyć; w przeciwnym razie wnet zapadnie się w ziemię.
Wieloletnia zwłoka w ratowaniu Klikowej coraz bardziej się mści. Czasu nie da się oszukać. Prezes Podstawski narzeka, że Fundacja ma ciągle związane ręce.
– Gdybyśmy byli właścicielem obiektów, łatwiej byłoby pozyskiwać dodatkowe fundusze z zewnątrz i liczyć na wsparcie władz lokalnych. Na razie jednak nie ma w tej sprawie decyzji.

Wystarczy wniosek?
Obecnie Klikowa jest własnością instytucji państwowej, Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Jak KOWR wspiera dawne klikowskie stado? Z wypowiedzi Wojciecha Adamczyka, rzecznika prasowego KOWR, wynika raczej, że zdaje się przede wszystkim na działania Fundacji, dzierżawcy ośrodka: „Dotychczasowe remonty obejmujące budynki przejęte po byłym Stadzie Ogierów Klikowa wykonywane były systematycznie przez obecnego poddzierżawcę: Fundację Klikowska Ostoja Polskich Koni. W wyniku zaangażowania środków Fundacji część budynków odzyskała swoją świetność i ponownie rozpoczęto ich użytkowanie zgodnie z przeznaczeniem. Ze względu na duże potrzeby remontowe na przedmiotowej nieruchomości nie ma możliwości przeprowadzenia prac we wszystkich obiektach jednocześnie, a remonty przeprowadzane są stopniowo”.
Impas decyzyjny w sprawie Klikowej trwa, chociaż pytany w tej sprawie Wojciech Adamczyk odpowiada dość optymistycznie: – Bierzemy pod uwagę możliwość przekazania w formie darowizny na rzecz Fundacji zabudowanej części nieruchomości. Obecnie, w oczekiwaniu na stosowny wniosek z jej strony, ustalane są prawne i faktyczne możliwości wykonania darowizny.
– Pamiętam, że pierwszy wniosek w tej sprawie, jeszcze do istniejącej wówczas Agencji Nieruchomości Rolnej, napisaliśmy cztery lata temu, gdy staliśmy się organizacją pożytku publicznego – podkreśla Zenon Podstawski. – Rozmowy na temat przejęcia Klikowej na własność ciągle trwają, dzielą się na etapy, wymagana jest skrupulatna wycena nieruchomości. Urzędnicy mając na uwadze dość pokaźny majątek wydają się być bardzo ostrożni.

Zaskoczenie w stolicy
Paweł Augustyn, obecnie burmistrz Ryglic, był prezesem Małopolskiej Izby Rolnej w czasie, kiedy izba starała się o przejęcie na własność Klikowej. Opowiada, że wszystko już było zapięte na ostatni guzik, ale gdy miało dojść do podpisania umowy w ANR, nagle, w zaskakujących okolicznościach, do tego nie doszło. Delegacja z Warszawy dowiedziała się w stolicy, iż wniosek MIR utracił poparcie niektórych organizacji i umowa o przekazaniu dawnego stada Ogierów nie zostanie zrealizowana.
– Mieliśmy plan, żeby w Klikowej utworzyć nie tylko nowoczesny ośrodek hodowli koni, zwłaszcza ras polskich, ale także centrum sportowo – rekreacyjno – rehabilitacyjne pomyślane również dla dzieci niepełnosprawnych, przygotowana już była wizualizacja projektu – mówi Paweł Augustyn. – Okrojona forma działalności, która za sprawą fundacji odbywa się teraz w Klikowej, nie może zadowalać, lecz doceniam fakt, iż fundacja stara się zagospodarować obiekty, trzyma nad nimi pieczę, jest tam gospodarzem i nie doszło do wyprzedaży majątku. Życzę jej, żeby w przyszłości udało się jej jeszcze więcej, ponieważ Klikowa zawsze dla regionu była ważnym miejscem, nie tylko dla hodowców i rolników.
Inny nasz rozmówca, który chce pozostać anonimowy, jest zdania, że decyzja w sprawie przekazania Klikowej fundacji jeszcze długo nie zapadnie:
– Żyjemy w państwie przesiąkniętym atmosferą wzajemnej podejrzliwości. Dlatego niejeden urzędnik na wszelki wypadek woli nie podejmować żadnej decyzji, grać na zwłokę, niż podejmować jakąkolwiek. Boi się wtedy kontroli, konieczności składania wyjaśnień, a może nawet przesłuchań w prokuraturze. Dlatego Klikowa jeszcze długo nie rozwinie w pełni skrzydeł, a jej największym sukcesem ciągle będzie to, że udało się jej przetrwać.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o