Kolejni urzędnicy w areszcie

0
120
afera-lacznikowa-kolejne-ofiary
REKLAMA

W ciągu dwóch dni funkcjonariusze ABW zatrzymali Zdzisława M. i Jacka K., którzy zostali przewiezieni do krakowskiej Prokuratury Okręgowej, prowadzącej od kilku miesięcy śledztwo w sprawie zmowy przetargowej i korupcji, związanych z budową łącznika autostradowego w Tarnowie.
Zdzisław M. to były dyrektor Tarnowskiego Zarządu Dróg Miejskich, instytucji, która została rozwiązana w 2012 roku z powodu – jak wówczas wyjaśniały władze miasta – złego zarządzania drogami i niezadowalających efektów działalności. Przypomnijmy, iż to TZDM w 2010 r. przeprowadzał przetarg na budowę łącznika autostradowego.
Wiele kompetencji po TZDM przejęło nowo utworzone i kierowane przez Jacka K. Centrum Usług Ogólnomiejskich UMT (CUO UMT). Zajęło się ono m.in. utrzymaniem i remontem dróg, porządkowaniem miasta, także organizacją przetargów na różne prace w mieście.

REKLAMA

 

Jakie uprawnienia przekroczyli?
Jak wyjaśnia Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Krakowie, Zdzisławowi M. zarzuca się, że jako szef TZDM dopuścił się przekroczenia swoich uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowych.
– Sprawa ta ma związek z prowadzonym przez nas postępowaniem dotyczącym łapówki wręczonej prezydentowi Tarnowa Ryszardowi Ś. przez firmy budowlane zainteresowane wykonaniem łącznika autostradowego – potwierdza Bogusława Marcinkowska.
Zdzisław M. po kilkugodzinnym przesłuchaniu w prokuraturze decyzją sądu został aresztowany na trzy miesiące.
Podobny los spotkał Jacka K., dyrektora CUO UMT, który został zatrzymany przez ABW dzień po Zdzisławie M. Zarzut taki sam: przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
Agenci ABW zabezpieczyli w CUO dokumentację odnoszącą się do części miejskich inwestycji. Z naszych informacji wynika, iż w kręgu ich zainteresowań znajduje się współpraca magistratu z konkretnymi firmami realizującymi na jego zlecenie inwestycje w mieście.

 

Chodzi o coś innego?
– Aresztowanie Jacka K. może sugerować pojawienie się nowej sprawy w Tarnowie – twierdzi nasz informator.‑ Ponieważ dla miasta zaczął pracować od 2011 r., nie mógł mieć do czynienia z aferą łącznikową i łapówką, jaką miał przyjąć prezydent. Tym razem chodzi o coś innego.
– Śledztwo obecnie jest na takim etapie, że nie możemy jeszcze udzielać bliższych informacji na ten temat – mówi rzeczniczka krakowskiej prokuratury.
Więcej światła rzuciła wypowiedź rzecznika prasowego ABW. Ppłk Maciej Karczyński w wydanym  komunikacie informuje, iż podejrzanym – Zdzisławowi M., byłemu dyrektorowi TZDM, oraz Jackowi K., dyrektorowi CUO UMT – postawiono zarzuty przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowych w związku z prowadzonymi w Tarnowie inwestycjami drogowymi. „Osoby te, wykorzystując pełnione przez siebie funkcje, zawyżały koszty inwestycji poprzez zmianę związanych z nimi projektów i specyfikacji istotnych warunków zamówienia. W wyniku tych działań modyfikowano zakres oraz charakter wykonywanych robót, co skutkowało istotnym podniesieniem ich kosztów. Podejmowano także działania, które miały na celu obniżenie kosztów realizowanej inwestycji przez wybranych wykonawców oraz odpłatne przygotowywanie projektów organizacji ruchu po zawyżonych w stosunku do wartości rynkowych cenach” – czytamy m. in. w komunikacie rzecznika ABW.


Jak zmyć to błoto?
– ABW zgarnia ludzi, których dobrze znaliśmy i do których, jak się wydawało, można było mieć pełne zaufanie. To jest szok – opowiada jeden z magistrackich urzędników. – Dziś wielu spogląda na siebie podejrzliwie, bo nie wiadomo, co się wydarzy jutro czy pojutrze. Nie wiadomo, komu można ufać i o kim z całą pewnością powiedzieć, że w żadnej z tych spraw nie jest umoczony. Przecież przeżyliśmy już tyle zaskoczeń. I te regularne wizyty panów z ABW w urzędzie… To jest przygnębiające. Zwłaszcza że na forach internetowych niektóre komentarze są jednoznaczne. Wielu komentujących ma nas wszystkich za złodziei, za klikę, która chciała się nachapać. A to jest krzywdząca ocena. Myślę, że warto poczekać na sądowe orzeczenia – nie wszystkie zarzuty prokuratorów muszą się utrzymać. Mamy taką nadzieję, ale i tak trudno będzie wydobyć się z tego błota…
W areszcie tymczasowym znajdują się obecnie cztery osoby związane z magistratem – obecnie lub w przeszłości. Zaczęło się latem od zatrzymania Danuty B., pracowniczki Centrum Rozwoju Miasta UMT, która w przeszłości była zatrudniona w TZDM, w 2010 r. odpowiadała za przetarg dotyczący budowy łącznika A4 w Tarnowie. Prokuratura zarzuca jej udział w zmowie przetargowej. Urzędniczka miała fałszować kosztorysy i manipulować przy przetargu, za co miała otrzymać łapówkę od jednej z firm. W areszcie tymczasowym urzędniczka przebywa już czwarty miesiąc.

 

To taka gra
Największym szokiem było zatrzymanie i aresztowanie Ryszarda Ś., prezydenta Tarnowa, który dotychczas w swoim środowisku miał nieposzlakowaną opinię. Jemu zarzuca się wzięcie od jednej z firm budowlanych łapówki w kwocie 50 tys. zł w zamian za przychylność w postępowaniu przetargowym. Ryszard Ś. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. 27 grudnia br. mija termin tymczasowego aresztowania.
Do sądu w Tarnowie wpłynął już od prokuratury wniosek o przedłużenie tymczasowego aresztu dla prezydenta o kolejne trzy miesiące. Do zarzucanej dotychczas prezydentowi łapówki w kwocie 50 tys. zł doszło kolejne 20 tysięcy, pojawił się też zarzut przekroczenia uprawnień.
Skierowanie wniosku do tarnowskiego sądu wynika z faktu, że zarzucane prezydentowi czyny zostały popełnione na terenie Tarnowa. Jednakże tarnowski sąd nie chce orzekać w sprawie przedłużenia aresztu, gdyż jego ponad 40 sędziów złożyło wniosek o wyłączenie ich z rozpoznawania tej sprawy. Podjęto w związku z tym decyzję, że akta w tej sprawie przesłane zostaną do Sądu Rejonowego w Nowym Sączu, który zajmie się rozpatrzeniem wniosku.
Na razie Ryszard Ś. od czasu do czasu pisze z więzienia na adres magistratu listy, w których interesuje się bieżącym funkcjonowaniem urzędu i miasta. Fakt ten różnie jest komentowany.
– Być może jest to jakiś rodzaj gry z jego strony, obliczony na efekt, który polegałby na wzmocnieniu przekonania, że jest niewinny, nie zamierza porzucać kariery i rezygnować ze stanowiska prezydenta – uważa jeden z naszych rozmówców.

 

Biegun korupcji
W sprawie „łącznikowej” aresztowany był również Bogdan G., były prezes spółki żużlowej Unii Tarnów, ostatnio szef firmy fotowoltaicznej w Wierzchosławicach, dobry znajomy Ryszarda Ś. Podejrzewany jest o pośrednictwo we wręczeniu w 2010 r. łapówki prezydentowi Tarnowa. Bogdan G. został już zwolniony z aresztu.
Wśród zatrzymanych przez ABW znajdował się także Paweł P., kiedyś zastępca Bogdana G. w spółce żużlowej. Objęty jest prokuratorskim zarzutem pomocy w dostarczeniu łapówki Ryszardowi Ś. Po przesłuchaniu w prokuraturze i wpłaceniu poręczenia majątkowego został zwolniony.
Jak informowaliśmy, z powodu afery miastu grozi zwrot unijnej dotacji w części lub nawet całości (25 mln albo ponad 50 mln zł). Sądząc po rozwoju sprawy, istnieje coraz większe prawdopodobieństwo zaistnienia takiej sytuacji.
Cała sprawa, która stała się głośna w kraju zaraz po aresztowaniu prezydenta Tarnowa, po ostatnich aresztowaniach znowu odżyła. Władze miasta poddawane są bardzo ostrej krytyce, wiele osób zastanawia się, dlaczego tak długo korupcja – o ile faktycznie miała miejsce – była możliwa. Niektórzy podkreślają, że afera i kolejne zatrzymania urzędników to wielki wstyd dla Tarnowa, który zaważy na jego wizerunku. „To nie jest już biegun ciepła, ale biegun korupcji” – mówią tarnowianie.

 

Skąd nowe aresztowania?
Ostatnie aresztowania byłych i obecnych urzędników niektórzy wiążą z faktem, iż w miniony piątek upływał termin 14 dni od końca aresztu tymczasowego dla prezydenta Tarnowa i do tego dnia prokuratura, chcąc domagać się przedłużenia aresztu, musiała złożyć w sądzie odpowiedni wniosek.
Składając taki wniosek, prokuratura musi wskazać tzw. istotne czynności procesowe, jakie trzeba jeszcze przeprowadzić, i podać powód, dla którego nie można ich było dotychczas przeprowadzić. Musi też uzasadnić, dlaczego w trakcie przeprowadzania tychże czynności podejrzany musi być aresztowany. Obowiązuje zasada, że gdy prokuratura nie wskaże choć jednej z wymienionych wyżej okoliczności, to sąd winien się skłonić do odmowy przedłużenia tymczasowego aresztowania.
Z uzyskanych przez nas nieoficjalnych informacji wynika, iż aresztowania wspomnianych dwóch osób były prokuraturze niezbędne, aby uzyskać nowe fakty lub hipotezy konieczne do uzasadnienia wniosku o przedłużenie aresztu tymczasowego dla Ryszarda Ś.
Prawnicy są zdania, iż instytucja aresztu tymczasowego jest w Polsce nadużywana. Świadczą o tym choćby przegrane przez Polskę sprawy przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka oraz wystąpienie tegoż w 2007 do władz polskich. Przybywa też odszkodowań za niesłuszne aresztowanie – w 2009 państwo wypłaciło z tego tytułu 5,3 mln zł, w 2010 –11,3 mln, a w 2011 – 14,5 mln.

REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments