Kolekcja skazana na zapomnienie?

0
119
Gdzie docelowo mogłaby zostać urządzona stała wystawa zaprzęgów? fot. Paweł Topolski

Już osiem lat miasto jest właścicielem Tarnowskiej Kolekcji Pojazdów Konnych, ale wciąż nie ma pomysłu i pieniędzy na stałą muzealną ekspozycję. Poza tym, władze miejskie mało energicznie zabiegają o pozyskanie kolejnych zabytkowych powozów. Ich kolekcja – przez niektórych uznawana za drugą co do wielkości i wartości po sławnej powozowni w Łańcucie – mogłaby stanowić… perłę promocyjną Tarnowa. Mogłaby, ale samorząd najwyraźniej nie wie, co począć z tym unikatowym skarbem.

REKLAMA

W pomieszczeniach byłego Stada Ogierów w Klikowej (dzierżawionego przez Fundację „Klikowska Ostoja Polskich Koni”) przechowywane są czterdzieści dwa zabytkowe pojazdy konne. Cała kolekcja prezentuje zaprzęgi używane w majątkach ziemiańskich głównie na przełomie XIX i XX wieku. Po upadku Stada Ogierów i przejęciu jego majątku przez Agencję Nieruchomości Rolnych w Rzeszowie, prezydent Tarnowa zdecydował się w 2011 roku odkupić od ANR siedemnaście powozów i sań za 150 tysięcy złotych. Podjęto również negocjacje w sprawie przejęcia pozostałej części kolekcji przetrzymywanej w Klikowej.
Było o krok od pomyślnego rozstrzygnięcia, ale przed dwoma laty przestały istnieć Agencja Rynku Rolnego i Agencja Nieruchomości Rolnych. Ich zadania przejął w znacznej mierze Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, który odtąd jest partnerem rozmów dla urzędu miasta. – Musimy zaczynać rozmowy od nowa, z nowymi osobami i oddala się perspektywa przejęcia pozostałych powozów – nie ukrywa Marcin Sobczyk, dyrektor Wydziału Kultury Urzędu Miasta Tarnowa. – W sprawie nic się na razie nie dzieje, będziemy w każdym razie pilnować, by pojazdy nie wyjechały z Tarnowa. Tu jest ich miejsce.
W międzyczasie część przejętych w 2011 roku konnych powozów naprawiono w koniecznym zakresie. Wszystkie zaś poddano procesowi fumigacji i nie powinny zagrażać im już szkodniki drewna. Renowacją zabytkowych powozów i sań zajmowało się Policealne Zawodowe Studium Plastyczne (o kierunku renowacja mebli i wyrobów snycerskich) przy Zespole Szkół Plastycznych w Tarnowie. Uczniowie pod kierunkiem profesjonalistów czyścili w szkolnej pracowni detal po detalu, używając nowoczesnego sprzętu, między innymi: komory do fumigacji gazowej, urządzenia do ozonowego usuwania pleśni i grzybów, czy lasera do usuwania warstw malarskich. Były to usługi w ramach nauki zawodu, miasto ponosiło jedynie koszty niezbędnych materiałów.
Odnowione nieco powozy stoją gościnnie pod dachem w Klikowej, od trzech lat udostępniane są tam zainteresowanym, głównie wycieczkom szkolnym. Dodatkową atrakcją jest oryginalna uprzęż stanowiąca istotne uzupełnienie zbioru ziemiańskich powozów. Niestety, wciąż bez odpowiedzi pozostaje pytanie, gdzie docelowo mogłaby zostać urządzona stała wystawa zaprzęgów. Najlepszym miejscem byłaby z pewnością nowa, z prawdziwego zdarzenia powozownia.
– Tylko gdzie i za co ją wybudować? – pyta retorycznie dyrektor Sobczyk. – To jest dla miasta duży problem logistyczny i finansowy, ciągle są ważniejsze wydatki budżetowe. Co w najbliższym czasie? W 2020 roku zrobimy na pewno przegląd naszych konnych pojazdów, żeby sprawdzić, w jakim znajdują się stanie i czy nie są konieczne jakieś naprawy. A co dalej? Na to pytanie nie potrafię dziś odpowiedzieć.
Od kilku lat urzędnicy magistratu zasłaniają się pilniejszymi potrzebami. Można odnieść wrażenie, że kolekcja powozów stanowi poważny balast dla tarnowskiego samorządu. Można też być pewnym, że wiele innych miast chętnie widziałoby u siebie podobny… kłopot.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o