Konsolidacja i… strajk?

0
112
REKLAMA

Zgoda Komisji Europejskiej to ostatnia formalność, jakiej brakowało do konsolidacji. Teraz Azoty Tarnów kontrolować będą blisko 84 procent kapitału puławskiej spółki. To pozwoli – według prezesa Grupy Azoty, Jerzego Marciniaka – na stworzenie silnej firmy nawozowo‑chemicznej z siedzibą w Tarnowie, która będzie w stanie skutecznie konkurować na rynku europejskim.
– Była to trudna operacja, rzadko przeprowadzana na taką skalę w naszym kraju – twierdzi prezes Marciniak.
Niewykluczone jednak, że w tarnowskim zakładzie dojdzie do… strajku. Liczący przeszło 500 członków Związek Zawodowy Pracowników Ruchu Ciągłego wszedł w spór zbiorowy z zarządem przedsiębiorstwa. Domaga się m.in. zrównania płac w Tarnowie z wynagrodzeniami w przejmowanych spółkach z innych miast – tarnowskie są najniższe w całej grupie.
– Ostatnio mamy jedynie do czynienia z windowaniem płac zarządu. Pracodawca wprowadza nieuzasadnione w naszej ocenie kontrakty menadżerskie, których wartość opiewa na setki tysięcy złotych. Nie jest również zrozumiałe ponoszenie wielomilionowych nakładów na promocję Grupy Azoty – mówi przewodniczący związku, Adam Odolski.
Związkowcy oburzają się, że w tym roku nie są przewidywane w mościckiej firmie podwyżki pensji. Protestują przeciwko kupowaniu kolejnych samochodów służbowych dla kadry kierowniczej.
– Służbowych aut jest już przeszło sześćdziesiąt. Nikt chyba nad tym nie ma już żadnej kontroli – alarmuje A. Odolski.
Zdaniem dyrektora zarządzającego Zakładów Azotowych w Tarnowie, Jerzego Koziary, nie ma podstaw do wszczynania sporu zbiorowego. Średnia płaca w przedsiębiorstwie wynosi obecnie 4,8 tys. zł, a to nie jest mało jak na region tarnowski.
– To nieprawda, że w tym roku nie będzie podwyżek pensji. Wynagrodzenia ogółem wprawdzie nie wzrosną, ale indywidualnie będą przyznawane niewielkie podwyżki – przekonuje dyrektor Koziara. – Kupiliśmy większą liczbę samochodów służbowych, ale dlatego że sporo osób z kadry zarządzającej obsługuje wszystkie spółki w grupie. Uznaliśmy, że taniej będzie, jeśli sami będą jeździć samochodami, niż musielibyśmy wysyłać będące już w naszej dyspozycji auta z kierowcami.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o