Koronawirus, czyli kronika strachu, XI

0
113
koronawirus-kronika11
REKLAMA

Dzień czterdziesty piąty: zostań w fotelu
Coraz częściej mam wrażenie, że stan epidemiczny w kraju trwa już tylko w świecie wirtualnym. W Tarnowie i innych miastach ruch na ulicach taki sam, jak przed pandemią, a za pośrednictwem sieci wciąż docierają do mnie oferty, żebym kupił samochód albo coś innego nie wychodząc z domu. Albo żebym coś załatwił pozostając w fotelu w mieszkaniu.
W świecie wirtualnym ciągle jeszcze obowiązuje hasło: Zostań w domu, a w realu prawie wszyscy są już poza domem. Wyszli do pracy, do sklepów, do urzędów, wybrali się na wycieczkę. Jeszcze tylko szkoły pozostają zamknięte, nie licząc dni maturalnych, oraz wyższe uczelnie. Kiedy piszę te słowa, moja córka, zamknięta w swoim pokoju, zalicza ustnie kolokwium z jednego z przedmiotów obowiązujących na jej kierunku. Kilka dni wcześniej przeżyła stres, ponieważ w podobnej sytuacji, na kilka minut przed innym kolokwium, gdy wydawało się, że w komputerze wszystko działa, nagle wysiadła kamerka! Włączona kamera miała być podstawą do przeprowadzenia sprawdzianu. Na szczęście w domu znalazł się drugi laptop. Zadziałał w ostatniej niemal chwili. Ot, wirtualna sesja letnia, niezwykłe doświadczenie.
A tegoroczna matura przejdzie do historii. Nigdy wcześniej nie odbywała się w takich okolicznościach i takich warunkach. Kiedyś dzisiejsi maturzyści będą opowiadać o tym swoim dzieciom, a może wnukom. Na pewno zrobi to na nich wrażenie, o ile – odpukać – nie stanie się w przyszłości jeszcze coś bardziej nadzwyczajnego…

REKLAMA

Dzień czterdziesty szósty: nie ujrzysz kierownika
Zgodnie z przewidywaniami po okresie pandemii problemy może mieć branża biurowcowa, jeśli tak można to określić. Dla wielu firm nagle okazało się, że nie trzeba wynajmować za duże pieniądze pomieszczeń czy nawet całych biurowców, by mogła być prowadzona praca. W czasie epidemii przećwiczone zostało – z zadowalającym skutkiem – funkcjonowanie zdalne, na odległość, za pośrednictwem sieci. Wkrótce część biur w całym kraju opustoszeje i zostaną one przeniesione do prywatnych mieszkań pracowników. W Tarnowie wiele strat z tego tytułu nie będzie, gdyż miasto biurowcami nie stoi, ale na przykład w Krakowie już tak.
Z tego obrotu sprawy jedni pracownicy się cieszą, inni mniej. To zależy od sytuacji życiowej i zawodowej, od indywidualnego nastawienia. Praca w swoim mieszkaniu daje możliwość większej swobody, ale wymaga też dobrej organizacji i samodyscypliny. Mam koleżankę w redakcji, która, jak twierdzi, z trudem pracuje w domu. Dom ją rozprasza.
Wielu może zatęsknić za codziennymi kontaktami z koleżankami i kolegami z pracy, pod warunkiem, że te relacje były przyjazne. Jeżeli były wrogie, niektórzy – w domowym zaciszu – teraz odetchną. Na pewno nie zabraknie takich, którzy już się radują, że nie będą oglądać codziennie swoich kierowników. Może nawet będą przez to choć trochę zdrowsi?
Boom przeżywa handel w internecie, zwłaszcza branży spożywczej. Kolejne zjawisko z okresu pandemii przekształci się zapewne w trwałe konsumenckie przyzwyczajenie.

Dzień czterdziesty siódmy: frajerzy i cwaniaki
Maski wciąż obowiązują w sklepach, ale coraz mniej ludzi się tym przejmuje. W weekend byłem w sklepie niewielkiej miejscowości na Podkarpaciu. Klienci zamaskowani budzą tam raczej zdziwienie. Świat znowu podzielił się na frajerów i cwaniaków. Jedni pamiętają o maskach, chcą być „przepisowi”, zakładają je wbrew uciążliwościom, inni mają to w nosie, choć powinni mieć na nosie. Wczoraj z kolei byłem w galerii handlowej i stwierdzam, że dopiero teraz jest tam niebezpiecznie, inaczej niż na początku pandemii. Ludzi przybywa coraz więcej, przynajmniej jedna trzecia nie ma masek, a większość przestała używać płynów dezynfekcyjnych, które czekają przed wejściem do sklepów. Już jesteśmy z wirusem za pan brat.
Możliwe, że rząd, który na każdej konferencji prasowej opowiada o swoim światowym sukcesie w walce z pandemią, w znacznym stopniu osłabia społeczną dyscyplinę i czujność mieszkańców. Bo skoro już jest sukces, to znaczy, że główny cel został osiągnięty, zagrożenie minęło albo właśnie mija.
Nie minęło. Od jakiegoś czasu dzień po dniu notuje się rekordowe w kraju oraz wśród państw Unii Europejskiej liczby nowych zakażeń, do 500 w ciągu doby. Największe ognisko zarazy znajduje się na Śląsku, ale także w Łódzkiem i na Mazowszu. Europa spogląda na nas z rosnącym niepokojem. W Małopolsce niepokoi sytuacja w gminie Tuchów, gdzie w krótkim czasie zarażonych koronawirusem zostało kilkadziesiąt osób; stało się to po dużych kościelnych uroczystościach.

Dzień czterdziesty ósmy: ryzykowna praca
Z Wyższej Szkoły Humanistycznej w Sosnowcu otrzymuję informację o wynikach pierwszych w Polsce badań dotyczących zarządzania epidemią koronawirusa w ocenie pracowników ochrony zdrowia. Uczelnia badania przeprowadziła w okresie od 20 kwietnia do 20 maja. Przepisuję fragment tych ustaleń: „Ponad 80 proc. ankietowanych pracowników ochrony zdrowia uważa, że w dobie epidemii poziom zaopatrzenia placówek medycznych w środki ochrony osobistej jest niewystarczający. Wobec niezapewnienia przez administrację publiczną środków ochrony osobistej w placówkach medycznych, ich pracownicy w inny sposób próbują pozyskiwać te środki. 66 proc. badanych kupuje je samodzielnie, 44 proc. otrzymuje od darczyńców, 34 proc. dostaje od zwierzchników, a 11 proc. pozyskuje z innych źródeł. 65 proc. respondentów wskazuje, że zdarza im się pracować bez pełnego zabezpieczenia w środki ochrony indywidualnej, jak maseczki, kombinezony czy rękawiczki jednorazowe, i to nawet w placówkach, gdzie występuje COVID-19. Zdaniem ankietowanych zagraża to ich życiu i zdrowiu, jak również naraża zdrowie pacjentów. Brak środków ochrony indywidualnej badani uznają za jedną z najistotniejszych przyczyn rozprzestrzeniania się epidemii i poważne zaniedbanie władz publicznych”.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o