Koronawirus, czyli kronika strachu, XII

0
256
kronika_strachu-przyłbice

Dzień czterdziesty dziewiąty: twoja dzika natura
Szaleństwo z maseczkami ochronnymi, choć w innym znaczeniu. Mimo że – jak wykazują obserwacje uliczne, nie tylko w Tarnowie – stają się one coraz mniej powszechne, przemysł modowy nie daje za wygraną. Coraz częściej obserwuję reklamy nowych modeli maseczek, przede wszystkim dla kobiet. Najróżniejsze fasony, kolory, a nawet całe komplety odzieży wraz z odpowiednim zakryciem ust i nosa jako nieodłącznym elementem stroju. Najbardziej podobają mi się z napisem: Don’t touch me, czyli: Nie dotykaj mnie.
Oto czytam w reklamach coś takiego: W takiej maseczce nie musisz się ukrywać! Przyciągające wzrok, zwierzęce wzory pozwolą odkryć Ci dziką stronę Twojej natury. Albo: Delikatny róż czy kwiaty? Obie wersje pasują do letniej stylizacji z białymi jeansami oraz różową kurtką z denimu!
Nie jest jednak pewne, czy przemysł dorobi się na stylowych maseczkach, wiele będzie zależeć od dalszego rozwoju wydarzeń. Wydaje się, że mało kto lubi tego rodzaju zakrycie, mimo że w przestrzeniach zamkniętych wciąż jest wymagane.
Jeśli pójdzie coś nie tak, a epidemia przerodzi się w stan przewlekły, oryginalne zakrycia części twarzy mogą jednak stać się tak ważne jak odpowiednio dobrane torebki. Kwiaty, groszki, różne figury na materiale, który zakrywa fragment twarzy, będą wtedy jeszcze bardziej starannie wybierane. Oby jednak nie.
Wprawdzie koneserzy kobiecej urody zwracają uwagę, że maseczka eksponuje niepowtarzalne piękno oczu, nie sądzę, aby to było jakieś pocieszenie. Dla pań też.

REKLAMA

Dzień pięćdziesiąty: tłumek w autobusie
W Tarnowie przez chwilę zabrakło autobusów. Wszystko przez ograniczenie liczby kursów. Na przystanku przy Lwowskiej do środka weszło dość dużo pasażerów, nie mogli się pomieścić, gdyż tylko połowa siedzeń jest do ich dyspozycji. To akurat wynika z obostrzeń sanitarnych, które obowiązują w całym kraju.
Nikt, rzecz jasna, nie chciał rezygnować z podróży, jakaś pani wołała, że jest jej duszno, że robi się jej słabo. Jak wiadomo, z obawy o szybkie rozprzestrzenianie się koronawirusa w środkach komunikacji publicznej w wielu miastach, w tym w Tarnowie, nie włącza się systemów klimatyzacji. Ciekawe, jak będzie wtedy, gdy temperatury na zewnątrz osiągną 30 stopni Celsjusza.
Kierowca z przystanku nie ruszył, poczekał, aż nadjedzie kolejny autobus, do którego mogłaby się przesiąść część pasażerów. Najgorsze było to, że niektórzy nie mieli maseczek, chociaż powinni. Wielu ludzi nadal nie rozumie, że zakrywanie ust i nosa nie jest ich prywatną sprawą! To sprawa publiczna, sprawa naszego zdrowia. Może policja znów powinna wkroczyć do akcji? Kilka mandatów za lekceważenie przepisów sanitarnych i brak troski o innych mogłoby przywrócić poszanowanie dla prawa i zdrowego rozsądku.
Od połowy czerwca w Tarnowie ma zostać zwiększona liczba kursów autobusów miejskich, więc może podobnych sytuacji będzie mniej. Zacznie obowiązywać wakacyjny rozkład jazdy, bardziej wydajny od „epidemicznego”.
W Nowym Sączu i Rzeszowie miejska komunikacja już wcześniej porzuciła tamten – bardzo okrojony – rozkład.

Dzień pięćdziesiąty pierwszy: dramat hipochondryków
Nadal leczymy się przez telefon. Mimo zniesienia wielu obostrzeń epidemicznych, leczenie wciąż przebiega z problemami. Jeśli nam coś dolega, najpierw musimy zadzwonić do naszego doktora. On dopiero zadecyduje, czy musimy stawić się osobiście czy wystarczy teleporada. Zapewne w niedługim czasie powstanie raport zdrowotnych skutków funkcjonowania ochrony zdrowia „na telefon”.
Wyobrażam sobie, jakie męki przeżywają teraz hipochondrycy. Kiedyś to mieli dobrze. Z każdą wyimaginowaną chorobą biegli do lekarza. Długo przekonywali go o swoich schorzeniach, mogli dłużej pogadać z medykiem, uspokoić się. Aż do następnego razu. Teraz pozostaje im tylko telefon. Kto wie, może dzięki temu hipochondrycy z konieczności łatwiej zapanują nad swymi obawami, będzie pośród nich więcej ozdrowieńców?

Dzień pięćdziesiąty drugi: Homo separatus
Miesięcznik Forbes pisze o człowieku nowej epoki, która nastaje w czasie epidemii: Wyniki inteligentnych testów COVID-19 Fever wskazują, że na naszych oczach rodzi się Homo separatus – człowiek cyfrowej rzeczywistości. Pracuje zdalnie, robi zakupy online, utrzymuje fizyczny dystans, ale chętnie wchodzi w interakcje z przyjaciółmi i sąsiadami… przez internet. Znak rozpoznawczy – nosi maseczkę ochronną.
Ta mało pociągająca wizja wydaje się całkiem prawdopodobna. Ale też jest nadzieja, że człowiek jako z natury zwierzę towarzyskie, nie wejdzie aż w tak głęboką izolację. Wiele będzie zależeć od dalszego rozwoju wydarzeń, a tu codziennie naukowcy z całego świata publikują po sto bardzo różnych proroctw…
Właśnie ogłoszono, że największą karierę w czasie pandemii zrobił w Polsce… papier toaletowy! Tylko w marcu ludzie kupili 92,5 mln dodatkowych rolek, na co wydano ponad 50-60 proc więcej pieniędzy niż zwykle. I tym sposobem dawny PRL-owski przedmiot pożądania ponownie wzbudził wielki ruch, z jedną wszelako różnicą. Wtedy, w PRL-u, papieru toaletowego zwyczajnie brakowało, teraz – mimo ogromnego popytu – był, z małymi wyjątkami, na każde zawołanie. A więc jeszcze raz kapitalizm potwierdził swoją wyższość nad socjalistyczną gospodarką planową…

Dzień pięćdziesiąty trzeci: odblokowane niebo
Jest dobrze po północy. Siedzę w swoim pokoju i przez uchylone okno słyszę wyraźnie nadlatujący samolot. Od trzech miesięcy o tej porze panowała na niebie całkowita cisza. W przeszłości nocne rejsy nad Tarnowem były bardzo częste; ktoś, kto interesuje się lotnictwem komercyjnym, wie o czym mowa. W marcu przyszła epidemia i ruch lotniczy w Europie zamarł niemal w 100 procentach. Od kilku dni niebo jest odblokowane.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o