Koronawirus, czyli kronika strachu, XV

0
219
koronawirus kronika strachu
REKLAMA

Dzień sześćdziesiąty trzeci: problem w miejskim autobusie
Ostatnimi dniami najwięcej uwagi skupia problem maseczek. Do świadomości części opinii publicznej dotarła wiadomość, że epidemia ciągle trwa (mimo zapewnień premiera Morawieckiego, że wirus mocno osłabł latem) i że ta przewlekłość może być niepokojąca. Dlatego niektórzy coraz bardziej krzywo spoglądają na tych, którzy nie zakrywają ust i nosa w miejscach, gdzie jest to konieczne.

REKLAMA

Kilka dni temu pisałem z entuzjazmem, że bardzo zdyscyplinowani wydają się pasażerowie autobusów miejskich w Tarnowie i zakładają maseczki w komplecie. Wniosek ten wysnułem po czterokrotnym skorzystaniu z usług MPK. Ale zaraz potem do redakcji nadszedł mail podpisany przez dr inż. Annę Zielińską. Pani Anna napisała: Uprzejmie proszę o interwencję i rzetelny artykuł odnośnie stosowania maseczek/zakrywania ust i nosa przez pasażerów w pojazdach (autobusach) MPK Tarnów. Pisałam do Zarządu Dróg i Komunikacji w Tarnowie. Otrzymałam lakoniczną odpowiedź od kierownika tejże instytucji Wiesława Kozioła. Sugeruję, aby pasażerowie dzwonili po policję, czy Straż Miejską, gdy ktoś nie chce zasłaniać ust i nosa podczas jazdy. Na ironię z głośników w autobusach puszczany jest groźnie brzmiący komunikat, który jest, jak się okazuje, jedną wielką fikcją. Jaki cel ma nagranie i odtwarzanie z groźnie i poważnie brzmiącym komunikatem, skoro jest to martwe i nie realizowane nagranie.
Oczywiście, o problemie maseczek TEMI pisze regularnie, a nawet rzetelnie, ale list pani Anny świadczy o tym, że z dyscypliną pasażerów nie jest tak dobrze, jak mi się wydawało. Teraz jednak będzie lepiej. Policjanci na przystankach wchodzą do autobusów i kontrolują, czy ludzie w środku mają zakryte usta i nos. Ci, którzy nie przestrzegają przepisu, mogą zapłacić karę w wysokości 500 zł, a w skrajnych przypadkach nawet znacznie więcej.

Dzień sześćdziesiąty czwarty: uwaga, rozsiewam wirusy!
Znowu maseczki. Dość niezwykła przygoda spotkała syna mojego kolegi w Krakowie. Po prawdzie trochę na nią zasłużył. Pewnego dnia znalazł się na stacji benzynowej, ale zapomniał zabrać ze sobą zakrycia ust i nosa. Natychmiast został zauważony przez jakąś kobietę, w nieco starszym wieku, która z nieukrywaną irytacją zapytała:
– Dlaczego pan nie zakłada maseczki?
– Bo ja nie muszę jej nosić – próbował żartować syn kolegi.
– Nie musi pan?! To ja też nie!
Po czym kobieta zdjęła swoją maseczkę, podeszła do chłopaka bardzo blisko i zaczęła w jego kierunku… kasłać. Kasłała z dużym zaangażowaniem, przejęciem, zanosząc się i czerwieniąc z wysiłku. Zaskoczony młody człowiek zaczął się bronić:
– Co pani wyprawia?! O co pani chodzi?!
– O co mi chodzi? O maseczkę, drogi panie!
Wydaje się, że lekcja, którą przeszedł w Krakowie syn kolegi, jest skuteczniejsza nawet od policyjnych kontroli.

Dzień sześćdziesiąty piąty: modlitwa w sieci
TEMI podało, że wielki odpust w klasztorze w Tuchowie w tym roku odbędzie się… przez internet. W ciągu kolejnych dni pielgrzymować można było za pośrednictwem sieci, oglądając relację z odpustu z ubiegłego roku i próbować przenieść się tam duchem. Po dramatycznych skutkach zorganizowania w Tuchowie dwóch uroczystości kościelnych w tym samym klasztorze dwa miesiące temu teraz już nikt nie zaryzykował.
Internet w coraz większym stopniu zastępuje życie w realu i jest to, moim zdaniem, wielki zwycięzca pandemii. Sporo sieciowych przyzwyczajeń pozostanie na zawsze, nawet gdy pandemia wygaśnie całkowicie. Ale o odpust w Tuchowie można być spokojnym. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, wyzwoli się z sieci już za rok.

Dzień sześćdziesiąty szósty: tajemnicze G614
Trochę się przestraszyłem. Z rana w portalu Onet. pl. przeczytałem, że odkryto nowy szczep koronawirusa, znacznie bardziej zakaźny! Portal pisze: „Obecnie na świecie dominuje inny szczep niż ten, który pojawił się w Chinach. Naukowcy nazwali nową mutację koronawirusa G614. >>To obecnie dominująca forma infekująca ludzi<< – twierdzi immunolog Erica Ollmann Saphire z Instytutu Immunologii La Jolla. Wg badania opublikowanego w czasopiśmie Cell ta wersja SARS-CoV-2 jest znacznie bardziej zakaźna niż ta, która wyewoluowała w Chinach”.
Jedynym pocieszeniem ma być fakt, że mutant, jakkolwiek bardziej zaraźliwy, nie powoduje cięższego przebiegu choroby niż dotychczasowa postać wirusa. Ale jeśli liczby zakażonych podwoją się w przyszłości, to i tak będziemy mieli wielki problem. Opowieść o koronawirusie wciąż nie ma końca.
W telewizji mówili, że ochotnicy, którzy przystąpili do prób doświadczalnych ze szczepionką przeciw wirusowi, otrzymują po 1 tys. euro zapłaty. Chyba niewiele, ale miejmy nadzieję, że podjęte ryzyko nie jest więcej warte.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o