Koronawirus, czyli kronika strachu (XXIII)

0
154
Koronawirus - kronika strachu
REKLAMA

Dzień osiemdziesiąty ósmy: zaproszenie do krainy koronawirusa
Zdumiewa mnie reklama pewnej znanej linii lotniczej, która ukazuje się w sieci. Napisali tam tak: „Stany Zjednoczone nie mogą dłużej czekać na Ciebie”. Linia zachęca do podróży do USA za korzystną, jej zdaniem, cenę.
Ciekawe, jak ta zachęta mogła podziałać na ludzi? Dzisiaj podróż do Stanów łączy się z wielkim ryzykiem. Trzeba mieć dużo odwagi, żeby proponować komuś tam wyjazd, zresztą regularne loty do USA, na dawnych warunkach, obecnie nie są już możliwe. Stany należą do państw najbardziej dotkniętych przez koronawirusa. Od początku pandemii zakaziło się nim ponad 6 milionów Amerykanów. Około 200 tysięcy z nich zmarło. Nadal codziennie odnotowuje się tam wiele tysięcy nowych przypadków zakażeń i zgonów.
Z powodu światowej zarazy światowe lotnictwo mocno słabnie. Wystarczy spojrzeć co dnia na niebo, choćby w Tarnowie. Najwięcej samolotów latało nad miastem do 2014 roku, do czasu zestrzelenia przez Rosjan w strefie ukraińskiej malezyjskiego samolotu pasażerskiego. Od tego czasu ruch pasażerski na znanym międzynarodowym szlaku lotniczym, prowadzącym na inne kontynenty, również nad Tarnowem, ustał. Ale i potem widziało się jednocześnie po 2 – 3 maszyny znajdujące w powietrzu, obsługujące trasy europejskie. Pandemia na pewien czas wstrzymała ruch całkowicie, a dzisiaj samolot na niebie należy do rzadkich widoków.

REKLAMA

Dzień osiemdziesiąty dziewiąty: pusto i cicho
Zdalna praca po wiosennej inauguracji akcji „Zostań w domu” utrwaliła się w większości polskich miast. W telewizji oglądam materiał, w którym właściciel dużego biurowca w Warszawie oprowadza dziennikarza niemal po pustym budynku. Twierdzi, że wykorzystanych jest tylko 30 proc. powierzchni. Podobno są biurowce, w których pracuje zaledwie jedna piąta dawnej kadry. Reszta w swoich mieszkaniach.
Janusz Filipiak, prezes Cormachu, bardzo sceptycznie podchodzi do tego modelu pracy. W rozmowie z Business Insider Polska twierdzi między innymi: „To można matematycznie uzasadnić, zbadać efektywność pracy. Ale to niejedyny problem. Spójrzmy na rekrutację, a następnie wprowadzanie, wdrażanie nowych ludzi do firmy, czyli na coś, co popularnie nazywa się dziś >>onboardingiem>>. Ktoś, kto zaczyna przygodę w nowej organizacji ma problem, bo szybko musi stać się uczestnikiem wielu zróżnicowanych procesów obsługiwanych przez wielu ludzi w różnych systemach. W trybie zdalnym zdobycie takiej wiedzy i umiejętności jest bardzo trudne”.
Tymczasem, jak wykazują liczne badania, gros pracowników chce pozostać w domach i nie wracać do biur. Co być może znamienne, dotyczy to przede wszystkim ludzi z dużych korporacji. Aż tak nie lubią swoich kierowników?…

Dzień dziewięćdziesiąty: pod przychodnią
Matka mojego kolegi, osoba ponad 80-letnia, ciągle narzeka na jedyny w jej miejscowości ośrodek zdrowia. Od początku epidemii zastosował on bardzo radykalne środki ostrożności. Pacjenci, którzy umówili się na konsultacje lekarskie bądź badania, czekają godzinami przed drzwiami przychodni, na zewnątrz. Tam jest kolejka. Pod ścianą ustawiono kilka krzeseł, lecz zdarzało się, że z braku miejsc chorzy ludzie musieli stać aż do skutku. Raz trafiło to na mamę kolegi, całe szczęście, że ktoś się zlitował nad chorującą na serce osiemdziesięciolatką i ustąpił jej miejsca. Kiedy są chłodniejsze dni, część pacjentów podjeżdża pod ośrodek swoimi samochodami i tam oczekuje na swoją kolej. Teraz wszyscy zastanawiają się, co będzie dalej. Czy kiedy nastąpi tąpniecie pogody, przyjdą deszcze i wiatry, również będą oczekiwać przed drzwiami. Czy będzie to dotyczyć także chorych z gorączką? A może w końcu kierownictwo ośrodka zdrowia zmiłuje się nad tymi ludźmi i wpuści ich za swój próg?
Najnowsze badania przeprowadzone w Polsce wykazały, że w czasie pandemii jedna trzecia seniorów przerwała leczenie chorób, na które uskarżali się wcześniej. Jak się domyślam, część z nich zostaje w domu z powodu ciągłego strachu przed zakażeniem, część nie może się dodzwonić do swojej przychodni choćby w sprawie teleporady, inna część nie ma sił godzinami sterczeć przed drzwiami ośrodków zdrowia. Dla wielu ta sytuacja zakończy się tragicznie.

Dzień dziewięćdziesiąty pierwszy: wszystko na sprzedaż
Onet podaje, że na Ukrainie są biura podróży, które sprzedają podrobione wyniki testu na COVID-19. Turysta, który planuje wyjazd do kraju wymagającego testu, potrzebne zaświadczenie może kupić już za ok. 400 hrywien (55 zł). Wszystko na sprzedaż.
Specjaliści są zdania, że pandemia byłaby łatwa do opanowania na całym świecie, gdyby ludzkość przestrzegała kilku prostych zasad. No i nie kombinowała, jak na przykład Ukraińcy.
Mój znajomy, bardzo szacowna osoba w Tarnowie, już w starszym wieku, od czasu do czasu odwiedza jeden z tarnowskich barów mlecznych. Dzisiaj poskarżył się, że chyba zrezygnuje, bo coraz gorzej znosi obecność tam pewnej starszej pani, która przychodzi bez maseczki, zagaduje personel i kaszle wprost do talerza. Nie reaguje nikt. To przestało być smaczne. Dosłownie.
Kolega wrócił z apteki, która znajduje się w jednym z centrów handlowych w Tarnowie. Wrócił z lekka zszokowany. Przypuszczał, że być może zastanie tam aptekarkę w maseczce, ale zastał ją, gdy intensywnie żuła gumę. Była to guma balonówka, więc co chwilę kolega miał okazję podziwiać okazałe balony, które wypuszczała z ust obsługująca go farmaceutka. Co jeden to większy, szło jej bardzo dobrze. Dość młoda kobieta nie widziała nic w tym niestosownego, kolega dostrzegł upadek dobrych obyczajów. A może była to maseczka balonówka?…

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o