Koronawirus, czyli kronika strachu (XXIX)

2
203
Koronawirus - kronika strachu
REKLAMA

Dzień sto piętnasty: nowa logika
Mój kolega miał objawy: drapanie w gardle i katar. Nie gorączkował. Prawdopodobnie nie przejąłby się tym w ogóle, gdyby nie jeszcze jeden objaw: nagła i całkowita utrata węchu. Jak wiadomo, taki symptom może sugerować wystąpienie koronawirusa. Niektórzy dodatkowo tracą smak.
Kolegę niepokoiło jeszcze coś innego. Jeśli dotychczas się przeziębiał, to zwykle mijało mu to po pięciu-sześciu dniach. Tym razem objawy utrzymywały się znacznie dłużej, mimo intensywnego domowego leczenia. Węch ciągle nie wracał. W końcu kolega postanowił skorzystać z medycznej teleporady. Lekarz rodzinny, słysząc o upośledzonym zmyśle powonienia, bez większych wahań wydał skierowanie na test pod kątem obecności groźnego wirusa.
Wynik badania miał przyjść w ciągu 48 godzin. Cały ten czas kolega poświęcił na wnikliwe kalkulacje, czasem dosyć karkołomne.
– Wiesz – mówił do mnie – nawet nie zmartwiłbym się, gdyby się okazało, że mam koronawirusa. Tak! Po pierwsze, oznaczałoby to, że chorobę przechodzę lub już przeszedłem bardzo lekko, po drugie, całą sprawę miałbym z głowy. Na kilka miesięcy zyskałbym odporność i spokojnie doczekał szczepionki na koronawirusa. Uwolniłbym się od tego codziennego lęku, że się zarażę albo zarażę kogoś innego…
Hmm… Była w tym niezwyczajnym myśleniu jakaś logika, nie da się ukryć. Po dwóch dniach wynik testu był już znany – ujemny. Kolega mimo wcześniejszych wątpliwości szczerze się ucieszył, ale nie omieszkał zauważyć: – Wolałbym jednak, gdyby się okazało, że koronawirusa JUŻ nie mam, a nie, że nigdy nie miałem…
Oczywiście, to, czy kiedykolwiek miało się „koronę”, też można sprawdzić, za pomocą innych badań, dostępnych w tarnowskich laboratoriach.
Kolega węch już odzyskał…

REKLAMA

Dzień sto szesnasty: gdzie pochowaliście łóżka?!
Obecnej dramatycznej sytuacji towarzyszy niekiedy szczególne narodowe poczucie humoru. Bywa, że jest to czarny humor. Część ludzi naśmiewa się teraz z wojskowego liczenia łóżek w szpitalach. Liczenie nakazał minister zdrowia, podejrzewając, że dyrektorzy lecznic ukrywają wolne miejsca.
Dlatego w szpitalach pojawili się żołnierze, także z WOT-u. Ale, jak już ujawnili dziennikarze, nie mają oni żadnej szansy weryfikować danych, które podają dyrekcje szpitali. Z oczywistych powodów nie mogą wejść do oddziałów szpitalnych i policzyć łóżka na kalkulatorze czy na palcach obu swoich rąk. Opierają się więc wyłącznie na oficjalnych informacjach przekazywanych przez lecznice, przepisując je na komputerach cyfra w cyfrę. Żołnierze tracą czas na obrabianiu dokładnie tych samych danych, które wysyłają do administracji rządowej szefowie placówek. Dlatego część opinii publicznej drwi sobie z tego ministerialnego zabiegu, przygotowując w sieci bardzo modne teraz memy. Wszystkie koncentrują się wokół pytania: kto i w jaki sposób ukrywa szpitalne łóżka. Niektóre odpowiedzi są nawet dowcipne mimo grozy sytuacji.
Wydaje się, że problem polega na tym, iż dyrekcje placówek wykazują w raportach jako wolne tylko te miejsca, za którymi idzie możliwość zapewnienia pacjentowi opieki medycznej. Bo główny problem polega nie na braku łóżek, lecz personelu.

Dzień sto siedemnasty: posprzątać wirusa
Jest jeszcze jedna grupa zawodowa, która w okresie pandemii czuje się zupełnie niedoceniona. To pracownicy firm sprzątających, którzy codziennie dbają o czystość szpitali, urzędów, przedsiębiorstw, centrów handlowych, dworców kolejowych itd. Na mojej skrzynce pocztowej odnalazłem film specjalnie przygotowany przez jedną z firm zajmujących się tak zwaną technologią czyszczenia, który ma przypomnieć istotną rolę tysięcy ludzi zawodowo dbających o porządek w przestrzeniach publicznych. To prawda, wszyscy sprzątacze tego świata mają swój udział w walce z zarazą.
Wiadomość o amerykańskiej szczepionce na koronawirusa będącej owocem współpracy koncernów Pfizer i BioNTech, która pierwsza na świecie ma dać odpór epidemii, wywołała kolejne spekulacje. Trwa spór o to, kiedy będzie dostępna. Podejrzewam, że zostanie zaatakowana przez liczne na świecie, także w Polsce, ruchy antyszczepionkowców, które bezwzględnie wykorzystają np. fakt, iż badania nad preparatem zostały maksymalnie skrócone. Ciekawe, co wtedy zwycięży. Strach przed nową szczepionką, czy przed zachorowaniem na covid-19?

Dzień sto osiemnasty: oferta dla wątpiących
Tarnów poszukuje kadry do pracy w tymczasowym szpitalu covidowym, który znajdzie się w hali sportowej Arena Jaskółka w Mościcach. Miasto zwróciło się również z apelem do mieszkańców, by chcieli się zatrudnić w jednym z domów opieki społecznej w Tarnowie, który odczuwa braki kadrowe. Biorąc pod uwagę pokaźną liczbę koronasceptyków, którzy nie wierzą w istnienie niebezpiecznego wirusa, chyba nie powinno być z tym problemu?…

REKLAMA

2
Dodaj komentarz

1 Liczba komentarzy
1 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
2 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
Zenek

koronasceptycy jak ich Pan nazywa, to jakiś promil. Te osoby nie kwestionują istnienia wirusa, one kwestionują jego niby wysoką śmiertelność. Rzeczywista śmiertelność jest na wyjątkowo niskim poziomie. Przykre że do zgonu covidowego kwalifikuje się np zatory, które stanowią sporą część powikłań covidowych.