Koronawirus, czyli kronika strachu (XXXI)

0
119
Koronawirus - kronika strachu
REKLAMA

Dzień sto dwudziesty ósmy: wczesny Nowy Rok

Przez chwilę się wydawało, że tym razem Nowy Rok przyszedł dużo wcześniej, w Sylwestra o godzinie 19.00. Tuż przed tą godziną na moim osiedlu masowo odpalano fajerwerki, tak jak w przeszłości o północy, a zaraz potem zaległa niepokojąca cisza. Spojrzałem przez okno, na ulicy ani jednego człowieka. Tak miało być. Wszak rząd już wcześniej ogłosił, że 31 grudnia od godziny 19.00 do 6.00 dnia następnego mieszkańcom nie wolno się przemieszczać i w związku z obostrzeniem pandemicznym mają pozostać w domach.
Najpierw miała to być godzina policyjna, ale rząd wycofał się z niej niemal w ostatniej chwili. Później pogubili się i premier, i ministrowie, więc nic już nie było wiadomo na pewno. Nie było wiadomo, czy obostrzenie to jest zakazem, zaleceniem czy tylko uprzejmą prośbą. Każdy mówił co innego. Może z tego powodu około północy znaleźli się śmiałkowie, którzy wyszli z mieszkań, by odpalić resztę fajerwerków. Mandatu nie zapłacił nikt.
W domu mojego kolegi wybuchła awantura. Jego córka, nastolatka, w sylwestrową noc chciała spotkać się ze swoimi znajomymi, ale ojciec, mając na uwadze obostrzenia, nie zezwolił na wyjście z domu. Pokłócono się właśnie o to: czy zakaz przemieszczania się w Sylwestra na pewno jest zakazem…

REKLAMA

Dzień sto dwudziesty dziewiąty: kwiaty na lodzie

Trwa trzeci lockdown, drugi „mały”. Branże handlowa oraz hotelarsko-gastronomiczna już ledwie zipią. Handel chwilowo ratowały święta, lecz też nie wszystkich i nie do końca. Ponieważ odwołano bale sylwestrowe, wiele pań zrezygnowało z zakupu nowych strojów czy eleganckiego obuwia. W gospodarce jest cały łańcuch powiązań, jeśli jedno z ogniw zawodzi, kolejne także zaczynają się sypać.
Niektórzy próbują sobie radzić w nadzwyczajny sposób. W Poznaniu i Szczecinie właściciele sztucznych lodowisk otworzyli je ponownie, urządzając tam… kwiaciarnie. Kwiaciarnie nie podlegają lockdownowi. Na tafli znalazły się kosze z kwiatami, a płatna wejściówka na lód była zaproszeniem do sklepu. Właściciele tych niezwykłych kwiaciarni tłumaczyli, że lodowa tafla dobrze konserwuje rośliny i jest to przemyślany zabieg. Niestety, wezwany sanepid był innego zdania, uznając, że jest to próba obejścia obowiązujących regulacji. Lodowe kwiaciarnie zamknięto.
Można śmiać się z tego wszystkiego, ale wielu przedsiębiorców w Polsce desperacko walczy o przetrwanie, choć już dzisiaj wiadomo, że nie wszyscy przetrwają. Na narodowe współczucie nie mógł jednak liczyć pewien biznesmen z Warszawy, który w portalu Zrzutka.pl błagał rodaków o pomoc finansową. Biedak jest właścicielem siedmiu luksusowych apartamentów w centrum Warszawy.

Dzień sto trzydziesty: chaos

Dyskusje o szczepionce na koronawirusa nabrały jeszcze większego tempa. Zgodnie z przypuszczeniami, na początku jest chaos, największy w naszych głowach. Jedni gorliwie namawiają do szczepień, inni straszą, że nowe preparaty spowodują, że kobietom zaczną rosnąć wąsy, a mężczyznom zanikać zarost.
Kiedy piszę te słowa, nadal niewiele wiadomo, poza tym, że od 15 stycznia ma się rozpocząć rejestracja pacjentów chętnych do zaszczepienia, a tzw. pierwsza grupa rozpocznie szczepienie 10 dni później. Rządowi polskiemu oczywiście zależy na powodzeniu akcji, lecz na razie wygrywają z nim antyszczepionkowcy. Są zdecydowanie lepiej zorganizowani, ze swoimi wieściami, zwykle sensacyjnymi, docierają do szerokich kręgów odbiorców, kolportują ulotki. Nie wiem, dlaczego rząd w tej sytuacji znajduje się jeszcze w uśpieniu, dlaczego wciąż nie zauważa się wzmożonej, rzetelnej kampanii informacyjnej na ulicach, w skrzynkach pocztowych czy w publicznych mediach. Ministerialne ulotki z informacjami, które być może rozwiałyby niektóre wątpliwości, powinny dotrzeć do każdego mieszkania. Dziś wprawdzie usłyszałem, że rządowa akcja promocyjna szczepień na koronawirusa ruszy za kilka dni, ale moim zdaniem, powinna ona trwać już co najmniej od miesiąca.

Dzień sto trzydziesty pierwszy: znowu ci artyści!

Na razie najlepszą robotę promującą szczepionki i szczepienia zrobił skandal, który wybuchł w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym po tym, jak grupa znanych artystów w niejasnych okolicznościach przyjęła preparat poza kolejnością. Części ludzi ów skandal pewnie da do myślenia: skoro niektórzy tak bardzo garną się do szczepień, wyrywają sobie szczepionki z rąk, to może jednak warto? Zawsze wszystko, co było poza kolejką i spod lady nabierało w Polsce dodatkowej wartości. Ktoś wysłał mi filmik – fragment występu legendarnych kabareciarzy Laskowika i Smolenia z końca lat 70. – w którym jest taki fragment: – Proszę państwa, powiedzmy sobie szczerze, że jak towar przywiozą, to i tak dla wszystkich nie starczy. I dlatego będziemy obsługiwać poza kolejnością. I tak, w pierwszej kolejności poza kolejnością… kto tam jest? (…) No tak, artyści najpierw dostaną, od razu…

Dzień sto trzydziesty drugi: ferie w kamperze

Znajomi z Tarnowa chcieli wyjechać na ferie w Tatry. To nic, że nieczynne są hotele, pensjonaty i schroniska. Oni w telewizji podpatrzyli, jak się to teraz robi. Zamierzali wypożyczyć kampera i ruszyć w trasę. Z własnej inicjatywy odbyli interesującą rozmowę przez telefon z przedstawicielem Polskiej Federacji Campingu i Caravaningu. Zapytali go, czy do 17 stycznia zamknięte są również kempingi, gdyż mają wątpliwości.
– Kempingi to część bazy hotelarskiej, więc nie mogą być czynne – usłyszeli w odpowiedzi.
– Ale w telewizji widzieliśmy kampery na jakimś kempingu…
– Oficjalnie nie są i nie powinny one być czynne, takie jest też nasze stanowisko jako Federacji.
– To gdzie się te kampery zatrzymują? Przecież potrzebna jest jakaś infrastruktura, dostęp do prądu, gdzieś trzeba opróżniać toalety…
– Kampery oficjalnie zatrzymują się na parkingach, parkingi nie zostały zamknięte – wyjaśnił przedstawiciel PFCiC.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o