Korumpowanie po tarnowsku

0
202
korupcja-lapowka
REKLAMA

 

REKLAMA

Można wykazać „czynny żal”
Spada w kraju liczba spraw o łapówkarstwo, ale korupcja wcale nie znalazła się w odwrocie. Śledczy zwracają uwagę, że ludzie są bardziej wyczuleni na korupcję i częściej niż w poprzednich latach anonimowo zgłaszają nawet drobne jej przejawy. W ubiegłym roku znaleziono dowody na to, że sprzedajni urzędnicy przyjęli korzyści majątkowe o łącznej wartości 15,63 mln zł, czyli o ponad sto procent więcej niż w roku wcześniejszym.
Gdzie bierze się i daje najwięcej łapówek? Niezmiennie w służbie zdrowia i w urzędach – wynika z analizy spraw prowadzonych przez policję. Potwierdza to Olga Żabińska, rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie.
– Nadal niektórzy przedstawiciele służby zdrowia uzależniają wykonanie zabiegów czy wydanie zaświadczeń lekarskich i skierowań od otrzymania gratyfikacji. Z kolei w administracji publicznej odnotowuje się przypadki przekraczania uprawnień, nie­dopełniania obowiązków i nieprawidłowości przy przetargach. Trudno walczy się z tego rodzaju przestępczością, ponieważ strony układu korupcyjnego nie są skłonne do mówienia. Karze podlega bowiem ten kto wziął, i ten, kto dał. Tym bardziej warto pamiętać, że istnieje możliwość uniknięcia konsekwencji, ale tylko przez osoby, które wręczyły łapówkę. Warunek jest jeden, sprawca musi okazać tak zwany czynny żal, czyli ujawnić wszystkie istotne okoliczności przestępstwa, zanim policja czy prokuratura sama wpadnie na trop.
W tarnowskiej komendzie działa od kilku lat wyspecjalizowany zespół do spraw walki z korupcją. Rocznie analizuje około 20 tego typu przypadków.
– Zwiększa się wykrywalność czynów korupcyjnych i obecnie sięga ona w Tarnowie 99 procent. Bardzo ważne są dla nas wszelkie sygnały od mieszkańców, nawet te zgłaszane anonimowo – dodaje Olga Żabińska.
W pierwszym półroczu tego roku w okręgu obejmującym prokuratury: tarnowską, dąbrowską, brzeską i bocheńską, prowadzono 26 postępowań w sprawach dotyczących wręczania i przyjmowania korzyści majątkowych, z tego w samym Tarnowie – 11. Z kolei w roku poprzednim odnotowano w okręgu 257 takich postępowań, z których większość (181) toczyła się w Prokuraturze Rejonowej w Tarnowie.
– Trudno powiedzieć, skąd takie duże dysproporcje – mówi Elżbieta Potoczek‑Bara, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Tarnowie. Po prostu są w Tarnowie lata bardziej lub mniej korupcjogenne, w tej „dyscyplinie” nie ma bowiem żadnych reguł.
W tym roku 6 spraw zakończyło się odmową wszczęcia postępowania, 5 umorzeniem, 12 sporządzeniem aktów oskarżenia. Wobec dwóch osób zastosowano klauzulę o niekaralności, ponieważ same zawiadomiły prokuraturę o tym, że wręczyły łapówkę. W roku poprzednim w 109 sprawach odmówiono wszczęcia postępowania, umorzono 25 postępowań, a w 65 przypadkach skierowano akt oskarżenia do sądu.
– Dużo spraw kończy się odmową wszczęcia postępowania albo umorzeniem. Zdarza się, że zawiadomienie składa niezadowolony z jakiejś administracyjnej decyzji obywatel mocno rozżalony i święcie przekonany, że to „tamci” popełnili błąd i naruszyli praw, a za wszystkim stoi grubsza łapówka. Może chodzić o podział majątku, naliczenie wyższego podatku czy przysłowiową miedzę. Prokurator sprawdza każde zawiadomienie, ale tam, gdzie nie ma dowodów, a są jedynie domysły, niewiele może zrobić.


Dycha, flaszka i karkówka
Tarnów nie jest korupcyjnym zagłębiem. W grę wchodzą drobne kwoty, czasem droższy alkohol, kawa również. Swoich amatorów nadal mają wyroby wędliniarskie. W roli łapówki występowało też… mięso. Nie jest łatwo złamać zmowę milczenia, kiedy wszyscy odpowiadają karnie. Czasem się udaje, jak wtedy, gdy nerwowo nie wytrzymał pewien kierowca, który przyjechał do Tarnowa na szkolenie. Zaparkował w niedozwolonym miejscu, więc za wycieraczką znalazł wezwanie wystawione przez strażnika miejskiego. Karnie stawił się w komendzie, a tam usłyszał, że sprawa nie musi skończyć się mandatem. Kierowca nie miał przy sobie gotówki, ale miał kartę płatniczą, usłużny strażnik podpowiedział mu więc, gdzie jest najbliższy sklep z dobrym alkoholem. Ten wyszedł i zamiast po flaszkę sięgnął po telefon, zawiadamiając o sprawie policję. Sprawdzono dokumentację, przesłuchano ponad 150 świadków i zarzucono 32‑letniemu strażnikowi 20 przypadków łapówkarstwa za odstąpienie od ukarania kierowców za parkowanie w niedozwolonych miejscach. Proceder ten trwał pół roku, strażnik brał od 20 do 100 zł, w sumie uzbierał na lewo 845 zł. W tym roku zapadł prawomocny wyrok, sąd wymierzył mu karę 2 lat pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na lat 5, ogłosił przepadek uzyskanych korzyści, nałożył grzywnę i zakazał zajmowania stanowisk związanych z wykonywaniem funkcji publicznych.
– Kolejna precedensowa sprawa prowadzona przez Prokuraturę Rejonową w Tarnowie dotyczyła lekarki rodzinnej, która przyjmowała korzyści majątkowe od pacjentów w zamian za udzielenie porady lekarskiej, wypisanie recepty czy wystawienie skierowania do specjalisty. A wszystko to w ramach publicznej przychodni. Brała od 10 do 50 zł przez dziesięć kolejnych lat. Prokurator przedstawił jej ponad 190 zarzutów, a sąd uznał za winną – kontynuuje Elżbieta Potoczek‑Bara. Lekarka skazana została na 9 miesięcy za kratami w zawieszeniu na 3 lata, zapłaciła grzywnę i przepadło jej to, co w formie łapówek uzbierała, czyli całe trzy i pół tysiąca złotych.
Tegoroczna najpoważniejsza sprawa związana z łapówkarstwem dotyczy tarnowskiego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Ostatnim aktem oskarżenia objęto 21 osób. Jedni dawali, drudzy brali. Teraz razem zasiądą na ławie oskarżonych i nie ma znaczenia, że kwoty nie były specjalnie wysokie, a prezenty szczególnie cenne. Wśród oskarżonych jest 7 medyków. Obowiązywały nieformalne stawki. Tysiąc złotych dla lekarza orzecznika za przyznanie lub przedłużenie renty na rok i dwa tysiące złotych za rentę dwuletnią. Pośrednicy powołujący się na wpływy w zakładzie ubezpieczeń brali średnio po 200 zł i nie gardzili artykułami spożywczymi. Wśród oskarżonych są też klienci ZUS. Zarzuca się im, że wręczali łapówki za korzystne orzeczenia. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że rentę i tak by otrzymali, jednak chcieli mieć co do tego pewność. Jak przekazywano pieniądze? Różnie. – Zdarzało się, że lekarz, przeglądając dokumentację, kiwał głową – mało. Dokładano. Znowu mało. Wreszcie dawał znak, że wystarczy.
Niedawno udało się zakończyć sprawę korupcji w tarnowskim WKU ciągnącą się od czasu, kiedy służba wojskowa była jeszcze obowiązkowa. Oskarżono 186 osób, w tym poborowych i członków komisji lekarskiej. Tym ostatnim zarzucono m.in. fałszowanie dokumentacji medycznej wykorzystywanej przy załatwianiu zwolnień albo odroczeń od zasadniczej służby wojskowej.
Niezmiennie pojawiają się próby skorumpowania policjantów. – Panie władzo, może da się to jakoś załatwić – słyszą mundurowi. Proponowane funkcjonariuszom „drogówki” kwoty zazwyczaj zamykają się w przedziale od 50 do 100 zł. W Tarnowie od lat nie skazano żadnego policjanta za przyjęcie korzyści majątkowej. Problemy mają za to kierowcy, którzy próbując sprawę wykroczenia zatuszować, wpadają w jeszcze większe tarapaty.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments