„Kryminaliści” z „trawką”

0
129
narkotyki1
REKLAMA


REKLAMA

Czym obywatel może się truć?

– Dlaczego nie jest przestępstwem picie alkoholu i palenie papierosów? Przecież obydwie używki są znacznie bardziej szkodliwe dla zdrowia niż sporadyczne wypalenie skręta z marihuany, znacznie bardziej uzależniają, przynoszą olbrzymie straty z uwagi na konieczność leczenia chorób nimi spowodowanych – pytają nasi rozmówcy, studenci tarnowskiej PWSZ. – Można się bezkarnie uchlać do nieprzytomności i jest to powszechnie akceptowane, ale posiadając skręta z marihuaną, to automatycznie staję się przestępcą. To jest chore. Państwo narzuciło głupie prawo, a konsekwencje jego stosowania ponoszą z reguły młodzi ludzie z tym przysłowiowym skrętem. Grube ryby narkotykowego biznesu zarabiają natomiast miliony i nic im się nie dzieje.
Nasi rozmówcy zwracają uwagę na fakt, że państwo ustanowiło prawo, które mówi dokładnie, czym obywatel może się truć, a czym nie. – Obywatel może truć się do woli gorzałą i papierochami, ale gdy chce zapalić sobie „trawkę”, to staje się przestępcą – podkreślają.
Spora grupa specjalistów od leczenia uzależnień jest zdania, że mówienie w Polsce o legalizacji narkotyków nie ma sensu, ale ma sens zniesienie karania za posiadanie na własny użytek. – Mam kontakty z uczniami czy studentami, którzy nie są ani narkomanami, ani dilerami, a za posiadanie skręta mają potem w dokumentach, że byli karani. Czy nie szkoda pieniędzy na takie postępowania sądowe…? – mówią wprost.


Legalizować czy nie?
Działacze ruchów opowiadających się w Polsce za legalizacją używania marihuany są zadania, że ustawodawstwo karne wymierzone w palaczy marihuany wyrządza więcej szkód niż pożytku, dlatego też często organizują cykliczne marsze (co roku w maju odbywa się Marsz Wyzwolenia Konopi), które mają za cel uzmysłowienie społeczeństwu i politykom potrzeby legalizacji marihuany. Według członków ruchu, polityka kontroli narkotyków jest całkowicie nieskuteczna w walce z handlem nielegalnymi narkotykami, a wręcz stymuluje jego rozwój – nie uderza w grube ryby narkobiznesu, ale głównie w konsumentów używek, którym grozi się wysokimi karami nieproporcjonalnymi do popełnionych czynów. –  W walce przeciwko narkomanii liczy się jednak wszystko, tylko nie rozsądek. Kiedy na Zachodzie występują tendencje do legalizacji marihuany, a jej sprzedaż dopuszczono m.in. w Holandii, Hiszpanii, Włoszech, zaś nie karze się za posiadanie m.in. w Szwajcarii, Danii, Wielkiej Brytanii, a nawet w Niemczech, to w Polsce tendencja jest odwrotna.
Zwolennicy legalizacji argumentują, że sprzedających jest dużo mniej niż kupujących, są doskonale zorganizowani, lepiej dbają o własne bezpieczeństwo, represje dotykają zatem przede wszystkim użytkowników, a nie mają najmniejszego wpływu na zmniejszenie rozpowszechniania, używania ani dostępność. Generują też społeczne i ekonomiczne koszty, a pożytek z nich żaden. – Badania Światowej Organizacji Zdrowia pokazują, że skutki zażywania marihuany są mniej szkodliwe niż długotrwałe korzystanie z legalnych używek, takich jak papierosy czy alkohol! Według tych samych badaczy z WHO, używanie marihuany wcale nie powoduje uzależnienia. W wielu krajach, takich jak USA czy Kanada, konopie indyjskie wykorzystywane jest w medycynie – to jeden z najczęstszych argumentów osób aktywnie działających na rzecz legalizacji.


Zapalić „trawkę” pod Sejmem…
Ostatnio działacze ruchów legalizacyjnych mają do dyspozycji mocnego sojusznika w postaci działaczy Ruchu Palikota, którzy w pełni popierają ich postulaty na forum Sejmu i sami organizują happeningi mające na celu zwrócenie społecznej uwagi na fakt przysłowiowej „odsiadki za skręta”. Ostatni taki happening odbył się 17 lutego pod gmachem Sejmu, działacze Stowarzyszenia Wolnych Konopi oraz Ruchu Palikota chcieli w praktyce sprawdzić, czy po liberalizacji ustawy narkotykowej będą mogli zapalić bez represji przysłowiowego skręta, co uczynili, a symbolicznego „macha” wziął nawet Janusz Palikot.
Represji nie było, choć kilku „konopianych działaczy” zatrzymano i przeszukano, a przed happeningiem zatrzymany został przez policję prezes Stowarzyszenia Wolnych Konopi Andrzej Dołecki, a jak można się było dowiedzieć później z mediów, przy pomocy narkotestów sprawdzono posiadane przez niego ziele, które okazało się… majerankiem.
Przeciwnicy legalizacji marihuany, a jest ich spora grupa, również mają swoje argumenty. Również powołując się na badania, podkreślają, iż stosowanie marihuany może prowadzić do uzależnienia psychicznego, udowodniono też naukowo, że u osób o pewnym genotypie spożywanie marihuany może spowodować nawet schizofrenię czy inne zaburzenia psychotyczne. Palenie marihuany może mieć również negatywny wpływ na układ oddechowy. Poza tym częste są przypadki, że marihuana jest tylko wstępem do sięgnięcia po „twarde” i znacznie bardziej niebezpieczne środki odurzające, jak kokainy, amfetamina czy heroina.
Przeciwnicy tego ostatniego punktu widzenia, który czasami bywa koronnym argumentem jakichkolwiek liberalizacyjnych zmian w ustawie antynarkotykowej, przytaczają z reguły znaną powszechnie wypowiedź prof. Jerzego Vetulaniego z Instytutu Farmakologii PAN w Krakowie, który stwierdził: – Pogląd, że zaczyna się od marihuany, a kończy na heroinie, jest tak samo prawdziwy jak stwierdzenie, że każdy, kto pije piwo, uzależnia się potem od autovidolu.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o