Kto chce na prezydencki fotel?

0
89
Choć do wyborów samorządowych jeszcze ponad rok, już trwają przymiarki do fotela prezydenta Tarnowa. Nazwisk pojawia się sporo, ale przedstawiciele wszystkich ugrupowań politycznych podkreślają, iż na personalne konkrety jeszcze za wcześnie | fot. Paweł Topolski

Wybory samorządowe odbędą się jesienią przyszłego roku. Dokładnej daty jeszcze nie znamy, co nie przeszkadza politykom i samorządowcom w składaniu bardzo wstępnych deklaracji i wyrażania zainteresowania udziałem w najbliższych wyborach samorządowych w charakterze kandydatów na stanowiska prezydentów, burmistrzów czy wójtów. Jednak od prywatnej deklaracji do oficjalnej partyjnej rekomendacji droga daleka.

PO ma pięcioro chętnych?
Również na naszej lokalnej scenie politycznej co pewien czas słyszymy o kolejnych osobach, którym mniej lub bardziej oficjalnie marzy się rządzenie Tarnowem lub też typowane są przez partie do walki o prezydencki fotel. Sporo mówiło się o tym, że właśnie we wrześniu zapadną ostateczne decyzje i poznamy nazwiska kandydatów, ale nic takiego się nie wydarzyło. Zapytaliśmy więc tarnowskich samorządowców i polityków o to, na jakim etapie są poszukiwania kandydatów, kto jest brany pod uwagę i kiedy możemy spodziewać się oficjalnego przedstawienia kandydatów na włodarza miasta.Nieoficjalnie wiadomo, że tarnowski zarząd Platformy Obywatelskiej bierze pod uwagę pięć osób, spośród których chciałby wyłonić tę jedną, która powalczy o urząd prezydenta Tarnowa. Dyskusja w partyjnym gronie nadal trwa.– Przed nami jeszcze niejedno spotkanie z obecnie urzędującym prezydentem Tarnowa, Romanem Ciepielą, który musi określić swoje plany odnośnie najbliższych wyborów samorządowych. To także czas na ocenę tej kadencji prezydenta Ciepieli, próba podsumowania, wskazania mocnych i słabych stron. Zbieramy opinie, dyskutujemy, to taka bardzo robocza faza. Rzeczywiście, rozmowy dotyczą również grona pięciu osób, które wymieniane są jako kandydaci na kandydata na prezydenta Tarnowa. Analizujemy te postaci, rozmawiamy o aktualnej sytuacji w mieście. Do końca roku powinno wszystko się rozstrzygnąć. Dziś mogę tylko potwierdzić, że w gronie osób, o których rozmawiamy, jest także Roman Ciepiela. Czekamy też na nową ordynację wyborczą, bo ona odpowie nam na wiele pytań, może też wiele zmienić w planach wielu ugrupowań – mówi Robert Wardzała, szef struktur PO w Tarnowie.
Kto jeszcze znalazł się w tej piątce? Nieoficjalnie mówi się m.in. o posłance Urszuli Augustyn, wójcie Skrzyszowa, Marcinie Kiwiorze, byłym prezesie Grupy Azoty, Jerzym Marciniaku, ale również o byłym żużlowcu, miejskim radnym i byłym pośle Robercie Wardzale. On sam ucina wszelkie spekulacje, sugerując czekanie na ostateczną decyzję zarządu PO. Jednocześnie nie odżegnuje się od kandydowania, w wywiadach poddając w wątpliwość słuszność niektórych decyzji obecnego prezydenta z własnego ugrupowania.
Prezydent Roman Ciepiela, dopytywany o ponowne ubieganie się o urząd prezydenta miasta, też niczego nie wyklucza.
– Z mojej strony jest gotowość startu w najbliższych wyborach samorządowych. Wykonuję funkcję publiczną, która nie zamyka się w kilku latach, są przecież sprawy, które toczą się w perspektywie dłuższej niż jedna kadencja, i chciałbym je kontynuować. Jednak żadne decyzje jeszcze nie zapadły. Nie ma nowej ordynacji wyborczej, nie wiemy, jakie zasady będą obowiązywać i dlatego niczego wprost nie potwierdzę, dopóki nie będą znane wszystkie uwarunkowania. Dotyczy to chociażby tego, czy startowałbym z rekomendacji PO, czy w ramach niezależnego komitetu. Nie wiem, jakie możliwości dopuści ordynacja wyborcza. Poczekajmy. Dziś mogę tylko mówić o gotowości – wyjaśnia.
Pojawia się też nieoficjalnie informacja, iż PO przeprowadzi badania wizerunkowa potencjalnych kandydatów i to one zdecydują o tym, kto zostanie oficjalnym kandydatem tego ugrupowania.


Prawica razem czy osobno?
Z prawej strony sceny politycznej mamy Zjednoczoną Prawicę, współtworzoną przez Prawo i Sprawiedliwość oraz Polskę Razem i Solidarną Polskę. Kazimierz Koprowski, przewodniczący Rady Miejskiej w Tarnowie, jest często wymieniany jako potencjalny kandydat na prezydenta Tarnowa z ramienia PiS i to jemu wróży się największe szanse na zdobycie partyjnej rekomendacji. Za kontrkandydatów mógłby mieć m.in. Annę Pieczarkę (obecna radna Sejmiku Województwa Małopolskiego) czy miejskiego radnego Ryszarda Pagacza. Koprowski zbytnio rozmowny nie jest. – Zero komentarza w tej sprawie, przygotowania trwają, po ich zakończeniu będzie komunikat, wszystko w swoim czasie – ucina dalsze pytania. Nie wypowiada się również o tym, czy Zjednoczona Prawica wystawi w Tarnowie wspólnego kandydata, czy jednak polityczne ambicje wezmą górę i będziemy świadkami bratobójczej walki.
Józef Rojek, dziś związany z Solidarną Polską, przed laty prezydent Tarnowa, przyznaje, że możliwe są różne scenariusze. Jednak jego zdaniem raczej odpada samodzielne wystawianie kandydatów przez koalicjantów, bo to rozwiązanie oznacza wzajemne wygryzanie się. A może Józef Rojek sam rozważa powrót do gry i kandydowanie na urząd prezydenta?
– Dziennikarze mogą spekulować, a ja tego nie komentuję. Decyzje zapadają na szczeblach regionalnych i centralnych władzy politycznej. Jeszcze za wcześnie, by cokolwiek komentować i deklarować – mówi Rojek.
Polska Razem stawia na Grzegorza Kądzielawskiego. Właśnie to nazwisko często wymienia wicepremier Jarosław Gowin, jeśli tylko podczas wizyt w Tarnowie dopytywany jest o lokalnego kandydata w wyborach samorządowych nie tylko z ramienia Polski Razem, ale całej Zjednoczonej Prawicy. I tu pewnie nic się nie zmieni.
– Jest takie założenie liderów Zjednoczonej Prawicy, by we wszystkich miastach wystawić wspólnych kandydatów. Tarnów nie jest tu wyjątkiem. Oczywiście, może być kilku kandydatów na kandydata, rekomendowanych przez poszczególnych koalicjantów, co pokazuje siłę obozu, ale finalnie, w co głęboko wierzę, ostatecznie kandydat będzie jeden. Wystawienie finalnie dwóch czy trzech kandydatów to prosta droga do oddania pola politycznym oponentom. Ja swoją gotowość startu w wyborach potwierdzam, nigdy się z tej deklaracji nie wycofałem. I nic mi nie wiadomo, by Polska Razem stawiała w Tarnowie na kogoś innego – mówi Grzegorz Kądzielawski.
Pojawiła się też informacja, iż Zjednoczona Prawica może wystawić kandydata, który dotąd nie brał udziału w życiu politycznym miasta. Miałby nim być przedsiębiorca Janusz Gładysz który zakończył prowadzenie salonu Volkswagena i teraz może zająć się działalnością samorządową. Do tej pory, mający dobre kontakty ze środowiskiem prezydenta Andrzeja Dudy, przedsiębiorca kibicował działalności swego wnuka Piotra Gładysza, teraz, jak sugerują niektórzy, może sam wejść do gry.

Nowoczesna i Kukiz ’15 też powalczą
Tarnowianie znów muszą być gotowi na dokonywanie wyboru nie spośród dwóch czy trzech kandydatów na prezydenta Tarnowa, ale co najmniej pięciu. Nowoczesna również przymierza się do przedstawienia swojego kandydata. Czy będzie to Krzysztof Nowak, jeszcze nie wiadomo.
– Na razie pracujemy intensywnie nad programem dla Tarnowa, przygotowując go w oparciu o przeprowadzoną ankietę i opracowaną diagnozę. Chcemy odpowiedzieć na pytanie, w jakim kierunku Tarnów powinien podążać. Pracujemy nad mapą potrzeb w skali mikro, czyli każdej dzielnicy i osiedla. Późną jesienią będziemy chcieli przedstawić program dla miasta i dla dzielnic. Kwestie personalne są zawsze sprawami wtórnymi. Oczywiście, bardzo poważnie biorę pod uwagę swój start w wyborach i walkę o urząd prezydenta Tarnowa, ale mamy też na uwadze inne osoby z doświadczeniem w zarządzeniu. Nie mogę wykluczyć jakiegoś szerszego porozumienia z innymi partami, jeśli na przykład nowa ordynacja wyborcza będzie dla nas wyjątkowo niekorzystna – mówi Krzysztof Nowak, wiceprzewodniczący Nowoczesnej dla regionu Małopolski.Mamy mocnego kandydata i nie zawahamy się go użyć – tak można podsumować działania ugrupowania Kukiz 15, które także w Tarnowie chce powalczyć o prezydenturę. O personaliach jednak cisza.– Kandydata przedstawimy, wszystko w swoim czasie. Teraz najważniejszą rzeczą jest opracowanie programu naprawczego dla Tarnowa, bo problemów do rozwiązania jest sporo. Tym się zajmiemy przez najbliższy rok. Daleki jestem od przedstawiania kandydata, pokazywania twarzy bez pokazywania programu wyborczego. Nasz kandydat będzie merytorycznie przygotowany, by walczyć z przeciwnikami, którzy zapewne postawią na medialną obecność – mówi Norbert Kaczmarczyk, poseł z ruchu Kukiz 15.
Poseł Kaczmarczyk raczej sam nie będzie się ubiegać o urząd prezydenta Tarnowa. Jak mówi, mogłoby to zostać odebrane jako element kampanii przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi, a jako poseł woli skupić się na pomaganiu włodarzowi miasta.
– Dziś mogę tylko powiedzieć, że nasz kandydat to mieszkaniec Tarnowa, osoba młoda, ale nie znaczy, że nieopierzona i nieobeznana z działalnością społeczną. To osoba, która swoją dotychczasową karierą pokazała, że jest w stanie wziąć na barki miasto i realizować program naprawczy. W najbliższym czasie zapraszać będziemy tarnowian do udziału w prezentacji rozwiązań dla Tarnowa. Przy okazji tych właśnie spotkań w sposób naturalny będzie można dostrzec naszego kandydata – dodaje poseł Kaczmarczyk.
Pozostaje jeszcze pole do działania dla kandydatów wysuwanych przez ugrupowania obywatelskie lub porozumienia kilku takich ugrupowań. Wśród nich ostatnio pojawia się np. nazwisko Piotra Górnikiewicza, przedsiębiorcy, radnego miejskiego, prezesa UKS Jedynka.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o