Kto chce referendum w sprawie odwołania Ciepieli?

0
375
Referendum w sprawie odwołania Ciepieli
Czy już na najbliższej sesji Rady Miejskiej w Tarnowie radni zajmą się wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania prezydenta Romana Ciepieli? | Fot. Artur Gawle
REKLAMA

Czy już na najbliższej sesji Rady Miejskiej w Tarnowie radni zajmą się wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania prezydenta Romana Ciepieli? Kto zgłosi taki wniosek i kto go poprze? Radni, którzy pod koniec sierpnia głosowali przeciw udzieleniu prezydentowi Ciepieli wotum zaufania, dziś mówią, że działania związane z referendum muszą być przemyślane. Niepowodzenie referendum okaże się wzmocnieniem prezydenta, a przecież cel jest zdecydowanie inny.

Pod koniec sierpnia odbyła się sesja Rady Miejskiej w Tarnowie, podczas której radni obecni w Sali Lustrzanej oraz mieszkańcy śledzący transmisję obrad usłyszeli od prezydenta Romana Ciepieli, że Tarnów się bogaci, rośnie wartość miejskiego majątku, że zrealizowano w ubiegłym roku zadania inwestycyjnie na łączną kwotę blisko 156 mln zł. W trwającej kilka godzin dyskusji miejscy radni drobiazgowo analizowali działalność prezydenta – zarówno jego decyzje związane z inwestycjami, z wydatkowaniem miejskich pieniędzy, jak i te personalne. Wytykano prezydentowi Ciepieli m.in. zadłużanie miasta, brak pomysłów na rozwój Tarnowa. Głosy broniące prezydenta wskazujące m.in. na wypracowany przez miasto większy niż wcześniej zysk, nie wybrzmiały zbyt mocno. Ostatecznie radni zagłosowali za udzieleniem prezydentowi absolutorium z tytułu wykonania ubiegłorocznego budżetu miasta – wniosek poparło 13 radnych, 12 osób było przeciw. W innym głosowaniu w sprawie wotum zaufania dla prezydenta Tarnowa za rok 2019, głos „za” oddało 11 radnych (Agnieszka Danielewicz, Krzysztof Janas, Zbigniew Kajpus, Kinga Klepacka, Jakub Kwaśny, Krystyna Mierzejewska, Sebastian Stepek, Grzegorz Światłowski, Marian Wardzała, Tadeusz Żak oraz Tomasz Żmuda), nikt nie wstrzymał się od głosu, a 14 radnych zagłosowało „przeciw”: Grażyna Barwacz, Mirosław Biedroń, Marek Ciesielczyk, Józef Gancarz, Piotr Górnikiewicz, Stanisław Klimek, Barbara Koprowska, Roman Korczak, Anna Krakowska, Ryszard Pagacz, Adam Sajdak, Dawid Solak, Angelika Świtalska oraz Piotr Wójcik. Jak widać, przeciwko wotum zaufania zagłosowali nie tylko radni związani z PiS, lecz także Grażyna Barwacz i Piotr Górnikiewicz, dwoje radnych z klubu Nasze Miasto Tarnów, w wielu innych głosowaniach popierających prezydenta Ciepielę, oraz niezależny radny Marek Ciesielczyk.

REKLAMA

Radnym wystarczy odwagi? Niekoniecznie
Wynik głosowania oznacza, że radni ponownie nie udzielili prezydentowi Tarnowa wotum zaufania. A ponieważ stało się to drugi rok z rzędu, tym samym otwarta jest droga do podjęcia w najbliższym czasie uchwały o przeprowadzeniu referendum w sprawie odwołania prezydenta. Tu zaczynają się jednak schody. Samo przyjęcie takiej uchwały jeszcze władzy w mieście nie zmieni. Szczegóły zapisano w ustawie o samorządzie gminnym i w tekście ustawy o referendum lokalnym. Ale po kolei.
Radni mogą, ale nie muszą, podjąć uchwałę o przeprowadzeniu referendum w sprawie odwołania prezydenta Tarnowa na sesji zwołanej nie wcześniej niż po upływie 14 dni od głosowania w sprawie nieudzielenia wotum zaufania. Jeżeli taki wniosek nie zyska w głosowaniu wystarczającego poparcia radnych, kolejny wniosek można zgłosić dopiero po upływie 12 miesięcy. Pamiętać trzeba, że spełnione muszą być pewne warunki, by referendum było ważne i wiążące. Referendum w sprawie odwołania prezydenta będzie ważne, jeśli będzie odpowiednio duża frekwencja, czyli wynosząca nie mniej niż 3/5 liczby biorących udział w wyborze prezydenta. Przypomnieć trzeba, że Roman Ciepiela wybrany został jesienią 2018 w II turze. Z ogółu 89 911 osób uprawnionych do głosowania, udział w wyborach wzięło wtedy ok. 44 proc. (ok. 39 tys. osób). Oznacza to, że w referendum musiałoby uczestniczyć co najmniej 23 tys. wyborców. Poza tym, by wynik referendum był rozstrzygający i wiążący, więcej niż połowę ważnych głosów uzyskać musi propozycja odwołania prezydenta.
Pojawiają się rozmaite pytania i wątpliwości. Czy radnym wystarczy odwagi i determinacji, by doprowadzić najpierw do referendum, a potem do przyspieszonych wyborów samorządowych w Tarnowie? Łatwo przewidzieć, że fiasko referendum oznaczać może koniec kariery dla wielu osób związanych z partią Prawo i Sprawiedliwość. Czy rzeczywiście PiS walczy o władzę w mieście, czy jednak stan obecny, z politycznymi przepychankami w tle, zadowala polityków tego ugrupowania? A może krytykujący prezydenta Ciepielę politycy PiS-u mają jakiś interes w tym, by zmiany władzy w mieście jednak nie było? Może po prostu łatwiej jest krytykować niż wziąć odpowiedzialność, narażając się tym samym na negatywne opinie grupy wiecznie niezadowolonych…?

Co zamierza PiS?
Skoro radni nie udzielając prezydentowi po raz drugi wotum zaufania powiedzieli „A”, to teraz czas powiedzieć „B”. Kto to zrobi i kiedy? Zdania są podzielone.
– Projekt uchwały w sprawie przeprowadzenia referendum odwołującego prezydenta mogę zgłosić ja, jako przewodniczący Rady Miejskiej w Tarnowie lub może to zrobić grupa co najmniej pięciu radnych. Jeżeli taki projekt trafi na moje biurko i spełniać będzie wszystkie niezbędne wymagania formalne, zostanie uwzględniony w porządku obrad sesji najbliższej złożeniu takiego wniosku. Nie może się to stać wcześniej niż 14 dni od podjęcia uchwały o braku wotum zaufania, natomiast może to się stać zarówno jeszcze we wrześniu, jak i później. Ja sam takiego wniosku nie złożę – podkreśla Jakub Kwaśny, przewodniczący Rady Miejskiej w Tarnowie.
Najbliższa sesja planowana jest na 24 września. Czy PiS złoży wcześniej projekt uchwały w sprawie referendum? Decyzje jeszcze nie zapadły. Byłby to naturalny krok, ale…
– Musimy się zastanowić czy jest możliwość osiągnięcia sukcesu w sprawie referendum. Bo o to chodzi, o sukces. Po pierwsze, czy znajdą się radni, którzy taki wniosek poprą. Musimy szukać w radzie większości, bo przecież niekoniecznie ci radni, którzy głosowali przeciwko udzieleniu wotum zaufania muszą zagłosować także za referendum. Po drugie, musimy odpowiedzieć na pytania o szansę powodzenia już samego referendum – jaka byłaby frekwencja, jak zagłosowaliby mieszkańcy, czy poprą odwołanie prezydenta. Niestety, w Polsce referenda rzadko się udają i nawet samorządowcy z wyrokami są akceptowani przez ludzi. To wszystko wymaga namysłu, bo jeśli się nie uda, to nasza przegrana w sprawie referendum, na jakimkolwiek etapie, będzie wzmocnieniem pozycji prezydenta Romana Ciepieli. Wszystko wymaga dyskusji, rozważenia. Nie chodzi o samo odwołanie, ale o zatrzymanie deprecjacji Tarnowa. Może uda się w tzw. międzyczasie obniżyć próg frekwencyjny, rozmawiamy o tym z posłami. Z drugiej strony zbyt niski próg spowoduje łatwość organizowania referendów – mówi radny Ryszard Pagacz.

Potrzebny kandydat spoza politycznego układu
Z kolei radny Piotr Górnikiewicz, który zagłosował przeciw udzieleniu prezydentowi wotum zaufania, głosowanie w sprawie referendum uzależnia od przedstawienia scenariuszy sięgających dalej niż samo referendum.
– Będziemy jako klub i jako radni przyglądać się rozmowom i ewentualnym propozycjom w sprawie referendum. Jednak referendum z samym tylko odwołaniem prezydenta Ciepieli to za mało. Mieszkańcy Tarnowa, których ktoś będzie namawiał do udziału w takim referendum, muszą od razu dostać informację o tym, co dalej, jaka jest alternatywa – kto mógłby być kandydatem w przyspieszonych wyborach samorządowych, jaki miałby program. Potrzebny jest kandydat, sprawny menadżer, ktoś spoza politycznego układu, ale z poparciem wielu środowisk. Jeśli tak to miałoby wyglądać, to będę za referendum. W innym przypadku szkoda pieniędzy na referendum, które z racji wysokiego progu frekwencyjnego może się nie udać. Jeśli jednak w referendum tarnowianie nie będą chcieli odwołania prezydenta Romana Ciepieli, ich wolę trzeba będzie zaakceptować – mówi Piotr Górnikiewicz.
Radny Dawid Solak z Porozumienia Jarosława Gowina, mocno krytykujący prezydenta Ciepielę, dodaje, że nastroje w mieście są sprzyjające odwołaniu urzędującego prezydenta Tarnowa.
A jeśli w miejskiej radzie nie znajdzie się wystarczające poparcie dla referendum? Radny Marek Ciesielczyk ma inne rozwiązanie.
– Jeśli radni nie podejmą stosownej uchwały, mieszkańcy mogą sami doprowadzić do referendum, zbierając podpisy poparcia pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum. Pod takim wnioskiem musi się podpisać 10 proc. uprawnionych do głosowania, czyli ok. 9 tys. osób. Czekam z rozpoczęciem zbierania podpisów na ruch ze strony radnych. Moim zdaniem przepisy są źle skonstruowane. Jeżeli wotum zaufania nie zostało udzielone po raz drugi z rzędu, to automatycznie powinno to oznaczać uruchomienie procedury referendum, bez konieczności dodatkowej uchwały. A tak to będziemy głosować raz jeszcze, i ktoś, kto był przeciw wotum wcale nie musi być za referendum. Istotne będą głosy radnych Piotra Górnikiewicza i Grażyny Barwacz – wyjaśnia Marek Ciesielczyk, radny niezależny.
Ciesielczyk dodaje, że radni mogą skorzystać z innego rozwiązania, gdyby referendum nie wypaliło. Mogą np. obniżyć wynagrodzenie prezydentowi Tarnowa.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o