Kto nas będzie leczył, gdy…

0
97
lekarze-specjalisci
REKLAMA

Oszczędzanie na dokształcaniu
Rezydentura to przyznawany przez ministerstwo zdrowia etat, który umożliwia medykom robienie specjalizacji. Takie rozwiązanie wprowadzono przed laty, by ułatwić młodym lekarzom naukę, a niektórym znalezienie pracy, bowiem dyrektorzy szpitali w ogóle nie chcieli zatrudniać medyków bez specjalizacji. Jeśli już ktoś trafił do lecznicy, często miał trudności z odbywaniem obowiązkowych staży w innych oddziałach, gdyż szefowie nie chcieli płacić komuś, kogo nie było w pracy. Wynagrodzenie z budżetu państwa miało te problemy rozwiązać i dać specjalizującym się lekarzom swobodę podczas kilkuletnich przygotowań do egzaminu.

REKLAMA

Generalnie nowy system miał zwiększyć liczbę specjalistów na rynku medycznym, ale pożądanego efektu nie widać. Niedawno resort jeszcze bardziej ograniczył liczbę lekarzy, którym wypłaci pensje podczas specjalizacji.
Co roku przyznawano co najmniej tysiąc etatów, tym razem jest ich tylko 444. Co to oznacza w praktyce? Mniejszy dostęp pacjentów do specjalistów, który już i tak jest od dawna ograniczony.

W minionym roku w regionie tarnowskim przyznano zaledwie 20 miejsc na specjalizacjach, w tym w ramach rezydentur tylko dziesięć. Pozostałe miejsca opłacały szpitale, które chciały inwestować w młodych medyków. Tylko trzech lekarzy mogło kształcić się w dziedzinie pediatrii, a po jednym w chirurgii onkologicznej, ortopedii, onkologii klinicznej i radiologii. – To oczywiście za mało – uważa Tadeusz Zych, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Tarnowie. – W dalszym ciągu brakuje nam chirurgów onkologicznych, okulistów, laryngologów, pediatrów i urologów.
Nic nie zapowiada poprawy, bowiem w tym roku liczba miejsc przyznanych na specjalizacjach lekarskich może być jeszcze mniejsza. – Oczywiście problem nie dotyczy tylko naszego regionu – dodaje szef izby.


Najszybciej do laryngologa

Ograniczenia w liczbie przyznawanych miejsc na specjalizacjach nie nastrajają optymistycznie szefów tarnowskich placówek medycznych. – Już obecnie mamy za mało specjalistów, a będzie ich jeszcze mniej – prognozuje Artur Asztabski, dyrektor Zespołu Przychodni Specjalistycznych w Tarnowie. – W mieście mamy tylko dwóch gastroenterologów, tyle samo chirurgów naczyniowych i jednego geriatrę. Brakuje specjalistów z neurologii i rehabilitacji.

W tarnowskiej przychodni najdłużej czeka się na wizytę u endokrynologa, pulmonologa i okulisty. Obecnie pacjenci zapisywani są dopiero na październik. Natomiast najszybciej dostaniemy się do laryngologa i ginekologa, czekając najwyżej trzy dni.

– Sytuacji nie poprawi też inny fakt. Od nowego roku akademickiego Uniwersytet Jagielloński ograniczy liczbę miejsc na medycynie – mówi szef ZPS. – Wszystko dlatego, że zlikwidowano staż lekarski po studiach, teraz młodzi medycy będą mieli praktyki na szóstym roku. Grupy studentów muszą być mniej liczne, a w krakowskiej uczelni może zabraknąć wykładowców, stąd decyzja o zmniejszeniu liczby osób przyjmowanych na pierwszy rok. Tym samym będziemy mieć jeszcze mniej lekarzy.

Potrzebny gastrolog
W tarnowskiej przychodni Kol‑Med pracuje kilku medyków robiących specjalizację z diabetologii, neonatologii, medycyny pracy i medycyny rodzinnej. – Brakuje gastrologów i geriatrów. Zwłaszcza lekarze tej ostatniej specjalności są bardzo potrzebni, gdyż społeczeństwo starzeje się. Mamy w przychodni sporo pacjentów nie tylko po 70. i 80. roku życia, ale z porad lekarzy korzystają też ludzie w wieku po dziewięćdziesiątce, jedna z naszych pacjentek w sierpniu skończy 101 lat – wyjaśnia Marta Owczyńska, dyrektorka przychodni. – Brakuje też specjalistów chorób zakaźnych, a zachorowań na boreliozę czy nie do końca zdiagnozowanych zapaleń jest bardzo dużo. Potrzeba więcej radiologów, ortodontów oraz chirurgów stomatologicznych, wykonujących zabiegi ze znieczuleniem i operacje chirurgiczne. Dobrze, że chociaż mogą przyjmować lekarze z pierwszym stopniem specjalizacji, gdyż pojawiały się już opinie, iż leczeniem pacjentów powinni zająć się tylko specjaliści z „dwójką”.
W marcu pacjenci Kol‑Med‑u najdłużej czekali na przyjęcie do poradni endokrynologicznej, najbliższe wolne terminy przypadały na październik. Natomiast na lipiec rejestrowano chorych do reumatologa i dermatologa. Na zabiegi fizjoterapeutyczne oczekiwało ponad 200 osób, najbliższe wolne terminy zapewniano w październiku. Na bieżąco przyjmowani są pacjenci do laryngologa i ginekologa, dwa tygodnie trzeba czekać na wizytę u okulisty, a miesiąc do urologa i stomatologa. Jednak w szczególnych przypadkach dentyści przyjmują w tej przychodni nawet w soboty, w ramach całodobowej opieki.
Jadwiga Sołtys, szefowa Przychodni Lekarskiej nr 3 w Tarnowie, zauważa braki lekarzy również w innych specjalnościach. – Za mało mamy reumatologów i specjalistów rehabilitacji medycznej – twierdzi. – Pacjenci mają trudności, by dostać się nawet do kardiologa. W „trójce” przyjmuje trzech reumatologów, dwóch logopedów i jeden hepatolog. Prywatnie możemy leczyć się u neurologa, kardiologa i diabetologa, jednak na wizytę u niektórych z tych specjalistów trzeba czekać ponad miesiąc.

Będzie jeszcze gorzej
W przeliczeniu na dziesięć tysięcy mieszkańców mamy najmniejszą liczbę lekarzy spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej, jednak dramatyczny brak specjalistów możemy silniej odczuć dopiero za kilka lat, kiedy obecni medycy zdecydują się pójść na emerytury. Już teraz w tarnowskich przychodniach nie brak lekarzy po siedemdziesiątce, którzy przyjmują chorych. – Najwięcej specjalistów ma obecnie od 51 do 55 lat. Natomiast bardzo mało mamy lekarzy między 30. a 50. rokiem życia – uważa Tadeusz Zych. – Gdy starsi medycy pójdą na emeryturę, będziemy mieć braki w każdej specjalizacji.
Lekarze przyjmujący w Zespole Przychodni Specjalistycznych w Tarnowie mają średnio od 45 do 50 lat. Mało jest tych o dziesięć lat młodszych, bowiem do zawodu napływa ich niewielu. – Winny jest system kształcący specjalistów – podkreśla Artur Asztabski.
Podobne zdanie ma w tej kwestii Jadwiga Sołtys. – Jeśli nie zmieni się polityka państwa, dotycząca kształcenia przyszłych specjalistów, młodzi ludzie, nie widząc perspektyw na zrobienie w kraju specjalizacji, będą stąd coraz częściej wyjeżdżać – zaznacza szefowa „trójki.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o