Kto odśnieżył, a komu zwisa?

0
154
odsniezanie
REKLAMA

Zima kazała na siebie długo czekać, ale gdy już przyszła, to w pełnej krasie. Na drogi wyjechały pługi i piaskarki, a za łopaty do śniegu chwycili (niektórzy) właściciele posesji. To na nich ciąży obowiązek odśnieżania chodników przylegających bezpośrednio do nieruchomości. Biorąc pod uwagę, że prawie 52 proc. Polaków mieszka we własnych domach, odśnieżających powinna być cała armia. Nie wszyscy jednak przystąpili do pracy z równym zapałem. Oprócz takich, którzy nie zrobili nic, byli tacy, którzy zaangażowali się… co nieco. Jak pewna pani, która kilka dni temu pozamiatała świeżutki śnieg ze skutego lodem chodnika, pozbawiając go jakiejkolwiek przyczepności, a następnie zadowolona otrzepała miotłę o próg i tyle ją było widać. Do minionej środy Straż Miejska w Tarnowie odnotowała 166 interwencji mających związek z akcją „Zima w mieście”, a dotyczących między innymi nieodśnieżonych chodników, przejść i dróg rowerowych. – Ukarano 9 osób mandatami w wysokości od 50 do 100 zł – informuje Zofia Hebda, kierująca Referatem Porządkowym Straży Miejskiej w Tarnowie. – Kilkudziesięciu mieszańców zostało pouczonych co do swoich obowiązków. Przyjęto także jedno zgłoszenie od pana, który przewrócił się na przejściu, oraz jedno na temat grubej warstwy śniegu, która zsunęła się ze sklepowego dachu na chodnik.
Zwolnienie z uprzątania i odśnieżania chodnika dotyczy zaledwie kilku przypadków. Nie musimy tego robić, gdy na chodniku dopuszczone jest parkowanie lub utworzony płatny postój samochodów. Ustawa o utrzymaniu porządku i czystości w gminach zakłada, że właściciel działki musi odśnieżyć: wydzieloną część drogi publicznej służącą dla ruchu pieszego, położoną bezpośrednio przy granicy swojej nieruchomości. Gdy zatem pomiędzy granicą działki a chodnikiem znajduje się miejski pas zieleni, to odpowiedzialna za odśnieżanie jest gmina. Sprawa własności nie zawsze jest oczywista, więc tarnowscy strażnicy posiłkują się w takich przypadkach mapą geodezyjną.
Cytowana ustawa nie precyzuje jednak, kiedy należy odśnieżyć chodnik, co nie znaczy, że można spokojnie czekać, aż problem sam się roztopi. „Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Tarnowa”, na który powołują się miejscy strażnicy, mówi: Błoto, śnieg i lód z części nieruchomości przeznaczonych do użytku publicznego, w tym z chodników położonych wzdłuż nieruchomości powinny być usuwane niezwłocznie po ich wystąpieniu i pryzmowane na chodniku przy krawędzi jezdni w sposób nie utrudniający ruchu pieszych i pojazdów. W tym samym regulaminie zaznaczono, że stosowanie soli czy solanki dopuszcza się wyłącznie na jezdniach. Do likwidacji śliskości zabroniono używania popiołu. Nie zapomniano także o soplach i nawisach śnieżnych, stwarzających zagrożenie dla przechodniów, które właściciele nieruchomości zobowiązani są „niezwłocznie” usuwać z dachów. – To, że jest śnieg na dachu, to jeszcze nie jest powód do interwencji – mówi Zofia Hebda. – Co innego, gdy nad chodnikiem wiszą czapy śnieżne, tak jak to było rok temu między innymi na ulicy Goldhammera. Póki co, odnotowano tylko jedną interwencję usuwania lodowego sopla potężnej budowy przy Bramie Pilzneńskiej, a dokładniej na byłym internacie „plastyka”. Zagrożenie dostrzegł patrol straży miejskiej, który teren zabezpieczył i wezwał do pomocy strażaków.
Zalegający na dachu śnieg może stwarzać zagrożenie nie tylko dla przechodniów i przejeżdżających samochodów, ale także dla konstrukcji dachu. Odśnieżanie dachu, usuwanie sopli lodu i nawisów śnieżnych jest obowiązkiem właścicieli budynków bądź ich administratorów. Tymczasem telefony w tej sprawie mieszkańcy kierują często do strażaków. – Nie świadczymy tego typu usług, zajmują się tym specjalistyczne firmy, których ogólnodostępnymi numerami telefonów dysponujemy i jeśli ktoś sobie życzy, możemy je podać – wyjaśnia Robert Kłósek, zastępca komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Tarnowie. – Interweniujemy tylko w wyjątkowych przypadkach tam, gdzie sople czy nawisy mogą stanowić zagrożenie dla ludzi lub spowodować uszkodzenie budynku. O wyjeździe decyduje dyżurny, a każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o