Kto uśmiercił tony ryb?

0
122
usmiercone-ryby
REKLAMA

Martwe ryby zauważono rano 3 maja w dolnym odcinku Białej powyżej oczyszczalni. Na dnie leżały brzany, świnki, klenie i jazie, niektóre sztuki miały przeszło 50 centymetrów długości. Mniejsze osobniki spłynęły z nurtem do Dunajca. – Widok był okropny – mówi prezes Polskiego Związku Wędkarskiego w Tarnowie, Ignacy Piskorski. – Padło kilka ton ryb. Wstępnie straty oszacowaliśmy na kilkaset tysięcy, a do tego trzeba doliczyć szkody w ekosystemie, których nie da się wycenić. Jego odbudowa może potrwać nawet dziesięć lat.
Na miejsce zdarzenia wezwano służby sanitarne i zajmujące się ochroną środowiska. Pobierający próbki wody od razu zwracali uwagę na małą zawartość tlenu, ale przy tak niskim stanie rzeki nie jest to zjawisko nietypowe i to nie brak tlenu był prawdopodobnie przyczyną padnięcia ryb. – W tej chwili w laboratoriach przeprowadzane są szczegółowe badania. Na wyniki trzeba jeszcze poczekać kilka dni – oświadczyła szefowa tarnowskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, Krystyna Gołębiowska.
Śledztwo wszczęła policja, która przesłuchała już pierwszych świadków. W tarnowskim biurze PZW nie są jednak pewni, czy uda się ustalić sprawców tej ekologicznej katastrofy. – Próbki pobrano dopiero w południe, czyli wiele godzin po zatruciu wody. Co najgorsze pewnie już przepłynęło – sądzi dyrektor biura, Krzysztof Zakrzewski. – W dodatku mamy problem, bo w Polsce nikt nie bada martwych ryb, a to w nich jest największe prawdopodobieństwo znalezienia związków, które je zabiły. We wszystkich instytutach nam odmawiają, gdyż zajmują się tylko rybami żywymi.
Wędkarze przypuszczają, że zawiniła oczyszczalnia, choć pierwotnie podejrzewano także Azoty. – Zakład natychmiast udostępnił do sprawdzenia swoje dopływy. Było w nich czysto i sucho. Natomiast dysponujemy oświadczeniami świadków, którzy widzieli, jak z oczyszczalni wpływała do rzeki cuchnąca ciecz – stwierdza K. Zakrzewski.
Przypomnijmy, że od kilku lat na całej długości Białej realizowany jest za miliony złotych program przywrócenia drożności korytarza ekologicznego. Naukowcy chcą w ten sposób chronić wiele ginących gatunków występujących w rzece, m.in. kumaka górskiego.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o