Kto wygrywa konkursy organizowane przez magistrat?

0
253
Gala rozdania nagród w konkursie „Wakacyjna przyroda” w 2017 roku | fot. UM Tarnów
REKLAMA

Przygotowywany przez Wydział Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Tarnowa fotograficzny konkurs „Wakacyjna przyroda” od lat cieszy się sporą popularnością i rokrocznie przyciąga około setki zainteresowanych, także z powodu oferowanych nagród pieniężnych. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie mały szczegół. Jak twierdzi jeden z uczestników konkursu, od 2016 roku jego laureatami są stale te same osoby, zmieniają jedynie miejsce na podium. Dyrektor wydziału Marek Kaczanowski uważa, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego, wygrywają prace prezentujące wysoki poziom artystyczny.

REKLAMA

– Co roku biorę udział w konkursie i też tak było w edycji 2019, razem ze znajomą złożyliśmy wymagane zdjęcia, zostały one opisane zgodnie z regulaminem, dołożyliśmy starań, czasu i zaangażowania w wykonanie fotografii, ich wywołanie i dostarczenie do urzędu miasta. W dniu rozstrzygnięcia konkursu dowiedzieliśmy się, że najwyżej ocenione zostały prace dwóch panów, których nazwiska od kilku lat powtarzają się na liście laureatów konkursu – mówi Artur.

Ustawiony konkurs?
Mężczyzna i jego znajoma wysłali pismo do dyrektora Wydziału Ochrony Środowiska UMT. – Nie damy wiary, nie jesteśmy w stanie przejść obojętnie obok faktu oraz nie zgadzamy się z tym, że co roku wygrywają te same osoby, choć z małymi zmianami miejsc na podium. Pisząc wprost, jest to oburzające i nieuczciwe wobec innych uczestników konkursu. Nie twierdzę, że akurat moja praca była najlepsza i zasługiwała na nagrodę, jednak prawidłowość panująca od kilku edycji fotograficznych zmagań nasuwa przypuszczenie, że konkurs może być ustawiony – denerwuje się Artur.
Zaapelował do dyrektora Kaczanowskiego o anulowanie dotychczasowych wyników konkursu, ponowny wybór oraz nagrodzenie przesłanych na konkurs zdjęć w sposób obiektywny, podanie do wiadomości publicznej składu konkursowej komisji oraz załączenie protokołu z jej obrad. Artur i jego znajoma w piśmie skierowanym do dyrektora prosili o wyjaśnienie, co jest powodem faworyzowania kilku osób, które począwszy od 3. edycji konkursu stale go wygrywają, a pozostałe są tylko tłem i poprawić mają statystyki dotyczące liczby uczestników.

Zakodowany fotograf
W odpowiedzi na list dyrektor Kaczanowski stwierdza, że dostarczone na konkurs zdjęcia opatrzone są jedynie pseudonimem wykonawcy, tytułem oraz datą i miejscem wykonania fotografii. Konkursowa komisja nie ma zatem dostępu do danych osobowych uczestników, ocenie podlegają fotogramy – pomysły na ich wykonanie oraz estetyczna jakość, nie zaś osoby biorące udział w konkursie. – Komisje w poszczególnych edycjach składały się z różnych osób, ja nie uczestniczyłem w rozstrzyganiu ubiegłorocznej edycji konkursu, ponieważ byłem na dłuższym urlopie. Nie ingerowałem w prace komisji i nie miałem wpływu na jej rozstrzygnięcia. Po powrocie z urlopu zapoznałem się ze złożonymi pracami, także tymi, które zyskały największe uznanie jurorów i uważam, że wyróżnione zostały najlepsze i najciekawsze fotogramy – wyjaśnia dyrektor Kaczanowski. I tłumaczy dalej, że decyzje komisji podawane są do publicznej wiadomości poprzez zamieszczenie wyników w prasie i na oficjalnej stronie internetowej urzędu. Wobec powyższego – twierdzi dyrektor – anulowanie dotychczasowych wyników konkursu nie jest możliwe. – Jeśli komuś nie podoba się formuła konkursu nie musi brać w nim udziału, niech swoich sił próbuje gdzie indziej – dodaje.
Autorzy pisma adresowanego do dyrektora Kaczanowskiego nie wierzą w jego zapewnienia, że konkursowa komisja nie ma dostępu do personalnych danych autorów zdjęć. – Skąd zatem w informacjach umieszczonych na stronie urzędu przed galą wręczenia nagród podane są nazwiska zwycięzców? Gdyby wierzyć panu dyrektorowi, wiadomość taka powinna zawierać jedynie pseudonimy artystów i tytuł pracy – dopowiada Artur. Kaczanowski odpiera jednak zarzut i twierdzi, że komisja wybiera najlepsze jej zdaniem prace, a potem dopiero ustala personalia wykonawcy.

Czy dyrektor coś wie?
Nie sposób wyciągnąć od dyrektora Kaczanowskiego informacji na temat puli nagród w konkursie, nie wie on również, ile dostają laureaci poszczególnych miejsc. – Pieniądze pochodzą z budżetu wydziału, piszemy także wnioski o dofinansowanie konkursu do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Ja się tym jednak osobiście nie zajmuję, jedna z pań, która ma to w zakresie obowiązków przebywa na macierzyńskim urlopie, druga jest na chorobowym zwolnieniu – wyjaśnia.
Tymczasem Artur kilka dni temu udał się do magistratu po odbiór należnego mu dyplomu za udział w konkursie i zdjęcie do niego zgłoszone. – Kiedy pani usłyszała moje nazwisko, przekazała mi dyplom i oznajmiła, że moje zdjęcie zaginęło, ale jak tylko się znajdzie wyśle mi je pocztą. Trudno mi uwierzyć w przypadek, że akurat moja praca się zagubiła, mam prawo przypuszczać, że ma to związek z pismem do dyrektora Kaczanowskiego – mówi mężczyzna.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o