Kursant nauczy się w domu

0
111
prawo-jazdy3
REKLAMA

Spore zmiany czekają przyszłych kandydatów na kierowców. Sejm proponuje bowiem, by kursanci mogli zdawać egzamin praktyczny w dowolnym, choć odpowiednio przystosowanym samochodzie, np. tym, w którym uczyli się jeździć. Największa rewolucja dotyczy jednak kursu teoretycznego i tego, co stanie się z bazą pytań egzaminacyjnych.Posłowie sugerują, aby kurs, który obecnie każdy kandydat przechodzi przed przystąpieniem do egzaminu, był nieobowiązkowy.
Oznacza to, że do państwowego testu z części teoretycznej będzie można przystąpić po nauczeniu się wymaganego materiału samodzielnie lub z pomocą szkoleń w dowolnej formie.
Pytania egzaminacyjne miałyby być dostępne na stronie internetowej.Najwięcej kontrowersji wzbudza pomysł z nieobowiązkowym kursem z teorii. Andrzej Nowicki, wicedyrektor Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Tarnowie, jest zwolennikiem różnych form przygotowania do egzaminu teoretycznego na prawo jazdy.
– Kursanci powinni mieć możliwość wyboru – zauważa. – Do egzaminu można przygotować się nawet w domu, jednak zanim kandydat na kierowcę rozpocznie jazdy pod okiem instruktora, musiałby zostać sprawdzony ze znajomości przepisów.
Wiceszef MORD jest także za udostępnieniem kandydatom na kierowców pytań egzaminacyjnych, które obecnie są tajne.
– Dawniej kursant nie musiał znać przepisów, bo uczył się gotowych kombinacji odpowiedzi na pamięć. Dzisiaj ma do wyboru filmy i rysunki prezentujące konkretne zagadnienia. Zna odpowiedź, jeśli wcześniej opanował niezbędny materiał. Nic się więc nie stanie, gdy baza pytań będzie jawna, bo kursant i tak musi posiąść daną wiedzę – twierdzi Andrzej Nowicki.Jednak właściciele szkół jazdy krytykują poselski pomysł. Oficjalnie mówią, że rząd chce wypuścić na drogi nieuków, a po cichu liczą straty.Jan Zaworski, współwłaściciel Auto Szkoły „Luz” w Tarnowie, tłumaczy, że obecnie kursy dają też wiedzę o tym, jak zachować się w określonych sytuacjach na drodze.
– Kursant nigdy sam nie nauczy się tego, co wyjaśniane jest podczas wykładów, bo Kodeks drogowy nie jest książką, którą można przeczytać i opowiedzieć – mówi. – Często kursanci nie rozumieją wielu przepisów i dopiero instruktorzy nauki jazdy potrafią je wytłumaczyć, bo opierają swoją wiedzę na praktyce i doświadczeniu. Propozycję zniesienia obowiązkowych kursów teoretycznych uważam za duże nieporozumienie. Uderzy ona w samych kursantów, którzy będą po prostu niedouczeni.
Frekwencja na wykładach w „Luzie” jest spora. We wszystkich zajęciach z teorii uczestniczy aż 99 proc. kursantów, wiele osób przekłada nawet obowiązki zawodowe na inne terminy, by tylko móc wziąć udział w szkoleniu.
– Wynika z tego, że kursy są dla nich bardzo przydatne – dodaje Jan Zaworski. – Czy szkoła straci finansowo, gdy szkolenia staną się nieobowiązkowe? Niekoniecznie. Kurs teoretyczny kosztuje najmniej, dużo więcej wydaje ośrodek na zatrudnianie instruktorów czy obsługę biura.
Zaworski dodaje, że 20 czy 30 proc. pytań z bazy egzaminu teoretycznego powinno być ujawnionych.
– Kursanci wiedzieliby, czego mogą spodziewać się na egzaminie, co pewnie poprawiłoby ich samopoczucie, bo teraz są bardzo zestresowani.
Najmniejszy problem będzie z przeprowadzaniem egzaminu praktycznego w aucie, w którym kursanci uczyli się jeździć. Taka możliwość już istnieje, w swoich samochodach zdają np. osoby niepełnosprawne. Auto jednak musi być sprawne technicznie i przed egzaminem trzeba je wyposażyć w kamery rejestrujące przebieg sprawdzianu.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments