Magistrat tnie wydatki dla bezdomnych zwierząt

0
210
W tegorocznym budżecie Tarnowa zapisano zaledwie 10 tys. zł na sterylizację i leczenie bezdomnych psów i kotów. To mniej o 200 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym. Przedstawiciele organizacji działających na rzecz czworonogów biją na alarm, zarzucając władzom miasta zaniedbywanie zwierząt. Magistraccy urzędnicy odpierają zarzuty twierdząc, że mniejsze dofinansowanie wynika z oszczędności, ale psy i koty mają zapewnioną odpowiednią opiekę.
Kiedy dwa lata temu po protestach obrońców zwierząt władze Tarnowa zdecydowały się podnieść kwotę dofinansowania sterylizacji i leczenia bezdomnych czworonogów z 15 do 30 tys. zł, wydawało się, że w przyszłości pieniądze na ten cel będą jeszcze większe. Nic bardziej mylnego. W tegorocznym budżecie Tarnowa zarezerwowano zaledwie 10 tys. zł. Oburzenia nie ukrywa Krzysztof Giemza, prezes tarnowskiej Fundacji Zmieńmy Świat, zarzucając prezydentowi i radnym zaniedbywanie bezdomnych psów i kotów.
– W ubiegłym roku na sterylizację zwierząt miasto przeznaczyło 30 tys. zł, więc dla trzech organizacji przypadało po 10 tys. zł. Teraz magistrat zmniejszył pulę do 10 tys. zł dla wszystkich. To skandal! 
Taka kwota wystarczy nam maksymalnie na miesiąc. Jestem zbulwersowany postawą prezydenta Romana Ciepieli, który w mojej opinii w ogóle nie rozumie, na czym polega prawidłowa opieka nad zwierzętami – denerwuje się Krzysztof Giemza.
W Tarnowie kastracja kota kosztuje ok. 130 zł, sterylizacja kotki – 190 zł. Z kolei kastracja psa ponad 300 zł.
Zdaniem Giemzy dofinansowanie powinno wynosić około 50 tys. zł, aby sterylizacja i leczenie bezdomnych zwierzaków było prowadzone na odpowiednim poziomie. – Coraz więcej miast zwiększa pieniądze na ten cel. Jestem zawiedziony naszymi radnymi, którzy na przedwyborczych spotkaniach deklarowali czworonogom swą pomoc, a w tym roku nie zrobili nic, aby przeznaczyć większą kwotę. Przede wszystkim zawiedziony jestem postawą Tomasza Olszówki, który stawia budki lęgowe dla ptaków, walczy o ochronę jeży, a w sprawie obniżenia dotacji na sterylizację zwierząt nie podejmuje żadnego działania. Argumentacja władz miasta, że taki krok spowodowany jest oszczędnościami, zupełnie do mnie nie przemawia. W Tarnowie prowadzone są różne inwestycje, niektóre kompletnie nieprzemyślane, wydaje się na nie duże kwoty, a na zwierzęta brakuje pieniędzy. W ten sposób nasza praca z ostatnich lat pójdzie na marne. W niektórych rejonach miasta utrzymaliśmy populację kotów na stałym poziomie, ale teraz ponownie się ona zwiększy.
Radny Tomasz Olszówka twierdzi, że w tym roku priorytetem jest walka ze smogiem, dlatego w budżecie miasta zarezerwowano m.in. 150 tys. zł na zakup drona antysmogowego. – Wszystkim radnym zależy na dobru zwierząt. Musieliśmy jednak ze względów oszczędnościowych zmniejszyć dofinansowanie na sterylizacje. Nie oznacza to, że w przyszłym roku kwota nie zostanie kilkakrotnie podwyższona. Jestem miłośnikiem zwierząt i uważam, że także tarnowskie schronisko powinno zmienić lokalizację. Musimy przygotować projekt z prawdziwego zdarzenia i postarać się o unijne wsparcie na realizację tego przedsięwzięcia.
Miejscy urzędnicy uważają, że 10 tys. zł na sterylizację i leczenie zwierząt w zupełności wystarczy. W magistracie słyszymy, że fundacje same powinny zbierać pieniądze na potrzeby czworonogów, a nie prosić o nie w urzędzie.
– Fundacje zarzucają, że nie opiekujemy się zwierzętami, ale nie biorą pod uwagę, jak bardzo zwierzętom pomagamy – przekonuje Stefan Piotrowski, zastępca dyrektora Wydziału Infrastruktury Miejskiej Urzędu Miasta Tarnowa. – Mamy azyl dla czworonogów, na który każdego miesiąca przekazujemy 20 tys. zł stawki ryczałtowej. Opiekujemy się porzuconymi zwierzętami gospodarskimi lub takimi, którym dzieje się krzywda. Żadna sąsiadująca z Tarnowem gmina nie wybudowała do tej pory azylu, tylko korzysta z naszego.
Z naszych wyliczeń wynika, że utrzymanie jednego zwierzaka kosztuje dziennie ok. 5,80 zł.
Stefan Piotrowski nie ma wątpliwości, że liczba wykonywanych w ostatnich latach sterylizacji (około 300 rocznie) jest wystarczająca. Jestem przekonany, że zmniejszenie dotacji nie spowoduje, że z dnia na dzień zacznie przybywać bezdomnych zwierząt. Co prawda przeznaczone w ubiegłym roku na ten cel 30 tys. zł w całości zostało wykorzystane, jednak przez wiele lat fundacje otrzymywały z budżetu miasta około 10 tys. zł i też nie było problemu. Sprawa powróci jeszcze w marcu, kiedy radni będą debatować nad programem opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt. Niewykluczone, że pula zostanie zwiększona.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o