Mało nas… wyrzuca śmieci

0
109
smietnik
REKLAMA

Składanie tzw. deklaracji śmieciowych, niezbędnych do ustalenia wysokości opłat za odbiór śmieci, szło dość opornie. Należało w nich określić, czy decydujemy się na segregację odpadów, czy też nie, oraz podać, ile osób zamieszkuje dany lokal.
– Na koniec grudnia mieliśmy 16 187 mieszkańców, a po zebraniu deklaracji, czyli na dzień 1 lipca, kiedy zaczęła obowiązywać nowa ustawa śmieciowa, okazało się, że jest ich 14 520. Oznacza to spadek o 10,3 proc., a konkretnie o 1 667 osób – wylicza Janusz Galas, prezes Miejskiego Zarządu Budynków w Tarnowie.

REKLAMA

Ta spadkowa tendencja dotyczy całego miasta. 113 241 osób – tylu mieszkańców liczył Tarnów, gdy kończył się rok 2012. Obecnie, jeśli wziąć pod uwagę deklaracje śmieciowe, to tarnowian jest nieco ponad 90 tysięcy. Skąd taka różnica?
– Opłata za odbiór śmieci nie jest liczona od „duszy”. Meldunek nie ma nic wspólnego z nową ustawą – wyjaśnia Krzysztof Kluza, dyrektor Tarnowskiego Organizatora Komunalnego. – Lokatorzy mieli obowiązek podać liczbę osób faktycznie mieszkających pod danym adresem, a nie zameldowanych. Jeżeli ktoś minął się z prawdą, powinien liczyć się z konsekwencjami wynikającymi z prawa karnego skarbowego. Przypadki budzące wątpliwości będą weryfikowane. TOK zapowiada kontrole straży miejskiej, a nawet policji. – Gdy okaże się, że w konkretnym mieszkaniu było dotychczas zameldowanych na przykład pięć osób, a w deklaracji figuruje jedna, to musi to budzić zastanowienie. Taki adres przekażemy odpowiednim służbom, żeby wszystko sprawdziły na miejscu.
W Tarnowie miesięczna opłata za śmieci od osoby wynosi 15 zł, chyba że zbiórka odpadów prowadzona jest selektywnie, wtedy koszt spada do 9,90 zł.
– Meldunek nie jest jednoznaczny z zamieszkiwaniem. Sporo osób pracuje przecież zagranicą, wielu młodych ludzi studiuje poza Tarnowem. W nowej sytuacji zapewne większość mieszkańców zweryfikowała swoje dane, tym bardziej że opłaty znacznie wzrosły. Przedtem było to niecałe 6 zł od osoby. Jednak z tego samego powodu niektórzy mogli zataić rzeczywistą liczbę lokatorów. To również bierzemy pod uwagę – dodaje Janusz Galas. – Sądzę, że za kilka miesięcy sprawa się unormuje, a już teraz niektórzy sąsiedzi chętnie dzielą się swoimi obserwacjami.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments