Mandat za piwko pod chmurką

0
121
REKLAMA

Picie alkoholu na skwerach, w parkach czy na miejskich placach staje się coraz kosztowniejsze, bo zdecydowanie częściej kończy się mandatem. Średnio o 25 proc. wzrosła liczba tego typu wykroczeń. W 2011 roku strażnicy miejscy w całym kraju złapali ponad 324 tys. osób na popijaniu alkoholu w niedozwolonych miejscach, z tego 167 tys. osób pouczyli, a 151 tys. wystawili mandaty na kwotę blisko 9 mln zł.
Tarnów nie jest pod tym względem wyjątkiem. Do końca lipca br. tarnowscy strażnicy otrzymali 579 zgłoszeń od mieszkańców, którzy zauważyli osoby popijające alkohol w niedozwolonych miejscach, w analogicznym okresie roku ubiegłego takich zawiadomień było 498. W tym samym czasie strażnicy ukarali za picie pod chmurką 689 osób (w 2011 – 423 osoby), pouczyli o niewłaściwym zachowaniu 379 delikwentów (w 2011 – 222) oraz wystawili 17 wniosków o ukaranie do sądu (w ubiegłym roku było ich tylko 11). Do wytrzeźwienia odwieźli aż 775 osób, w siedmiu miesiącach 2011 – około 300.
Dlaczego rośnie liczba osób złapanych na piciu alkoholu w miejscach niedozwolonych? Strażnicy otrzymują więcej zgłoszeń od mieszkańców, a ponadto mają niepisaną umowę z policjantami, że sprawy dotyczące spożywania napojów wyskokowych w parkach i na ulicach należą właśnie do nich.
Kogo można najczęściej złapać na popijaniu trunków na skwerach w centrum Tarnowa i miejskiej Starówce? W 99 proc. są to mężczyźni, panie pojawiają się tylko incydentalnie. Dominują bezdomni lub bezrobotni, niektórzy notorycznie spędzają w ten sposób wolny czas, a stałych bywalców miejskich ławek i bram strażnicy już dobrze znają.
Najbardziej popularnym miejscem picia na świeżym powietrzu jest Plac św. Anny, podobną „sławę” ma Plac Ofiar Stalinizmu, bramy przy ul. Lwowskiej, np. w kamienicy nr 22, oraz przy ul. Westerplatte lub w pobliżu sklepów z alkoholem. Zwolennicy popijania w bliskości Rynku zazwyczaj usadawiają się na Placu Kazimierza, w Pasażu Tertila bądź na ławkach w rynkowych podcieniach. – Zazwyczaj są spokojni – nie zakłócają porządku, nie są nachalni czy natrętni wobec przechodniów. Nie są też sprawcami kradzieży czy rozbojów – twierdzi Tadeusz Pawlik, komendant tarnowskich strażników.
Inni zwolennicy picia pod chmurką gromadzą się na osiedlach, na ławkach w pobliżu bloków lub na placach zabaw. Tam usadawiają się młodzi ludzie, którzy hałasują i często rzucają wulgaryzmami, w efekcie mieszkańcy okolicznych bloków telefonują po strażników.
Miejsca, w których obowiązuje zakaz spożywania alkoholu, to miejskie ulice, place oraz parki i skwery. Jednak lista może być dłuższa, gdy np. spółdzielnie mieszkaniowe zastrzegają w swoich regulaminach, że nie wolno pić również w klatkach schodowych bloków.
Wyjątkiem są piwne ogródki czy inne rejony specjalnie wyznaczone, dlatego pod tarnowskim Ratuszem można popijać piwo w ogródku kawiarnianym, natomiast narazimy się na mandat, gdy z butelką usiądziemy na ławce w podcieniach lub na chodniku. – Wyjątkiem są oczywiście organizowane imprezy, gdy jest zezwolenie na podawanie alkoholu – zaznacza szef strażników.
Co grozi, gdy straż miejska zastanie kogoś popijającego w miejscu zakazanym? Mandat, pouczenie albo wniosek o ukaranie kierowany do sądu. Strażnik może wlepić mandat od 20 do nawet 500 złotych. Z pewnością nie zostaniemy zatrzymani, gdy będziemy wracać po jednym piwie do domu, straż może odwieźć do wytrzeźwienia osoby, które stwarzają zagrożenie dla siebie i innych lub wywołują zgorszenie w miejscu publicznym.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o