Mandaty w stanie epidemii

0
243
tarnow_policjanci-wykroczenie
REKLAMA

Mnożą się kary za nieprzestrzeganie restrykcji wynikających z rozporządzenia rządu z 25 marca o ogłoszeniu stanu epidemii. Policja poucza niefrasobliwych, ale i wlepia kilkusetzłotowe mandaty za lekceważenie zakazu przemieszczania się bez uzasadnionej potrzeby i gromadzenia w miejscach publicznych. Tarnowscy stróże prawa interweniowali już tysiące razy, pouczając i nakładając mandaty do wysokości 500 złotych. W ubiegłym tygodniu wpływy z mandatów za lekceważenie rygorów stanu epidemii przekroczyły w tarnowskiej komendzie 30 tysięcy złotych.
Niektórzy prawnicy wskazują, że ograniczenia wolności i praw jednostki stoją w sprzeczności z Konstytucją RP i brak też wyraźnego przepisu, który można by zastosować wobec osób łamiących wspomniane zakazy. Uważają, że stan epidemii, który nie jest w rozumieniu ustawy stanem nadzwyczajnym, powinien zakładać relatywnie mniejszy zakres ograniczeń praw i wolności. Nie można zatem, bez formalnego wprowadzenia stanu nadzwyczajnego, zakazywać wychodzenia z domu i korzystania z różnych form rekreacji.
Rzecznik Praw Obywatelskich twierdzi między innymi, że zakaz wstępu do lasów nie ma podstawy prawnej i apeluje do ministra środowiska o uchylenie tej decyzji. – Niesubordynacja części społeczeństwa nie może wpływać na zakazy dla osób przestrzegających prawa. Nierozsądne zachowania niektórych osób nie mogą ograniczać wszystkich, tym bardziej gdy chodzi o korzystanie z podstawowych praw i wolności, takich jak wolność poruszania się, prawo do korzystania ze środowiska, jak i dbałości o własne zdrowie – także psychiczne – napisano w komunikacie RPO.

REKLAMA

Plotki o interwencjach
Wątpliwości natury prawnej ma także prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości, który w niedawnym wywiadzie dla TEMI mówił…
– Z całą pewnością szereg tych obostrzeń nie ma jednoznacznego umocowania prawnego. Poza tym mamy do czynienia (o czym często można przeczytać w internecie) z naciąganiem przez policję przepisów i nakładaniem na obywateli kar niewspółmiernych do ich zachowań. Nie brak też sprzeczności i niekonsekwencji, wprowadzono np. zakaz wstępu do lasów państwowych, a do prywatnych już nie. Pozamykano parki, bulwary, ale nie wiadomo, czy wszystkie tereny, gdzie są nakładane mandaty obejmuje zakaz wstępu i tak dalej…
Z pojawiającymi się zarzutami pod adresem mundurowych – którzy przesadnie egzekwują rządowe zakazy – polemizuje Paweł Klimek, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie.
– Słyszałem różne plotki o policyjnych interwencjach, o tym, że policjanci karzą np. kierowców podjeżdżających na myjnie samochodowe. Nic takiego nie znajduje potwierdzenia, o niczym takim nie wiem. Nasi funkcjonariusze nie przejawiają nadgorliwości, działają zgodnie z prawem i rozsądkiem – podkreśla. – Zgodnie z rządowym rozporządzeniem egzekwujemy prawo w oparciu o artykuły 54 i 116 kodeksu wykroczeń, które odnoszą się do przepisów porządkowych i nakazów w stosunku do „nosicieli zarazków”. Korzystamy także z artykułów 160, 161 i 165 kodeksu karnego, w których mowa o odpowiedzialności osoby zarażonej i narażającej świadomie innych na chorobę. W obecnej sytuacji dotyczy to osób przebywających w domowej kwarantannie. Jeśli przyłapiemy kogoś na łamaniu reguł izolacji, kierujemy wniosek do sanepidu, który wymierza karę. To zdarza się na naszym terenie niezmiernie rzadko, dotąd mieliśmy dwa przypadki zlekceważenia przepisów na 893 adresy objęte kontrolą.

Trzeźwy koń, pijani jeźdźcy
Te informacje rzecznika pochodzą z ubiegłego tygodnia. Zapewnia on, że koledzy z policyjnej służby zachowują podczas interwencji „zdrowy rozsądek i logiczne podejście”. Nie zatrzymują pojedynczych rowerzystów, czy biegaczy i spacerowiczów. – Nie spieszymy się z mandatami, gdzie możemy pouczamy i napominamy, ale są sytuacje wymagające stanowczych reakcji…
W okolicach Ciężkowic zatrzymano dziewiętnastolatka, który rozbił samochód prowadząc go w stanie nietrzeźwym. Jak się okazało, powinien przebywać w domowej kwarantannie, ale nie wytrzymał presji. Z kolei w jednym z gospodarstw pod Tarnowem kilku mężczyzn urządziło sobie zakrapianą biesiadę, a kiedy zaszumiało im w głowach próbowali ujeżdżać pociągowego konia. Jednego z nich koń zrzucił z grzbietu, wystraszony uciekł i długo biegał po wsi. Każdy z pięciu pijanych „jeźdźców” został ukarany pięćsetzłotowym mandatem. Policja wystawiła też mandaty dwóm mężczyznom z Podkarpacia, którzy przyjechali do tarnowskiego komisu samochodowego z zamiarem kupna auta. Za złamanie zakazu podróżowania w czasie epidemii zapłacili obaj łącznie sześćset złotych. Kolejnego mieszkańca województwa podkarpackiego zatrzymano w Dąbrowie Tarnowskiej. Dojechał tam… na rolkach, pokonując w ten wyczynowy sposób blisko 20-kilometrowy dystans. Ta szkodliwa fantazja kosztowała młodego mężczyznę sto złotych grzywny.
– Rygory stanu epidemii wszystkim doskwierają, ale tylko zdyscyplinowanie uchronić nas może przed najgorszym. Policja ma za zadanie tego dopilnować i zgodnie z prawem będziemy to czynić – podsumowuje Paweł Klimek.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o