Marzenia o motoarenie

0
85
Przez dziesiątki lat żużlowcy i piłkarze koegzystowali na jednym obiekcie. Czy teraz to niemożliwe?

„Tarnowscy żużlowcy wracają do ekstraligi! Gratuluję. W budżecie miasta na 2018 r będą środki na przebudowę stadionu” – właśnie ten wpis na Facebooku prezydenta Romana Ciepieli na nowo rozpalił dyskusję środowisk sportowych w Tarnowie w kwestii przyszłości obiektu w Mościcach i tego, czy jest szansa, by modernizację rozpocząć i skończyć w terminie, który pozwoli na uzyskanie odpowiedniej zgody od żużlowej ekstraligi. Nie ma wątpliwości, że tak, jak jest… być już nie może. W związku z tym są obawy, że ślamazarne tempo prac nad projektem przebudowy może ostatecznie zamknąć drogę do rozgrywania zawodów żużlowych w Mościcach.
– Przez ostatnie kilka lat mieliśmy do czynienia raczej ze spychoterapią w kwestii budowy czy też modernizacji stadionu – komentuje były żużlowiec Robert Wardzała. – Mam wrażenie, że teraz doszliśmy do ściany i nie ma już odwrotu. Władze miasta czekały z konkretną decyzją co do przyszłości stadionu do ostatniej chwili, konkretnie na to, czy uda się uzyskać awans. Obawiam się, że to za późno, żeby zdążyć z pracami.
Prezydent uspokaja w ostatnim oświadczeniu, że wszystko idzie zgodnie z planem i nie ma powodów do paniki. „Miasto dołoży wszelkich starań, by inwestycja została zrealizowana w możliwie krótkim czasie. Szczegółowe ustalenia w tej sprawie zostaną podjęte na etapie przygotowywania przetargu”.
– Uważam, że prezydenckie obietnice są puste – mówi Michał Ligęski, były członek Rady Sportu, doradczego ciała przy prezydencie Tarnowa. – Świadczy o tym choćby tempo tych prac i brak współpracy ze środowiskami sportowymi w kwestii koncepcji obiektu żużlowego czy piłkarskiego.
Pojawiają się głosy, że miasto powinno postarać się o dwa obiekty: jeden dla żużlowców, a drugi dla piłkarzy, bo godzenie tych dwóch dyscyplin na jednym stadionie jest… nie do pogodzenia.„Można powiedzieć, że występuje konflikt interesów. Przejawia się to chociażby poprzez brak możliwości odbywania treningów przez piłkarzy na boisku, na jakim kilka dni później rozegrają mecz ligowy, ponieważ w tym samym czasie odbywają się treningi żużlowców” – czytamy w piśmie władz Unii Tarnów.
O to, by oddzielić żużlowców od piłkarzy, apeluje radny Kazimierz Żurowski. Proponuje, by piłkarzy przenieść na obiekt przy Ulicy Piłsudskiego, a w Mościcach wybudować motoarenę przeznaczoną tylko dla sportów żużlowych. Koncepcja powoduje natychmiastową reakcję piłkarzy: brak monitoringu, jedna droga wejścia na stadion, kwestia usytuowania kas, szatni, budka dla spikera na wysokości linii bramkowej, a nie na środku boiska, brak sektora dla kibiców gości, brak zadaszenia na trybunie – to lista warunków, których zdaniem działaczy sekcji piłkarskiej Unii Tarnów nie spełnia stadion, aby mogły rozgrywać się tam mecze trzecioligowe.
Na list radnego w tej sprawie odpowiedzieli miejscy urzędnicy. Podkreślają, że o remoncie stadionu dyskutowano przez kilkanaście miesięcy, wypowiedzieli się wszyscy zainteresowani i ustalono, że powstanie jeden stadion piłkarsko‑żużlowy. Ich zdaniem sprawą podstawową jest szybkie wybudowanie stadionu, bo jeżeli znowu rozpocznie się dyskusję na ten temat, to terminy się odwleką i nie wiadomo, kiedy ruszą prace. A według magistratu przetarg na remont obiektu powinien być ogłoszony jak najszybciej.
– Jaką mamy pewność, że przebudowa stadionu nie będzie wyglądać podobnie jak modernizacja hali Jaskółka? – pyta Michał Ligęski – Opinia publiczna dowiaduje się co rusz o kolejnych niespodziankach związanych z inwestycją. Tarnowianie ukuli nawet termin „tarnowska inwestycja” na określenie inwestycji źle zaplanowanej i przeprowadzonej. Tarnów „wzbogacił się” już o niewymiarowe boisko do gry w piłkę nożną, dwie tartanowe bieżnie, z których żadna nie ma ośmiu torów. Co interesujące, planuje się budowę kolejnej bieżni – oczywiście również niespełniającej kryteriów do przeprowadzenia profesjonalnych zawodów sportowych.
– Mam wrażenie, że miasto po prostu nie chce nic zrobić, żeby rozwiązać problemy sportowców w Tarnowie – dodaje Michał Żurowski, przedstawiciel Unii Tarnów. – W mieście mamy ponad tysiąc dzieciaków, które regularnie trenują piłkę nożną, ale jest za mało miejsca na normalny trening. Dwa obiekty, jakie powstały ostatnio, to nadal kropla w morzu potrzeb. To samo dotyczy drużyny piłkarskiej seniorów. Nikt przecież nie mówi o budowie stadionu na 10 tysięcy miejsc, bo takiego nie potrzebujemy, wystarczy obiekt na wzór tego, który powstał w Nowym Targu. Kosztował około 12 milionów. A miasto wydaje bez sensu 60 mln złotych na reanimację hali Jaskółka na aż 6 tys. miejsc, choć przez ostatnie 20 lat był problem, aby wypełnić ją w połowie. To jest nieracjonalne i nieekonomiczne.
Podobne niespodzianki, jak w przypadku budowy hali Jaskółka, mogą przytrafić się w związku z modernizacją stadionu żużlowego.
– To jest bardzo stary obiekt – mówi Robert Wardzała. – Może okazać się, jak w przypadku hali, że konstrukcja jest inna, niż się spodziewamy. Nie ma żadnej pewności, że ostateczny kosztorys zamknie się w planie i że nie trzeba będzie znowu prosić o dodatkowe pieniądze.
Na przebudowę stadionu zapewniono w budżecie miasta około 40 mln złotych (2018‑2019). Decyzję o rozpoczęciu przebudowy będą musieli zaakceptować radni.
Robert Wardzała przyznaje, że po ostatnim spotkaniu z prezydentem w sprawie przebudowy stadionu nie ma pojęcia, jak ostatecznie miałby on wyglądać.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o