Maseczki szkodzą czy pomagają?

0
1836
policja-kontrola-maseczek
Policja wlepia kilkusetzłotowe mandaty za lekceważenie zakazu gromadzenia się, a od miesiąca także za brak maseczki na twarzy | Fot. Paweł Topolski

Przybywa kar za nieprzestrzeganie rygorów sanitarnych wynikających z rozporządzenia rządu o ogłoszeniu stanu epidemii z 25 marca. Policja poucza, ale i wlepia kilkusetzłotowe mandaty za lekceważenie zakazu gromadzenia się, a od miesiąca także za brak maseczki na twarzy. W ubiegłym tygodniu wpływy z mandatów za lekceważenie rygorów stanu epidemii przekroczyły w tarnowskiej komendzie 60 tysięcy złotych.
– Od momentu obowiązywania stanu epidemii, nasi policjanci nałożyli 375 mandatów karnych za nieprzestrzeganie sanitarnych rygorów, na łączną sumę blisko 61 tysięcy złotych – informował w ubiegłym tygodniu Paweł Klimek, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie. – Czterdziestoma mandatami ukarano osoby nienoszące masek lub innych osłon, jakimi od 16 kwietnia należy obowiązkowo zakrywać twarz w miejscach publicznych. Do tej powinności ludzie podchodzą bardzo niefrasobliwie. W okresie trwania epidemii skierowaliśmy dotychczas do sądu 71 wniosków o ukaranie za ostentacyjne lekceważenie obowiązku noszenia maski. Co szóste pouczenie dotyczyło także braku maseczki na twarz lub jej niedbałego noszenia.

Mundurowi kierują też wnioski o ukaranie do Powiatowego Inspektoratu Sanitarnego jeśli przyłapią kogoś na łamaniu reguł czasowej izolacji. To zdarza się w naszym regionie niezmiernie rzadko. Dotąd tarnowska policja skierowała do sanepidu cztery wnioski o ukaranie osób zobowiązanych przebywać na kwarantannie domowej. Jedną z nich sanepid ukarał grzywną w wysokości 10 tys. zł za opuszczenie miejsca przymusowej izolacji; pozostałe trzy osoby czekają na rozstrzygnięcie w swojej sprawie.
Obecne restrykcje istotnie ograniczają naszą wolność. Nie brak opinii, że stan epidemii, który nie jest w rozumieniu ustawy stanem nadzwyczajnym, powinien w mniejszym zakresie ograniczać prawa i wolności obywatelskie. A policjanci nie powinni nadużywać swoich uprawnień…
– Zgodnie z rządowym rozporządzeniem egzekwujemy prawo w oparciu o artykuły 54 i 116 kodeksu wykroczeń, które odnoszą się do przepisów porządkowych i nakazów w stosunku do „nosicieli zarazków”. Korzystamy także z artykułów 160, 161 i 165 kodeksu karnego, w których mowa o odpowiedzialności osoby zarażonej i narażającej świadomie innych na chorobę – przypomina P. Klimek.

Jest całkiem spora grupa osób, które nie muszą męczyć się pod maseczką i mogą oddychać pełną piersią. Należą do nich: dzieci do lat czterech, osoby mające problemy z oddychaniem (nie muszą one okazywać zaświadczenia, czy orzeczenia lekarskiego), osoby niesamodzielne, które nie są w stanie same założyć i zdjąć maseczki, osoby podróżujące autem, jeżeli razem mieszkają, osoby jadące razem z dzieckiem do czwartego roku życia, osoby pracujące, które nie mają kontaktu z ludźmi z zewnątrz (jeżeli bezpośrednio obsługują interesantów lub klientów, muszą zakładać maseczkę), kierowcy zbiorowego transportu publicznego oraz przewoźnicy prywatni pod warunkiem, że są odgrodzeni odpowiednio od pasażerów, osoby duchowne sprawujące obrzędy religijne, rolnicy podczas pracy w gospodarstwie, żołnierze, funkcjonariusze kontrwywiadu i wywiadu w czasie pełnienia swoich funkcji.
Do osób, które nie mają problemu z maseczką dodać trzeba ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, który na początku maja, w rozmowie z jedną ze stacji przyznał, że nie nosi maseczki, bo… nie ma objawów choroby. Co mają o tym sądzić obywatele? Co by to było, gdyby przykład Ł. Szumowskiego stał się zaraźliwy? Minister nie dość, że daje narodowi zły przykład, to sam sobie zaprzecza. Przekonywał przecież w kwietniu, że maski powinni nosić wszyscy, żeby nieświadomie (chorując bezobjawowo) nie zarażać innych.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o