Miasto chce łączyć klasy. Rodzice protestują

0
240

Tarnowski magistrat przygotowując plan organizacyjny kolejnego roku szkolnego przewidywał likwidację około 20 klas w szkołach podstawowych i rozdzielenie uczęszczających do nich dzieci do innych oddziałów. Projekt spotkał się z protestami rodziców uczniów, których poparli radni z Komisji Oświaty Rady Miejskiej Tarnowa. – Dla niewielkich w skali budżetu oszczędności nie warto robić zamieszania, które odbije się negatywnie na dzieciach – komentuje jej przewodnicząca Grażyna Barwacz.

Racje urzędników
Bogumiła Porębska, dyrektorka Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Tarnowa przedstawia racje magistratu: ‑Tego typu projekty organizacji pracy szkół przygotowujemy rokrocznie i nie jest to pierwszy raz, kiedy zmuszeni jesteśmy łączyć klasy. Taka jest przecież rola organu prowadzącego, aby przestrzegać ustalonych limitów. Proponowane zmiany powinny dać miastu oszczędności w postaci około miliona trzystu tysięcy złotych.
Ireneusz Kutrzuba, rzecznik prasowy prezydenta Tarnowa dodaje: – Nie ma jakichś odgórnych projektów łączenia klas. O tym, co dzieje się w szkole decyduje dyrektor, który może dowolnie kształtować arkusze organizacyjne, ale z zachowaniem zasad wynikających z obowiązujących przepisów oraz biorąc pod uwagę stan szkolnych finansów. Dyrektorzy mają określony budżet na funkcjonowanie szkoły i muszą się w nim zmieścić. W budżecie miasta nie ma ekstra pieniędzy na oświatę, dlatego władze Tarnowa regularnie przypominają dyrektorom o dyscyplinie finansowej. Oczywiście władze miejskie chciałyby, aby w tarnowskich szkołach klasy były jak najmniejsze, ale realia są, jakie są i na razie nic nie wskazuje na to, aby miały się zmienić. – I przytacza ministerialne wytyczne. Liczbę uczniów w klasach I‑III szkół podstawowych reguluje rozporządzenie ministra edukacji – to maksimum 25 uczniów, z możliwością zwiększenia do 26 dzieci. 27. dziecko powoduje podział oddziału na dwie klasy.
Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej nie określa natomiast liczby uczniów w klasach IV – VIII szkół podstawowych. Powinna ona zostać określona w statucie szkoły oraz w zatwierdzonym arkuszu organizacyjnym, co wiąże się z koniecznością zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków nauki. W klasach tych pożądane jest 28 osób, dyrektor może liczbę uczniów zwiększyć.

Rodzice wiedzą swoje
To racje urzędników magistratu, ale protestujący rodzice też mają swoje zdanie i trudno się im dziwić, stawką jest bowiem dobro ich dzieci. Napięta sytuacja panuje w Szkole Podstawowej nr 15 w Tarnowie. – O sprawie dowiedzieliśmy się przypadkowo, nauczyciele w innych klasach powiedzieli rodzicom na grudniowych zebraniach, że w szkole będą „rozbiórki”. Szczegóły planów poznaliśmy w miniony poniedziałek, na zebraniu które sami „wywalczyliśmy – mówi Sylwia Rojek, mama jednego z uczniów.
W „piętnastce” miałaby zostać zlikwidowana jedna klasa piąta i jedna szósta, a dzieci przeniesione do innych, równoległych oddziałów w tej placówce. – Do klas, które mają ulec likwidacji uczęszczają także dzieci z orzeczeniami lekarskimi, wymagające specjalnej opieki pedagogicznej. Dla nich taka zmiana z pewnością nie będzie korzystna. Jeżeli już trzeba zmniejszyć liczbę oddziałów w szkole, to można nieco ograniczyć nabór do klas pierwszych w roku szkolnym 2020/2021. Zamiast zakładanych czterech oddziałów, zorganizować trzy. Tym bardziej, że nie wiadomo, jak nabór będzie przebiegał i czy będzie aż tyle dzieci, by zapełniły cztery oddziały klas pierwszych. Najgorsze, że nad naszymi głowami odbywa się jakiś ping pong. Szefowa miejskiej edukacji mówi, że musi realizować polecenia urzędu miasta, a w magistracie słyszymy, że szkołą zarządza dyrektor i organizacja placówki leży w jego kompetencjach – dodaje nasza rozmówczyni.

Co zrobi prezydent?
Grupa rodziców z kilku tarnowskich szkół podstawowych wybrała się na zaplanowane w czwartek, 5 marca, posiedzenie Komisji Oświaty Rady Miejskiej Tarnowa. Gościem obrad był dyrektor tarnowskiej delegatury Kuratorium Oświaty w Krakowie Artur Puciłowski, który powołując się na przykłady innych gmin stwierdził, że Tarnów powinien zapewnić uczniom jak najlepsze warunki i poparł stanowisko rodziców.
Podobne zdanie wyraża także przewodnicząca komisji oświaty, radna Grażyna Barwacz: – W klasach planowanych do likwidacji uczą się dzieci, które kilka lat temu rodzice posłali do szkół w wieku sześciu lat, do czego ówczesny rząd bardzo zachęcał. Obiecano im wtedy szczególną troskę i dbałość o to, aby kształciły się w jak najlepszych warunkach. Nie można im teraz tych warunków pogarszać, w końcu jest coś takiego, jak ciągłość i odpowiedzialność władzy. I dlatego też alternatywny projekt przedstawiony podczas naszych obrad przez dyrektor Porębską dotyczący zwolnień grupy nauczycieli wspomagających, pracujących z dziećmi z orzeczeniami lekarskimi, także jest nie do przyjęcia.
W efekcie przeprowadzonego głosowania komisja sformułowała wniosek do prezydenta o zaniechanie planów łączenia klas. – Szczerze mówiąc byłam przekonana, że magistratowi chodzi o dużo większe oszczędności. Dla kwoty rzędu miliona trzystu tysięcy złotych nie warto robić zamieszania, które odbije się negatywnie na dzieciach – puentuje Grażyna Barwacz.
– Radni mają zwrócić się do prezydenta, aby znalazł pieniądze do dołożenia szkołom podstawowym, co pozwoli dyrektorom tworzyć mniejsze klasy. Gdy te propozycje w oficjalnym piśmie wpłyną do urzędu, wówczas będziemy się mogli na ich temat wypowiedzieć – wyjaśnia Ireneusz Kutrzuba.
Warto podkreślić, że łączenie klas i tym samym ich powiększanie krytykują psychologowie dziecięcy. Podkreślają, że takie działania powodują większy stres, który może mieć wpływ na późniejsze wyniki w nauce. Ponadto zwiększenie liczby uczniów w klasie zmniejsza bezpieczeństwo, w mniejszych oddziałach łatwiej o nawiązanie między uczniami koleżeństwa i przyjaźni, bo bardziej kameralna atmosfera temu lepiej sprzyja.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o