Mleko się rozlało w czasie zarazy

1
1763
W firmie mleczarskiej „Mlektar” w Tarnowie trwa normalna produkcja, ale zagrożeń nie brakuje | Fot. Tadeusz Koniarz
REKLAMA

W okresie globalnej epidemii wylała rzeka mleka. Zmalał popyt na masło i śmietanę. W firmie mleczarskiej „Mlektar” w Tarnowie mimo to trwa normalna produkcja, ale zagrożeń nie brakuje. To nie tylko nadmiar surowca, ale i codzienny lęk przed koronawirusem. Pojawienie się go w tej branży byłoby groźne nie tylko dla załogi, z powodów zdrowotnych, ale i dla marki zakładu.
Wystarczy szybka lektura portali branżowych, przeznaczonych dla mleczarzy i rolników, by zorientować się, że globalna epidemia wpędziła przemysł mleczarski w duże kłopoty. Cena masła sprzedawanego przez zakłady w naszym kraju spadła o niemal 30 proc., śmietany o 27 proc., a serów dojrzewających o 7-8 proc. Epidemia zmniejszyła popyt na te produkty, w dużym stopniu odbiło się to także na eksporcie. W Polsce nastąpiła nadprodukcja mleka.

REKLAMA

Zaczęli na tym wszyscy tracić, także jego dostawcy, którzy już wcześniej narzekali na niezadowalające ceny w skupie. Waldemar Broś, prezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich, alarmował niedawno, że z powodu słabnącego popytu 10 proc. zakładów znalazło się w finansowym niebezpieczeństwie.
Ostatnio mleczarnie sprzedawały masło za 12 zł za kilogram, przed koronawirusem – 17 zł. To jest ta różnica.

Niepewne prognozy
Wojciech Woźniak, dyrektor „Mlektaru” SA w Tarnowie, z którym rozmawiamy w drugiej połowie maja, mówi, że cena masła trochę już odbiła w górę.
– Było 12, teraz powoli dochodzi do 14 zł. Część surowca w trudniejszym okresie przeznaczyliśmy na produkcję masła klarowanego, które jest produktem trwalszym od masła zwykłego – informuje szef tarnowskiego zakładu mleczarskiego.
Mlektar SA nie należy do potentatów w krajowej produkcji masła, przeciętnie jest to około 20 ton rocznie.
Specjaliści twierdzą, że ceny nabiału są obecnie labilne, trudno w tej sprawie o prognozy nawet krótkoterminowe. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w kwietniu masło w kraju kosztowało o 2,7 proc. mniej niż rok temu. W wielu sklepach obecne tąpniecie na rynku nie jest specjalnie zauważalne. Stare ceny trzyma także galanteria, czyli twaróg, serek smakowy, jogurt, kefir itp., które nadal są chętnie kupowane.

Maślane numery
Masło rzeczywiście wydaje się nieprzewidywalne. Wszyscy, a zwłaszcza konsumenci, mają jeszcze świeżo w pamięci sytuację w 2017 roku, gdy jego ceny niespodziewanie skoczyły w górę. Za kostkę przyszło płacić prawie dwa razy więcej, mleko w skupie stało się droższe o jedną czwartą. Po tym maślanym boomie ceny gotowych wyrobów już nie powróciły do dawnego poziomu.
To wtedy wierni klienci tarnowskiej mleczarni zauważyli, iż zdarza się, że w firmowym opakowaniu Mlektaru znajduje się masło zrobione… w proszkowni mleka w Piotrkowie Kujawskim. W Tarnowie okresowo zabrakło surowca i trudno było utrzymać ciągłość dostaw.
Dziś mleka jest ponad miarę, a w dodatku zakład lęka się koronawirusa. Łatwo sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby do klientów dotarła informacja, że w jakimś zakładzie mleczarskim zalęgła się zaraza… Poza tym mogłoby dojść do częściowego lub całkowitego zatrzymania produkcji.

W warunkach reżimu
Część polskich mleczarni pracuje na trzy zmiany, w zmniejszonych obsadach, żeby dochować wszelkich zasad reżimu sanitarnego.
– Też wprowadziliśmy pewne zmiany – informuje dyrektor Woźniak. – W produkcji uczestniczą dwie brygady, po 12 godzin każda, mniej ludzi ma ze sobą kontakt. Między zmianami zarządzamy krótkie przerwy. Maseczki, rękawiczki, dezynfekcje, oświadczenia o stanie zdrowia pracowników, są, rzecz jasna, na porządku dziennym. Staramy się też ograniczać kontakty między różnymi grupami pracowników, czy to z dozoru technicznego, czy z kierowcami pojazdów, które muszą dojechać do mleczarni.
Czujność jest w pełni zachowana, gdyż – odpukać – w razie zakażenia się któregoś z zatrudnionych komplikacje dotknęłyby także dostawców mleka.

Kto żyje z mleczarni
Spółka z Tarnowa skupuje mleko od rolników z trzech województw: małopolskiego, podkarpackiego, świętokrzyskiego, z dziesięciu powiatów: tarnowskiego, dąbrowskiego, bocheńskiego, dębickiego, gorlickiego, jasielskiego, mieleckiego, buskiego, pińczowskiego, kieleckiego. Surowiec odbierany jest z 250 miejscowości. W terenach trudniej dostępnych, górzystych, jak na przykład na Pogórzu, skup odbywa się z pomocą wozaków i za pośrednictwem rozlokowanych w różnych miejscach punktów skupu mleka.
Wozacy, oczywiście, nie posługują się tak jak jeszcze kilkanaście lat temu konnym zaprzęgiem, ale ciągnikami z przyczepkami i samochodami osobowymi. Na pozostałym terenie odbiór następuje bezpośrednio z centralnych stacji schładzania mleka lub od rolników z wykorzystaniem odpowiednio przygotowanych cystern.
Zakład mleczarski w Tarnowie zatrudnia średnio 40 osób, w zależności od aktualnych potrzeb.
Unia Europejska zareagowała na obecny stan zagrożenia ekonomicznego w mleczarniach. Zostaną wprowadzone dopłaty do prywatnego magazynowania zapasów masła i śmietany.

REKLAMA

1
Dodaj komentarz

1 Liczba komentarzy
0 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
1 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
DżejKej

…tylko jak cena za 200g kostkę w sklepie podskoczyła do co najmniej 6 zeta, to wtedy nikt nie płakał, a śmiem twierdzić, iż łapska z radości zacierał, gdy cena wraca do normalności, to płacz i zgrzytanie zębów?…