Moda na „wyczuwanie” powietrza

0
111
W Tarnowie działają dwie stacje monitorujące jakość powietrza i fachowcy twierdzą, że to w zupełności wystarczy do uzyskiwania dokładnych danych | fot. Paweł Topolski

Jakość tarnowskiego powietrza monitorują dwie stacje Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, a wyniki pomiarów podawane są na bieżąco na stronie internetowej WIOŚ. Zdaniem Krystyny Gołębiowskiej, kierującej tarnowską delegaturą WIOŚ, dwie stacje wystarczają. Każda z nich spełnia inne zadania. Przy ulicy Bitwy Pod Studziankami funkcjonuje stacja tła miejskiego, a przy ulicy ks. Romana Sitki – stacja komunikacyjna. Na podstawie pomiarów oraz modelowania matematycznego określany jest stan jakości powietrza w całym mieście. Lokalizacja tego typu stacji nie jest przypadkowa.– Popularne w ostatnim czasie tanie czujniki nie spełniają wymagań metod referencyjnych, dlatego nie mogą być używane do pomiarów jakości powietrza w ramach Państwowego Monitoringu Środowiska – tłumaczy Krystyna Gołębiowska. – Jeśli ktoś na swoim balkonie zamontuje sobie taki czujnik, to jego wskazania zależne będą od tego, gdzie dokładnie urządzenie umieści, czy po stronie zawietrznej czy nawietrznej, czy obok rosną drzewa, czy sąsiad ma komin… Wiele czynników o tym decyduje. Czego właściciel czujnika się dowie? Że oddycha złym powietrzem. I co z tego wynika? Nic.
Szefowa tarnowskiego WIOŚ‑u podkreśla, że producenci czujników nie zwrócili się do Krajowego Laboratorium Referencyjnego i Wzorcującego o ocenę wypuszczanych na rynek urządzeń. Z kolei firma Airly, której sensory jakości powietrza oplatają kolejne miejscowości, powołuje się między innymi na przeprowadzone badanie równoważności swoich czujników z pomiarami grawimetrycznymi PM10, PM2,5 oraz PM1 w Instytucie Podstaw Inżynierii Środowiska Polskiej Akademii Nauk w Zabrzu.
– Rzeczywiście przeprowadzili takie badanie – potwierdza Tomasz Frączkowski, naczelnik Krajowego Laboratorium Referencyjnego i Wzorcującego z siedzibą w Krakowie. – Poprosiliśmy o dostarczenie raportu. Wynika z niego, że te czujniki nie nadają się do celów oceny jakości powietrza. Poza tym laboratorium, z którego usług skorzystano nie posiada akredytacji w tej dziedzinie.
Na rozmowy z przedstawicielami WIOŚ‑u powołuje się Marek Kaczanowski, dyrektor tarnowskiego Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Tarnowa. Mówi, że miasto nie zamierza pójść w ślady tych gmin, które montują u siebie sensory.
– Żaden z producentów czujników nie zdecydował się na kalibrację, czyli zweryfikowanie prawidłowości pomiaru przez krajowe laboratorium. Mamy na swoim terenie dwie miarodajne stacje WIOŚ i kilka punktów pomiarowych należących do Grupy Azoty. To wystarczy. A zamiast w system niedokładnych czujników za oknem lepiej zainwestować w wymianę pieców, bo od samych czujników powietrze się nie zmieni.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o