Na Burku ciągle niespokojnie

0
94
burek1322
REKLAMA

– Znaleźliśmy się obecnie w trudnym położeniu – skarży się naszej redakcji osoba, która sprzedaje na Burku, prosząc o zachowanie anonimowości. – W czasie remontu część naszych stoisk znalazła się w niedogodnym miejscu, trudno do nich dotrzeć, stoiska są zasłonięte, niewidoczne dla klientów, cały czas na tym tracimy. A przecież sprzedajemy tam legalnie, ponosimy wszystkie koszty. Opłaty, które wnosimy miastu, nie są niskie. Za półtora metra kwadratowego powierzchni handlowej płacimy ok. 35 zł w zależności od lokalizacji. Niektórzy za nieduży boks płacą ok. 1 tys. zł miesięcznie. Może na czas budowy, gdy jesteśmy mniej dostępni dla klientów, miasto przynajmniej obniżyłoby stawki opłat?
Karol Franz, zastępca dyrektora spółki Targowiska Miejskie, odpowiada, że nie widzi powodu do zastosowania ulg.
– To jest duży remont, musimy więc zrozumieć, że na każdym placu budowy mogą być różne utrudnienia. Ale nie wydaje się, by komuś działa się szczególna krzywda. Oczywiście, nie wszyscy mogą mieć stoiska w pierwszym rzędzie i zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie narzekał. Są i tacy, którzy twierdzą, że teraz mają lepiej niż wcześniej. Niestety, nie da się wszystkim dogodzić. Dla nas najważniejsze, żeby remont trwał bez opóźnień i żeby w terminie urządzić plac targowy na nowo. To będzie już nowoczesne targowisko i nikt nie powinien się żalić.
Remont od początku wzbudza wiele emocji. Najpierw kupcy martwili się o optymalny dla nich układ stoisk na placu zastępczym. Sprzedawcy owoców i warzyw mieli nadzieję, że remont i przeprowadzka rozpoczną się po wakacjach, gdy już pozbędą się większości towaru z tegorocznego sezonu. Miasto postanowiło nie zwlekać, by roboty nie przypadły na zimę (mają potrwać do połowy grudnia br.). Niedawno niektórzy sprzedawcy z Burku interweniowali w sprawie bieżącej wody. Narzekali, że mają do niej utrudniony dostęp i muszą daleko chodzić. Targowiska Miejskie i sanepid nie podzielili tych zastrzeżeń.
– Czasem po prostu trzeba przejść się 50 metrów, ale czy to aż taki problem? – zastanawia się Karol Franz.
Ostatnio w siedzibie spółki znów zjawiła się delegacja kupców. Tym razem chodziło o sprawy porządkowe, ale kolejny spór szybko został zażegnany.
W przeszłości sama koncepcja przebudowy i organizacji nowego targowiska na Burku wywołała ostre dyskusje między miastem i kupcami, które do czasu zawarcia kompromisu trwały 2 lata.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o