Na razie miasto nie zwróci pieniędzy

0
104
afera-lacznikowa-rysunek
REKLAMA

Czy Tarnów zwróci pieniądze Unii Europejskiej, czy nie? Czy powinien uczynić to już teraz,z własnej woli, czy należy zaczekać do procesu sądowego w głośnej aferze łącznikowej? Która koncepcja mogłaby się okazać bardziej korzystna dla miejskich finansów? Te pytania pojawiały się od początku upublicznienia afery.
W dyskusji przeważały dwie opcje. Pierwsza, reprezentowana przez radnych PO – ze względu na powagę zarzutów prokuratorskich względem miejskich urzędników i duże prawdopodobieństwo konieczności zwrotu choćby części dotacji, w celu zapobieżenia większym stratom nie należy zwlekać z oddaniem pieniędzy. W rozmowie z TEMI Roman Ciepiela, wicemarszałek woj. małopolskiego, przekonywał, iż miasto powinno uniknąć na przyszłość sytuacji, w której trzeba będzie zwrócić nie tylko dotację, ale rosnące co dnia odsetki (16 proc. w skali roku). Zwrócił też uwagę na fakt, że istnieje groźba zwrotu całej dotacji w wysokości 53 mln zł, którą Tarnów otrzymał z Brukseli na budowę połączenia między drogą wojewódzką nr 977 i autostradą A4. Wiceprezydent Henryk Słomka – Narożański uważał, że jeśli teraz miasto zwróci 19 mln (chodzi o część dotacji wykorzystanej przy budowie „podejrzanego” fragmentu łącznika), to ma szansę odzyskać w perspektywie 16 mln zł unijnej dotacji w związku z innymi inwestycjami drogowymi.
Zwolennicy drugiej opcji zalecali daleko idącą wstrzemięźliwość. Radni stowarzyszenia Tarnowianie, którzy konsekwentnie wierzą w uczciwość prezydenta Ścigały, chcą zaczekać do procesu sądowego, który może oczyścić ich lidera z przedstawianych przez prokuraturę zarzutów.
Radni PiS do oddawania unijnych pieniędzy również podchodzą z dystansem.
Zgodnie z przypuszczeniami podobny podział stanowisk w tej kwestii zarysował się przed ostatnią nadzwyczajną sesją rady miejskiej, ale sytuacja uległa zmianie, gdy zapoznano się z prawną interpretacją ewentualnego zwrotu dotacji, przygotowaną przez Zarząd Województwa Małopolskiego. Wg tej ekspertyzy do kwoty 19 mln zł należałoby doliczyć jeszcze 8 mln z tytułu naliczonych odsetek. To dałoby w sumie „nieopłacalną” na obecnym etapie kwotę. Henryk Słomka – Narożański był zaskoczony wyliczeniami, twierdził, iż prawnicy miejscy przedstawili inne, bardziej korzystne dla miasta stanowisko w sprawie odsetek. W tej sytuacji ogłosił, że sprawa wymaga dalszych konsultacji i analiz.
Bez względu na to, jaką decyzję podejmie ostatecznie samorząd, Tarnów znalazł się w trudnej sytuacji. Zdaniem wielu, nadzieje na to, że miasto przejdzie przez aferę łącznikową, nie ponosząc konsekwencji finansowych, są bardzo kruche. Jeżeli jednak samorząd uzna, że warto czekać na procesy sądowe, w których będą oskarżeni miejscy urzędnicy, oraz na postanowienia Brukseli i do tego czasu nie zwracać pieniędzy, będziemy mieć do czynienia z dużym ryzykiem. W razie niekorzystnych dla miasta rozstrzygnięć sądowych Tarnów może zostać zmuszony do zwrotu sporej kwoty, której brak w budżecie utrudni funkcjonowanie miejskiego organizmu.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments