Nie chcą komórkowego nadajnika

0
401
Na jednej z działek rozpoczęto już budowę masztu, na którego szczycie zostaną osadzone urządzenia transmisyjne. Zdaniem niektórych maszt jest usytuowany zbyt blisko domów
REKLAMA

Całkowitej jednomyślności w tej sprawie nie ma, więc wielu uważa, żeby nikomu się nie narażać. Jeden z mieszkańców Krzyża, który chce porozmawiać na temat planowanego nadajnika, spotyka się z dziennikarzem w pełnej konspiracji. Umawiamy się rozmowę na parkingu obok cmentarza, potem, po krótkim spacerze, gdy mężczyzna wskazuje miejsce budowy, na jego prośbę się rozdzielamy. – Nie chcę, żeby ktoś widział, że przyprowadziłem tutaj dziennikarza – oznajmia rozmówca i znika.
Nie znika jednak problem. Tkwi on od północnej strony ul. Spokojnej, na wysokości Chryzantenowej. Tu jest ten zapalny punkt. Widać go wyraźnie, gdy wejdziemy na pagórek położony obok ulicy. Na jednej z działek rozpoczęto już budowę masztu, na którego szczycie zostaną osadzone urządzenia transmisyjne.

REKLAMA

Bliskie promieniowanie
– Dlaczego maszt ma być tak blisko naszych domów? Przecież, jak okiem sięgnąć, tu jest ścisła zabudowa jednorodzinna. Niektórzy będą mieli wieżę pod swoimi oknami – denerwuje się nasz rozmówca. – Szkodliwe promieniowanie będzie oczywiste, tym bardziej że, jak słychać, w przyszłości ma być tu zlokalizowany przekaźnik większej mocy. Znajdziemy się w samym centrum oddziaływania pola elektromagnetycznego.
Podobnie wyrażają się na ten temat inni mieszkańcy domów położonych na północ od planowanego masztu. Poirytowani dodają jeszcze: O sprawie dowiedzieliśmy się zupełnie przypadkowo. Wcześniej nikt nas nie informował.
Część z nich na wiadomość o inwestycji zareagowała pisemnym protestem skierowanym do Urzędu Miasta Tarnowa. Nieprzypadkowo, gdyż to magistrat udzielił inwestorowi, spółce P4, pozwolenia na budowę stacji bazowej. Stało się to końcem sierpnia ubiegłego roku.
Interwencję w tej sprawie podjął Józef Gancarz, radny miejski z Krzyża. Również on wystosował pismo do UMT.
Roman Ciepiela, prezydent Tarnowa, odpowiedział, że z przedstawionych przez inwestora danych nie wynika, by planowany obiekt mógł być zaliczony do „znacząco oddziałujących na środowisko”, dlatego przedsięwzięcie nie wymagało decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych ani oceny wpływu na otoczenie. „Z przedłożonej dokumentacji projektowej wynika – czytamy w piśmie prezydenta – że natężenia pola elektromagnetycznego o wartościach wyższych niż 0,1W na metr kw. występuje na wysokości 28,8 nad poziomem terenu. Uwzględniając wysokość istniejącej zabudowy, maks. 8,0 m, projektowana inwestycja w żaden sposób nie wprowadza ograniczeń w zagospodarowaniu, w tym zabudowie terenów sąsiednich. Na tej podstawie projektant określił obszar oddziaływania, który nie przekracza granic terenu inwestycji. Wobec tego właściciele nieruchomości położonych w sąsiedztwie projektowanej stacji nie byli stronami postępowania. (…) Budowa takiej stacji nie wymagała przeprowadzenia konsultacji społecznych”.

Kto ma do gadania?
Radny Gancarz jest zdania, że po raz kolejny okazało się, iż mieszkańcy Tarnowa niewiele mają do gadania. – Zauważam, że liczy się tylko interes miasta, interes mieszkańców jest drugorzędny. Często trudno powstrzymać władze Tarnowa przed decyzjami, które nie są dla społeczności korzystne. Myślę, że można mówić o braku zrozumienia, niedostatku empatii społecznej. Miasto powinno wykazać więcej wyczucia, wiedząc, że w takich sprawach jak budowa masztu telekomunikacyjnego zawsze jest sporo emocji, zresztą w całym kraju. Lokalizacja stacji bazowej w pobliżu ul. Spokojnej jest nietrafiona, w pobliżu mieszkają rodziny z małymi dziećmi i one z niepokojem przyjmują decyzję o budowie.
A jednak nie wszyscy tak myślą. Inny nasz rozmówca, który również nie chce podać swego nazwiska, mieszkaniec tej dzielnicy, jest zadowolony, że powstanie maszt. Słyszał, że dzięki nowej stacji będzie mogła funkcjonować nowa generacja telefonii bezprzewodowej – 5G. To jest technologia, która pozwala przesyłać dane tysiąc razy prędzej niż obecnie i zaproponować zupełnie niedostępne dotychczas usługi, łącznie z upowszechnieniem tzw. inteligentnych urządzeń, także autonomicznych pojazdów. Słowem, dalszy ciąg cyfrowej rewolucji.
– Poza tym nie wierzę w wielką szkodliwość tych nadajników, a nowoczesność musi być. Gdzie mieli postawić tę wieżę? W lasku Lipie? Wszędzie byłyby protesty.
– Jeżeli powstanie w tym miejscu wielkiej mocy sieć 5G, to dopiero będziemy napromieniowani – narzeka kolejny mieszkaniec Krzyża. – A niedaleko stąd są działki, na których starsi ludzie przesiadują latem całe dnie. No, to wyjdzie im tak na zdrowie, że aż strach pomyśleć.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o