Nie wszyscy chcą mieć pomnik przyrody

0
308
Jeden z najcenniejszych pomników przyrody w Tarnowie – ponad 200‑letni platan klonolistny w Parku Sanguszków. To najgrubsze drzewo w mieście
REKLAMA

W kręgu zainteresowania znajdują się jeszcze inne drzewa; część na prywatnych posesjach. Właściciele nie muszą wyrazić zgody na ustanowienie pomników przyrody, ale urzędnicy nie chcą działać wbrew ich woli. Jeśli zachodzi konieczność, starają się raczej przekonywać niż twardo egzekwować prawo.
– Na szczęście w dotychczasowej praktyce nie mieliśmy do czynienia z wyraźnym, zdecydowanym sprzeciwem, ale zdarza się, że niektórzy właściciele posesji, na których rosną cenne drzewa, przejawiają ostrożność – mówi Marek Kaczanowski, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Tarnowa.
Być może ta ostrożność jest „na wszelki wypadek”. Być może ludzie nie chcą, aby kontrolna ręka urzędu spoczywała na ich własności; chcą czuć się w pełni gospodarzami swoich dóbr. Wiadomo, że prawna ochrona jakiegoś obiektu, choćby przyrodniczego, narzuca pewne ograniczenia. Najczęściej jednak właściciele godzą się na propozycję urzędu miasta.
– Wszystkim, którzy się wahają, dajemy czas na zastanowienie, na refleksję. Nie chcemy nic robić na siłę. Zwykle udaje się nam przekonać właścicieli do naszego projektu. Czasami mają oni obawy, czy stare drzewo, którego nie będzie można się pozbyć, nie zagraża bezpieczeństwu. Wtedy powołujemy specjalistę dendrologa, który wykonuje ekspertyzę. Jeśli okazuje się, że drzewo jest wystarczająco zdrowe, wpisujemy je do rejestru pomników przyrody.
Obecnie w kręgu zainteresowania pracowników WOŚ UMT znajduje się kilka drzew, które rosną na prywatnym terenie.
– Może i w tych przypadkach uda się przekonać właścicieli. Na razie obserwujemy, co się dzieje z tymi drzewami. Myślimy, że najcenniejsze w mieście zdążyliśmy już objąć ochroną – twierdzi dyrektor Kaczanowski.
Z tego punktu widzenia ważny wydaje się piękny dąb w rejonie ul. Braci Saków i Murarskiej, który z powodu trudnego dla niego otoczenia (duży ruch komunikacyjny) może być zagrożony. Niewykluczone, że i on stanie się w przyszłości pomnikiem przyrody.
Zagrożony jest również jeden z najcenniejszych pomników w Tarnowie – ponad 200‑letni platan klonolistny z Parku Sanguszków. To najgrubsze drzewo w mieście, w obwodzie ma ponad 6 metrów, o bardzo charakterystycznym wyglądzie.
– Trudno powiedzieć, jak długo jeszcze ono przetrwa. Jego stan budzi dziś obawy, mimo że poddajemy je różnym zabiegom. To drzewo pochodzi z innej strefy klimatycznej, dlatego nigdy nie miało łatwo. Może ono uschnąć albo złamać się, niewiele w tej sprawie możemy zrobić.
Zdarza się, że nawet zdrowe pomniki przyrody trzeba usuwać, choć są to wyjątkowe sytuacje. W miejscu, gdzie miało przebiegać nowe torowisko w Tarnowie, rósł jesion. Kilka lat temu stara lipa zaczęła zagrażać zabytkowemu kościółkowi na Burku. W takich przypadkach uruchamiana jest specjalna urzędnicza procedura.
Najnowszym pomnikiem przyrody – od grudnia ub. roku – jest jesion wyniosły, który rośnie obok jednego z pawilonów Specjalistycznego Szpitala im. E. Szczeklika. Ma 15 metrów wysokości i 3,2 m w obwodzie. Liczy sobie około 100 lat, a najefektowniej prezentuje się jesienią.
W Tarnowie znajdują się obecnie 42 pomniki przyrody, najczęściej są to właśnie stare, okazałe drzewa – zwykle dęby. Część z nich znajduje się na prywatnych posesjach. Jedna z mieszkanek Mościć na dwóch działkach ma aż cztery drzewa objęte ochroną.
– Ta pani była zadowolona, że będą u niej pomniki przyrody – wspomina Marek Kaczanowski. – Jeszcze bardziej ucieszyła się na wieść, że drzewom będzie mogła nadać imiona. Dziś noszą one imiona jej synów.

REKLAMA
REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments