Niebezpieczeństwa bezpiecznej szkoły

0
46
REKLAMA

„Dbałość o bezpieczeństwo i wychowanie uczniów jest obowiązkiem szkoły przez cały czas jej działalności – napisała tym razem pani minister. – Warto jednak w sposób szczególny podkreślić rolę, jaką w działaniach szkoły pełnią wychowanie i zapewnienie uczniom poczucia bezpieczeństwa. Dlatego też proponuję (…), aby działania środowiska oświatowego skupiły się w najbliższych miesiącach właśnie na sprawach bezpieczeństwa i wychowania”.
Recepty na owo „skupianie się” MEN jak dotąd nie dało. A zagadnienie, na ile bezpiecznym miejscem jest dla wychowanków (a i dla pracowników) polska szkoła, to kolejne pytanie otwarte.
223 nieletnich przestępców
W kilku co najmniej największych polskich miastach (gdzie i szkoły bywają największe) placówki oświatowe są podobno drugim (po ulicy) miejscem przestępczości takiej, jak kradzież, rozboje, wymuszenia, pobicia itp. W mniejszych miejscowościach i w mniejszych szkołach wskaźniki te są znacznie niższe i mniej alarmujące. Polityka MEN idzie jednak w kierunku i likwidacji małych placówek oświatowych, i rozbudowy dużych. Czyli – można wnioskować – coraz mniejszego bezpieczeństwa.
Generalnie jednak trudno byłoby ocenić przestępczość w szkołach na podstawie statystyk. – Możemy mówić o statystyce czynów karalnych, popełnianych przez nieletnich – co oznacza czyny popełniane przez nastolatków w wieku od 13. do 17. roku życia, bez rozgraniczania, czy czyny te zostały popełnione w szkole, czy poza szkołą – wyjaśnia Robert Kozak, zastępca naczelnika wydziału prewencji KMP Tarnów. – Z drugiej strony statystyka nie obejmuje z pewnością całego zjawiska. Nie należą tu np. czyny popełniane przez młodych ludzi powyżej 17. roku życia, którzy są przecież często uczniami szkół ponadgimnazjalnych, a także – czynów niezgodnych z prawem popełnianych przez dzieci młodsze niż 13 lat, choć i takie przecież się zdarzają. Takich przypadków nie kwalifikuje się jednak jako czynów karalnych i – zgodnie z przepisami – nie muszą być one zgłaszane policji. Szkoła ma prawo użyć w takich sprawach określonych środków wychowawczych, z możliwością bezpośredniego zwrócenia się do Sądu Rodzinnego włącznie.
W minionym roku w Tarnowie i powiecie tarnowskim odnotowano 571 czynów karalnych, popełnionych przez 223 nieletnich. Nie jest to wynik rekordowy ani szczególnie dramatyczny, daje jednak prawie dwa zdarzenia dziennie i więcej niż jedno przewinienie na każdego sprawcę.
Pod względem rodzaju przewinień nieletnich stosunkowo wysoki procent (282 przypadki) stanowiły czyny przeciw ustawie o narkotykach. Jak mówią policjanci, zwykle były to sprawy o posiadanie środków odurzających lub „drobną dilerkę”. Kolejne 70 zarejestrowanych „czynów karalnych” miało charakter rozbojów i wymuszeń (jako rozbój kwalifikuje się nawet drobne wymuszenia z użyciem siły). Było też 61 kradzieży, nieco ponad 50 czynów o charakterze uszkodzeń ciała, uszczerbku na zdrowiu czy naruszania cielesnej nietykalności, po kilkanaście oszustw, bójek i pobić, dwa przypadki prowadzenia pojazdów w stanie nietrzeźwym (!), tyleż gróźb lub obelżywego zachowania wobec pracownika publicznego (nauczyciela), poza tym jedno krótkotrwałe „wypożyczenie” cudzego samochodu i jedno… oszustwo gospodarcze.
Niepełne statystyki
Co nie znaczy, że odbywało się to w szkołach. Na terenie szkół czy placówek oświatowych miał miejsce nie więcej niż jeden na pięć z wszystkich czynów ujętych w statystyce. – Do najpospolitszych należały kradzieże, w drugiej kolejności pobicia i bójki, a także wymuszenia i rozboje – informuje Olga Żabińska, rzecznik KMP Tarnów. – Natomiast z terenu szkół praktycznie nie było zgłoszeń dotyczących posiadania czy rozprowadzania narkotyków – zapewne po prostu odbywa się to w innych, mniej rzucających się w oczy miejscach. Oczywiście należy założyć, że do policyjnych statystyk nie trafiają wszystkie wypadki łamania prawa w szkole czasem ze względu na załatwienie sprawy środkami wychowawczymi, prośby rodziców czy też z obawy o dobrą opinię szkoły.
Podobne oceny zbyt często potwierdzają – z reguły anonimowo – nauczyciele. – W ubiegłym roku mieliśmy np. kłopot z uczniem, który otwarcie groził dwóm nauczycielkom, nie mówiąc już o obelżywym zachowaniu względem nich – opowiada nauczycielka jednej ze szkół ponadgimnazjalnych. – Groźby były na tyle bulwersujące i realne, że obie panie chciały złożyć formalną skargę. Skłoniono je, by tego nie robiły. Pamiętam też sprawę miedzy uczennicami, z których jedna przemocą zabrała drugiej jakiś drogi osprzęt od telefonu komórkowego – sprawę załatwiono jednak ostatecznie między rodzicami. Osobiście uważam, że nie powinno tak być – nie chodzi o małe dzieci, ale o młodych, teoretycznie prawie dorosłych ludzi, którym w kradzieżach czy agresywnych zachowaniach nie wolno pobłażać.
– Przestrzegamy zasady, ze najważniejsze jest dobro dziecka, oczywiście jednak w przypadkach, gdy dochodzi do ewidentnego łamanie prawa, i to z premedytacją, należy działać zdecydowanie, przekazując sprawę organom ścigania – mówi Robert Kozak. – I sądzę, że w większości przypadków tak jest to traktowane. Większą szkodą i dla szkoły, i dla samego ucznia jest pobłażanie w takich sytuacjach, bo młody człowiek może nabrać przekonania o bezkarności pewnych zachowań – które na pewno nie będą bezkarne, gdy znajdzie się on poza szkołą.
Dzielnicowy? Obecny!
Tarnowscy policjanci zapewniają, że często bywają w szkołach – niekoniecznie dlatego, że coś się tam stało. – Niezależnie od tego, jakim tytułem został opatrzony dany rok szklony, na bieżąco zajmujemy się sprawą bezpieczeństwa w szkołach – mówi Olga Żabińska. – Z jednej strony reagujemy na zgłoszone przez szkoły problemy, z drugiej – sami występujemy z akcjami profilaktyczno – edukacyjnymi. Realizujemy m.in. program pilotażowy „Dzielnicowy przyjacielem szkoły”, w ramach którego w ponad dwudziestu szkołach na terenie miasta i powiatu regularnie dyżurują dzielnicowi. Nie tylko interweniują, jeśli trzeba, ale odbierają też sygnały o problemach, rozmawiają z nauczycielami, rodzicami i uczniami.
– Kładziemy nacisk na profilaktykę i informowanie – dodaje Robert Kozak. – Staramy się np. co roku uczestniczyć w zebraniach rodziców pierwszoklasistów szkół różnego stopnia i informować ich, jakiego typu problemów mogą się spodziewać i jak na nie reagować. Zmiana szkoły to przejście w nowe środowisko, zwykle bardziej zróżnicowane niż w poprzedniej szkole, stres, nowe kontakty, imponowanie nowym kolegom itp. Bywamy też w szkołach przy innych okazjach – jak lekcje wychowawcze, konferencje.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o