Niech żyje bal

0
166
Studniówka Zespołu Szkół Plastycznych w Tarnowie | fot. Paweł Topolski

Trwa sezon studniówkowy. W minioną sobotę bawili się do samego rana między innymi maturzyści z Zespołu Szkół Plastycznych w Tarnowie. Gdy rozmawiamy następnego dnia słyszę intrygująco zachrypnięte głosy. – To dlatego, że śpiewaliśmy – wyjaśnia Mateusz Rudnik. – Tańczyliśmy dużo i śpiewaliśmy głośno, na pewno odśpiewaliśmy wszystkie przeboje grupy ABBA i jeszcze wiele innych. Didżej spisał się świetnie.

Studniówki w szkołach to dziś rzadkość. Bale maturalne odbywają się w restauracjach, dworkach, domach weselnych, a bogate menu i drogie stroje dowodzą, że maturzyści po kilku latach nauki żądni są odpoczynku, zabawy i odrobiny luksusu. Minęły czasy, gdy uczniowie sami dekorowali sale gimnastyczne, a mamy piekły placki.

Kilar popularniejszy od Ogińskiego
– Dopiero wstałem i towarzyszy mi mnóstwo pozytywnych odczuć – mówił w niedzielne południe Mateusz Rudnik – uczeń projektowania graficznego i organizator studniówki, który jako jedyny pojawił się w szytym na miarę smokingu. – Było lepiej niż zakładałem, niektórzy bawili się do piątej rano. Przedstawiciele dyrekcji zapowiedzieli, że będą z nami godzina-dwie, a wyszli przed drugą w nocy. O czym się myśli nazajutrz po studniówce? Na pewno nie o maturze. Ona jest gdzieś z tyłu głowy, teraz zaczynam przeglądać zdjęcia z zabawy.
Salę zarezerwowano z ponad rocznym wyprzedzeniem, to teraz norma. Wybór padł na „Soprano”. To była jedna z najmniej licznych i najbardziej kameralnych studniówek w mieście. Razem bawili się maturzyści, którzy już niebawem zostaną specjalistami z zakresu aranżacji wnętrz, meblarstwa artystycznego, tkaniny artystycznej i projektowania graficznego. Koszt od pary wynosił 500 zł, w to wliczono między innymi wynagrodzenie dla fotografa i didżeja.
Polonez Wojciecha Kilara z filmu „Pan Tadeusz” stał się obecnie hitem studniówek, na których zastąpił słynne „Pożegnanie ojczyzny” Michała Kleofasa Ogińskiego. Do tej melodii tańczyli również uczniowie „plastyka”. Co się wtedy czuje? Podniosły nastrój i zwykły stres, by nie pomylić kroków. Taneczny korowód poprowadzili dyrektor szkoły Janusz Jędrzejczyk i Gabriela Marzec, przewodnicząca klasy o specjalności projektowanie graficzne.
Pierwsza zmiana szpilek na wygodne baletki i tenisówki nastąpiła między kolacją a krótkim programem artystycznym, kiedy to spontanicznie odtańczono belgijkę, kankana i taniec integracyjny zwany „skrzypkiem” charakteryzujący się żwawą choreografią pełną podskoków. – Jednak naszym najgłośniejszym tańcem w sensie dosłownym był przebój ABBY „Dancing queen”. Śpiewali wszyscy. Nastroje dopisywały – potwierdza Gabriela, która wystąpiła w długiej do ziemi sukni w kolorze ciemniej butelkowej zieleni. – Kreacje były różne, czerwone, zielone, czarne, mniej granatowych niż sądziłam, jedna z koleżanek przyszła w sukience w kolorowe kwiaty.

Długie suknie i dużo much
Moda studniówkowa nie zmienia się tak szybko, jak zwykłe trendy. Choć i tu następują pewne modyfikacje. Na tarnowskich parkietach dało się zauważyć więcej panien w sukniach długich do ziemi, często z rozcięciem. Zdecydowaną przewagę nad klasycznymi krawatami zyskały muchy łączące elegancję z lekką ekstrawagancją, oprócz czarnych i ciemnogranatowych pojawiały się muchy czerwone, bordowe, a nawet złote.
Tarnowskie maturzystki kupowały sukienki przeważnie w sklepach internetowych i w „sieciówkach”. Średnio ceny wahały się od 150 do 300 zł. Do tego dochodzą koszty manicurzystki, fryzjerki, makijażystki, choć tu czasem z pomocą idą koleżanki, ciocie i kuzynki.
– Wszystko przed nami – śmieje się Magdalena Pięta z XVI LO. – Miejsce rezerwowaliśmy ponad rok temu. Trochę się spóźniliśmy, pasował nam termin w połowie ferii, ale już był zajęty. 8 lutego w gronie 74 maturzystek i maturzystów z czterech klas będzie bawiła się w Brzozowym Dworku w Woli Rzędzińskiej. Jest organizatorką studniówki, pomaga jej koleżanka z klasy Sara Labak i chłopak Szymon Mroczek. O sukienkę martwić się nie musi, od chrzestnej dostała w prezencie piękną ciemnobłękitną kreację sięgającą ziemi, z wysokim rozcięciem. Zamierza jeszcze odwiedzić makijażystkę i manicurzystkę. – Na co dzień się nie maluje, więc wolę oddać się w ręce specjalistek. Hollywoodzkie loki zrobię sobie sama – żartuje. Jej chłopak wypatrzył w internecie ciekawy, czarny garnitur (marynarka ma satynową wstawkę). Założy do niego białą koszulę i czarną muchę. – To nie jest zakup jednorazowy. Ten zestaw wykorzystam i na maturze, i na weselach, które szykują się w rodzinie – tłumaczy Szymon. Koledzy ubiorą się pewnie podobnie, jak zawsze królują garnitury ciemnogranatowe i czarne.
Doliczając osoby towarzyszące będzie w sumie 135 balowiczów. Nie da się tej liczby podzielić przez dwa tak, by wyszło nam 74. To dlatego, że niektórzy uczniowie przychodzą sami, co już nikogo nie dziwi. Są też tacy, którzy nie przychodzą w ogóle. I nie zawsze powodem są kwestie finansowe. Po prostu nie lubią imprezować. Koszty wyliczono skrupulatnie: 420 zł od pary za wszystko, łącznie z zespołem grającym na żywo; zaproszenia i kwiaty – 10 zł; kotyliony dla chłopców różowe, czerwone i białe (zależnie od klasy) oraz korsarze – ozdobne kwiatowe opaski na rękę dla dziewcząt – 15 zł. Podczas poloneza maturzyści wręczą swoim partnerkom róże, a toast zostanie wzniesiony szampanem. – Z przedmaturalnym balem wiążą się też tradycje, które mają zapewnić zdanie matury. Kupiłyśmy już czerwone, koronkowe podwiązki – dopowiada Sara. Ona sama zamierza tego dnia założyć długą bordową sukienkę z rozcięciem i koronką na plecach. I złote baletki.
To nie koniec studniówek. 15 lutego w restauracji „Taurus” w Ładnej spotkają się maturzyści Zespołu Szkół Techniczno-Zawodowych. Organizatorami są uczniowie Wiktoria Zając i Jakub Stefańczyk, prywatnie para. – Klasy technikum są dwie, na bal zdecydowały się tylko 42 osoby – informuje Wiktoria. – Składaliśmy się po 410 złotych od pary. Przyznam, że chciałam zorganizować studniówkę trochę droższą, ale odbyło się głosowanie i większość uczniów nie wyraziła na to zgody. Ta opłata to przecież nie jedyny wydatek.
Polonezy będą dwa, tradycyjny – tańczony z nauczycielami i kolejny z bardziej skomplikowaną choreografią. Kuba już był kiedyś na studniówkę zaproszony i w tym samym garniturze zaprezentuje się również teraz: szarym, jakby przybrudzonym ołówkiem, do tego błękitna koszula, granatowa mucha i poszetka. Na Wiktorię czeka krótka, rozkloszowana kawowo-złota sukienka i dziesięciocentymetrowe beżowe szpilki, a także „zmiennicy” w postaci trampek.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o