Nieczystości pod psem

0
217
psie-kupy
REKLAMA


REKLAMA

Q‑pa na różne sposoby
Jako mieszkanka centrum Aneta czuje wstyd, bo psie odchody nie dodają urody Starówce. W obowiązującym „Regulaminie utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Tarnowa” wyraźnie zapisano, że obowiązkiem osób utrzymujących zwierzęta domowe jest „niezwłoczne usuwanie zanieczyszczeń postawionych na chodnikach, jezdniach, placach, parkingach i terenach zielonych”. Postanowienie to nie dotyczy osób niewidomych korzystających z psów przewodników. Jednak właściciele czworonogów zachowują się tak, jakby prawie wszyscy potracili wzrok.
W ciągu minionego roku Straż Miejska w Tarnowie ukarała 46 właścicieli psów za to, że nie posprzątali po swoim pupilu. Łączna suma mandatów wyniosła 2 900 zł. Od stycznia tego roku za to samo wystawiono cztery mandaty na kwotę 300 zł. Liczba udzielonych pouczeń sięga 24. To niewiele, ale strażnik, chcąc interweniować, musi przyłapać psa na gorącym uczynku, chyba że do akcji wkroczą świadkowie. Zdarza się, choć niezwykle rzadko, że sprawa znajduje swój finał w sądzie, tak jak ostatnio w przypadku właściciela czworonoga o wyglądzie amstaffa. – Nawał zgłoszeń pojawia się na przełomie kwietnia i maja – mówi Marek Futera, rzecznik prasowy tarnowskiej straży. – Pogoda sprzyja wtedy dłuższym i częstszym spacerom. Strażnicy mają możliwość ukarania za pozostawienie psich odchodów mandatem w wysokości od 20 do 500 zł. Najczęstsze tłumaczenie, jakie słyszą to: – Płacę podatki, więc służby miejskie powinny to posprzątać.
Kilka lat temu władze miasta postawiły na edukację. Zakupiono i osadzono w betonowych fundamentach 30 stacji „psi pakiet”. Stalowa konstrukcja składa się z górnego dozownika torebek foliowych biodegradalnych na odchody oraz dolnego pojemnika służącego do gromadzenia zebranych nieczystości. Wśród opiekunów czworonogów rozprowadzono także kilkaset pakietów sanitarnych „WC pies”. Animatorzy akcji przekonywali mieszkańców do sprzątania po swoich pupilach.
Magistrat rozesłał do spółdzielni mieszkaniowych i administratorów budynków pismo: „W trosce o poprawę estetyki Tarnowa, dążąc do ograniczenia narastającego problemu zalegających na trawnikach psich odchodów, zainicjowano akcję Q‑Pa…”. Zachęcając do współudziału zaproponowano rozważenie zakupu i ustawienia podobnych zestawów na terenie administrowanych osiedli. Akcja spotkała się z marnym odzewem. W Miejskim Zarządzie Budynków mówią, że osoby sprzątające klatki schodowe mają obowiązek zadbać również o teren wokół bloków. Rzecz w tym, że psy robią „na okrągło”, jeden wraca, drugiego wyprowadzają. Tarnowska Spółdzielnia Mieszkaniowa wychodzi z założenia, że po psach powinni sprzątać ich właściciele.
W Towarzystwie Budownictwa Społecznego kupiono kilka „psich pakietów”. Zdecydowano się na tańszą wersję po 600 zł za sztukę, z dozownikiem woreczków, ale bez pojemnika na odchody. „Pakiety” ustawione zostały w bliskim sąsiedztwie koszy na śmieci. – Stworzyliśmy lokatorom odpowiednie warunki, by mogli szybko i sprawnie usunąć nieczystości – mówi prezes Wojciech Daniel. – Niestety, nie wszyscy korzystają z tej możliwości. Nie wiem, co jeszcze możemy zrobić? Jestem właścicielem kota, po którym sprzątam raz – dwa razy dziennie, ponieważ bardzo lubię swojego kota. Dziwię się, że ludzie, którzy lubią swoje psy, nie postępują podobnie. Znowu będziemy apelować. Zastanowimy się nad pomysłem opodatkowania właścicieli, tak jak to zrobiono w „Jaskółce”. Przyjrzymy się również, jak funkcjonują psie wybiegi w Krakowie.


Stop oKUPAcji
W Spółdzielni Mieszkaniowej „Jaskółka” od kilku już lat pobierane są od właścicieli psów opłaty. Pieniądze przeznacza się na wynagrodzenie dla osób, które na umowach‑zleceniach zajmują się tylko i wyłącznie usuwaniem z osiedlowych trawników, placów i chodników psich odchodów. – Aktualnie odpłatność za jednego psa wynosi miesięcznie 6,50 zł – wyjaśnia prezes Roman Kusek. Na 4 156 mieszkań stawkę te opłaca 381 osób. Raz tylko doszło do konfliktu na linii straż miejska – właścicielka psa. Panią chciano ukarać, bo okazało się, że pies załatwił potrzebę na granicy terenu miejskiego i spółdzielczego. Sprawę wyjaśniono.
To jedyna opłata za psy, ponieważ podatek już kilka lat temu został zniesiony. Jego ściągalność była niewielka, a on sam dowodził fikcyjności niektórych przepisów. Rocznie do budżetu Tarnowa wpływało z tego tytułu około 5 tysięcy złotych. Tak bowiem się składało, że gdy mowa była o pieniądzach, prawie wszystkie psy w mieście stawały się nagle własnością emerytów po 65. roku życia, prowadzących samodzielnie gospodarstwo domowe, czyli zwolnionych z opłat. Zmiana ustawy o podatkach i opłatach lokalnych spowodowała, że obligatoryjny podatek od posiadania psów został zastąpiony opłatą za psa, którą gminy mogą wprowadzić, ale nie muszą. Wiele samorządów zrezygnowało z fakultatywnej opłaty, w tym Tarnów.
W Krakowie próbowano pójść inną drogą. Radni odrzucili jednak projekt prezydenta, który chciał wprowadzić roczną opłatę za psa w wysokości 60 zł. Za to od lat trwa w grodzie Kraka akcja uświadamiania właścicieli psów o spoczywającym na nich obowiązku sprzątania po pupilach. Od dwóch lat Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu prowadzi akcję Stop oKUPAcji Krakowa, ale akcje edukacyjne to nie wszystko. Wykonano dotąd trzy wybiegi dla psów – każdy w innym systemie. Po podsumowaniu wad i zalet każdego z nich zdecydowano, że wybieg powinien być ogrodzony i wystarczy, jeśli będzie wyposażony w podstawowe elementy małej architektury. W tym roku w budżecie zapisano kwotę 500 tys. złotych na budowę na terenie miasta kolejnych dziesięciu wybiegów.
W Tarnowie dopiero w fazie koncepcyjnej jest budowa dwóch psich wybiegów w rejonie osiedli: Jasna i Westerplatte. Postanowiono także poprzestać na 30 stacjach „psi pakiet”. Liczba wkładanych woreczków świadczy o tym, że są systematycznie rozkradane. Foliówki znikają, a kup przybywa. – Zaraz po tym, gdy roztopił się śnieg, przechodziłem ul. Brodzińskiego i ugięły się pode mną nogi – przyznaje Jacek Kułaga, dyrektor Centrum Usług Ogólnomiejskich Urzędu Miasta Tarnowa. – Brakuje mi słów… Mimo tego „psich stacji” nie przybędzie. – To nie ma sensu – uważa. – Problemem nie jest dostępność woreczków foliowych, ale zmiana świadomości. Każdy, kto posiada ukochanego czworonoga, musi również zadbać o czystość. To naprawdę nie jest trudne, trzeba włożyć rękę do foliowego woreczka, podnieść z ziemi psią kupkę, woreczek odwrócić i gotowe. Taki pakunek wrzucamy do najbliższego kosza.
Zbigniew Sipiora, wiceprezes Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, tłumaczy, że spółdzielnia nie jest od tego, żeby uczyć ludzi kultury. Nie jest zresztą najgorzej. – Świadomość, że po swoim psie należy sprzątać, wzrasta. Skąd taki wniosek? Zastępca prezesa zaobserwował, że wtedy, gdy ktoś zostawi odchody pupila na chodniku, odchodzi znacznie szybciej, można nawet powiedzieć, że ucieka. Czemu? Bo wie, że zrobił źle…

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o